Wydarzyło się kilka lat temu, gdy mieliśmy po 20 lat i kochaliśmy się gdzie popadło…

To była jakaś dziwna impreza u znajomych naszych znajomych, czyli nie znaliśmy prawie nikogo.
Impreza jak to studencka impreza: duża ilość alkoholu, papierosów, pięknych studentek…

O godzinie bliżej nieokreślonej – w każdym razie było późno: część ludzi wyszła, pozostała część usnęła w pozostałych pokojach. Tylko jakaś parka i M. ze mną pozostaliśmy w salonie, ale też zdążaliśmy już do pozycji leżącej. My weszliśmy pod koc, leżąc na jakiejś sofie, a oni całowali się namiętnie na wielkim fotelu oddalonym od nas o jakieś 3 metry. My pod kocem też delikatnie zaczynaliśmy się całować.
Nie pamiętam dokładnie jak to było (w końcu to spory kawał czasu już minął), ale dość szybko z delikatnych pocałunków przeszliśmy do pieszczot najintymniejszych części naszych ciał.Oczywiście, przeszkadzała nam ta para będąca kilka metrów od nas, ale z racji, że wcale ich nie znaliśmy oraz z faktu, że wszyscy byliśmy pod wpływem sporej ilości alkoholu nie zwracaliśmy na siebie uwagi.
Ja pieściłem piersi mojej ówczesnej jeszcze dziewczyny (obecnej żony): najpierw przez bluzkę, potem zawędrowałem pod bluzkę… Ona masowała mi penisa przez spodnie. Oczywiście staraliśmy się zachowywać nad wyraz normalnie, udając że tylko się całujemy. W jakimś tam jednak stopniu krępowała nas ta parka obok.
Nasze pieszczoty stawały się coraz mocniejsze, nikt nie miałby wątpliwości, że pod naszym kocem było gorąco: moje ręce na zmianę wędrowały pod jej bluzkę lub do jej bardzo już wilgotnej kobiecości. Ona bez pardonu rozpięła mi spodnie i pieściła mnie mocno: byliśmy zbyt pijani aby bawić się w subtelne pieszczoty. Oboje bardzo już nakręceni pieściliśmy się ostro, ograniczając tylko nasze glosy, jęki i westchnienia: byliśmy cicho a przynajmniej staraliśmy się.
Para obok tez nie próżnowała: widziałem kątem oka jak chłopak pieści przez sweter piersi tej blondynki. My jednak byliśmy tak napaleni, że zwykłe pieszczoty nie zadowalały nas: Moja Księżniczka usiadła na mnie i zaczęła naciskać na mojego penisa, choć była jeszcze w bieliźnie. Wiedziałem już, że musimy TO zrobić, musieliśmy się kochać tu i teraz! M. spojrzała na mnie z góry i zapytała się czy idziemy na całość? Poszliśmy. Siedząc na mnie wyprostowała się, nakrywając jednocześnie swoje ciało szczelnie kocem, by po chwili uwolnić się ze zbędnego ubrania i bielizny. Pochyliła się już naga nade mną, odkrywając koc tylko dla mnie, abym tylko ja widział jej biust i wprowadziła w siebie mojego penisa. Poruszała się na mnie dość szybko, energicznie, krótkimi ruchami, pojękując raz po raz po cichu… Spojrzałem na sąsiednią parę: on siedział na fotelu a ona klęcząc miała jego penisa w ustach. Chyba spojrzała się na mnie – ale nie jestem pewien: w panującym półmroku niewiele było widać. My kochaliśmy się nadal, niby po cichu – ale to oczywiste że Oni nas słyszeli. Lecz to nie ważne wtedy było. Ważne było, że dobrze wspominamy tamten seks. Że pierwszy raz (choć nie jedyny, jak się później okazało) kochaliśmy się z kimś w tym samym miejscu. Bardzo podnieca mnie sama myśl tamtego seksu. Sam fakt że kochaliśmy się a inni na nas patrzyli, słyszeli nas – bardzo mnie kręci.