To była impreza jakich dziesiątki – kilku znajomych, wolny weekend, sporo piwa i dobre nastroje. Muzyka grała w pokoju obok i można było tam tańczyć, piwo się kończyło – impreza się szybko rozkręcała. Ja oczywiście byłem z moją żoną , ale była też przyjaciółka mojej żony – Kamila. I o niej będzie ten wpis… Kamila…