Zupa

4 stycznia 2017

Był późny wieczór. Monika była w kuchni, gdzie właśnie kierowałem swoje kroki. Nie, nie miała na sobie seksownej bielizny. Nie, nie miała też na sobie pończoch ani wysokich szpilek. Nie, nie trzymała w ręku kieliszka szampana… Miała w ręku zwyczajną nabierkę kuchenną, ubrana była w zwyczajną bawełnianą koszulkę nocną i zwykłe bambosze. Właśnie gotowała zupę pomidorową. Podszedłem  do niej od tyłu i przytuliłem ją. Ot tak, po prostu, bez podtekstu erotycznego. Przytuliłem ją a ona wtuliła się we mnie, przylegając całą sobą. Przez chwilę pozostaliśmy tak w bezruchu, nic nie mówiąc, ale już po chwili moje ręce automatycznie objęły jej piersi. Nadal bez podtekstu erotycznego, po prostu lubię trzymać je w dłoni. Monika jeszcze bardziej przylgnęła do mnie opierając o mnie głowę. I pewnie nic więcej by się nie wydarzyło, gdyby jej sutki nie stwardniały. Ale skoro już do tego doszło, byłoby wręcz nietaktem pozostawienie żony samej sobie. Czytaj dalszą część tego wpisu »

Jesienny wyjazd cz.3

17 października 2016

Przez całe po południe miałem przyjemność widzieć żonę w letniej sukience bez bielizny. Widok jej ciała, okrytego tylko dość skąpą sukienką sprawiał mi przyjemność. Jej materiał łagodnie otulał jej kształty i pobudzał wyobraźnie przylegając dokładnie do jej biustu. Przez sukienkę widać było momentami jej podniesione brodawki. Z niecierpliwością czekałem na moment, gdy nasze dziecko położymy spać.
Wieczorem, gdy „Młody” już spał – podszedłem do żony od tyłu, podobnie jak po południu. Chwyciłem ją za piersi, czując ich kształt przez materiał sukienki. Mruczała gdy je delikatnie pieściłem. Nie była gotowa, czułem to. A ja wręcz przeciwnie – byłem totalnie podkręcony całodniowym widokiem jej ciała odzianego tylko w sukienkę. Czekała mnie długa gra wstępna. I właśnie gdy zastanawiałem się jak to rozegrać, by szybko osiągnąć cel i do tego jednocześnie w najłatwiejszy sposób – zauważyłem, że w oddali jacyś ludzie bawią się przy ognisku, rozpraszając mnie swoimi odgłosami. Podszedłem do drzwi balkonowych by je zamknąć i wtedy w mojej głowie zawitał szalony pomysł. „Zgaśmy światło!” – powiedziałem, jednocześnie kierując się w stronę wyłącznika. Czytaj dalszą część tego wpisu »

Jesienny wyjazd cz.2

11 października 2016

O ile po wrześniu nie spodziewałem się wiele pod względem pogody – w kolejnych dniach zrobiła się fantastyczna pogoda, lepsza niż sezonie letnim. Choć optymizm mojej zony wydawał się zupełnie szalony, gdy pakowała nasze stroje kąpielowe – teraz cieszyłem się, że je jednak mamy. W południe poszliśmy na plażę, choć wiatr był jednak trochę chłodny to za parawanem było naprawdę fajnie. „Młody” miał super radochę, a my trochę relaksu w słońcu.

Po powrocie z plaży – „Młody” zmęczony słońcem, zasnął na siedząco. Przeniosłem go do łóżka i upewniwszy się, że śpi wystarczająco mocno – pociągnąłem Monikę do drugiego pokoju. Czasu nie było wiele – nasze dziecko rzadko już sypia w ciągu dnia, więc sądziłem że może szybko się obudzić. Czytaj dalszą część tego wpisu »

Jesienny wyjazd cz.1

5 października 2016

Był ciepły jesienny wieczór, byliśmy na zasłużonym wyjeździe niby wakacyjnym, choć ja bym go nazwał raczej urlopowym, bo w końcu był już wrzesień, a jak wiadomo ten miesiąc nie jest kojarzony z wakacjami. Tak czy siak byliśmy poza domem i wyjazd miał być wypoczynkowy. Jak to jest z małym dzieckiem – zapewne wiecie, lub sobie wyobrażacie: raczej ciężka praca zamiast relaksu. Ale i tak było fajnie: byliśmy razem, no i poza domem. “Młody” już spał w drugim pokoju.
Siedziałem na łóżku (raczej kanapie), a Monika klęczała między moimi kolanami, rozsuwając właśnie rozporek. Wyjęła go wolno, bawiąc się nim palcami. Patrzyła mi w oczy i z dzikim wzrokiem szeptała, że ma ochotę obciągnąć go do końca, robiąc mi najlepszego loda na świecie. Czytaj dalszą część tego wpisu »

Seks pod kołdrą

20 września 2016

To była wiosna, nie pamiętam dokładnie czy koniec kwietnia czy może już maj. W każdym razie był to już ten okres, gdy ogrzewanie mieszkania nie ma większego sensu w ciągu dnia, a w nocy jest niestety chłodno. Tak było i tym razem, z tym że dzień był na tyle zimny, że nawet w ciągu dnia było chłodno. Typowa pora aby złapać przeziębienie. Po położeniu “Młodego” spać, sami też szybko wskoczyliśmy do łóżka, aby nie marznąć przed telewizorem. Zmarznięci przytuliliśmy się pod kołdrą, próbując rozgrzać swe ciała. No i wiecie… Ciało do ciała… I erekcja gotowa :) Czytaj dalszą część tego wpisu »

Fantazja weselna

24 sierpnia 2016

Taka fantazja mnie ostatnio dopadła – seks na przyjęciu, w małym pomieszczeniu, gdy nikt nas nie widzi. Niby nic szczególnego, ale po prostu mnie to kręci. Postanowiłem opisać Wam, jak mogłoby to wyglądać.
Fantazja dzieje się na jakimś weselu – wymykamy się z niego tuż po pierwszym tańcu Młodej Pary. Spragnieni swoich ciał przemykamy korytarzami w poszukiwaniu miejsca, gdzie możemy dać sobie odrobinę seksu. Wreszcie trafiamy do małej kanciapy – nie jest zamknięta. Wchodzimy – jest ciasno, to tylko niewielkie pomieszczenie, do tego jest tam sporo wiader i ogólnie środków czystości. Domyślam się, że to jakiś magazynem sprzątaczek. Zaczynamy się całować. Moje ręce od razu trafiają pod jej zwiewną, seksowna sukienkę. Nie mamy wiele czasu więc zachłannie dotykam jej tyłka i piersi. Monika też wiedziała, że nie mamy wiele czasu – rozpięła moje spodnie i wzięła penisa do ust. Od razu całego, bez wstępu. Nie było czasu na dłuższe zabawy, liczyła się każda minuta. Z daleko dobiegały do nas odgłosy weselne: gwar rozmów przy stołach,  odgłosy sztućcy i strojącego się saksofonistę z kapeli…. Czytaj dalszą część tego wpisu »