Ten wieczór nie zapowiadał się jakoś szczególnie – ot, jak każdy inny dzień. Nic nie zapowiadało że tego wieczora odkryjemy całkiem inny wymiar seksu, a w sumie jego zakończenia bo rzecz dotyczy orgazmu. Orgazmu mojej żony! A konkretnie orgazmu pochwowego.
Całować zaczęliśmy się już na stojąco w naszej sypialni. Monika miała na sobie czerwoną koszulkę nocną, pod którą od razu wślizgnęły się moje ręce, które trzymając jej pośladki przyciągały ją do mnie. Uwielbiam czuć i widzieć jak jej usta oderwane od moich są spragnione mnie a w jej oczach widzę zawiedzenie, mówiące: chcę więcej! Tego wieczora to nie ja ją całowałem, to ona mnie całowała! A robi to świetnie!Dość szybko Monika uporała się z moim t-shirtem oraz spodenkami. Stojący penis równie szybko trafił do jej dłoni, która zacisnęła się na nim, a M. zamruczała czując moja erekcję. Chwilę później do mojej bielizny na podłodze dołączyła i jej koszulka nocna. Zdążyłem tylko dotknąć jej piersi, a ona już zmierzała ustami do penisa, nie pozwalając dłużej zająć się biustem. Usiadłem na skraju łóżka a M. zajęła miejsce na podłodze między moimi nogami. Bez szczególnych pieszczot po prostu wzięła go głęboko do ust i zaczęła ssać. Nie mocno – bo tak nie lubię, ale też nie słabo. Z zaciśniętymi ustami powoli wyjmowała go z ust. Po chwili chwyciła go ręką w połowie długości a ustami zaczęła pieścić. W zasadzie to jej usta pieściły głównie główkę członka, wsuwając i wysuwając ją do środka. Ręka raz po raz przesuwała się w dół, do nasady penisa a potem znów do połowy. Doskonale… Położyłem się na plecach, oddając się przyjemnościom seksu francuskiego. Zamknąłem oczy, czując jak jej ręka i usta sprawiają mi wielką rozkosz. Przyjemność ta stawała się narastająca a moje odgłosy również się wzmogły. Monika przyspieszyła co przełożyło się na zbliżający orgazm. Powiedziałem: przestań, nie chcąc już teraz wytrysnąć. Monika jednak nie przestawała, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej przyspieszyła, zwłaszcza ruchy ręką u nasady. “Przestań” – powiedziałem tym razem bardziej dosadnie. “Przestań bo nie wytrzymam…” Przestała.
Chciałem teraz ją pieścić ustami, ale powiedziała: “Kochajmy się, teraz. Natychmiast!”. Położyła się na plecach rozkładając przede mną nogi. Pocałowałem ją głęboko, jednocześnie wchodząc w jej ciało penisem. Była wilgotna a jej ciało spragnione. Wchodziłem w nią pomału. Jedną ręka pieszcząc twardy sutek piersi. Monika wzięła czule moją twarz w swoje dłonie i szepnęła: “mhmmm… uwielbiam…” Moje ruchy stawały się coraz intensywniejsze, a z każdym kolejnym byłem coraz głębiej w niej. Mimo wszystko nadal robiliśmy to jeszcze delikatnie. Oboje byliśmy spragnieni swoich ciał, ale na ostry seks mieliśmy jeszcze czas tego wieczora. Ciche westchnienia, romantyczne spojrzenia prosto w oczy, czułość i delikatność – takimi wyrazami można by opisać ten moment. Głębokie pocałunki i zabawy z językiem i ustami, z których wydawaliśmy ciche jęki i westchnienia pomiędzy kolejnymi moimi pchnięciami. Gdy jednak zaspokoiliśmy potrzebę bliskości a zaczęliśmy potrzebować silniejszych bodźców – zacząłem przyspieszać. Odgłosy Moniki od razu stały się głośniejsze. Po chwili znów przyspieszyłem, poruszając wyłącznie biodrami. Słychać było odgłos uderzeń moich bioder o jej uda. To taki charakterystyczny odgłos, którego nie da się pomylić z niczym innym, a gdy do tego dodać odgłos łóżka, naszych oddechów, jęków i westchnień to powstaje doskonały opis dźwięków naszego seksu.
Monika szepnęła w pewnej chwili: “mocniej..”. Starałem się więc robić to mocniej, ale w zasadzie prawie nie było to możliwe. Po chwili znów szepnęła, tym razem bardziej zdecydowanym głosem: “mocniej!”. Z całej siły z pełnym impetem starałem się mocniej i głębiej wnikać w jej ciało. “Mocniej, pieprz mnie mocniej!” – znów szepnęła Monika odchylając głowę do tyłu a rękami sięgnęła do moich pośladków, by mi pomóc. Po chwili poczułem jak jej długie paznokcie wbijają się w pośladki i z każdym pchnięciem przyciągają moje ciało do niej z coraz większą siłą. Monika była coraz głośniejsza – jęki, westchnięcia i bardzo szybki oddech który czułem na swojej twarzy. Nasze ciała były wilgotne, mlaskały wilgocią gdy ją posuwałem. Monika zaczynała dochodzić… Czułem pod sobą jak jej ciało zaczyna się napinać, pragnąc mnie mocniej. Słyszałem jej coraz głośniejsze jęki i coraz szybszy oddech któremu płuca nie nadążały podawać powietrza. Przede wszystkim jednak czułem jej ręce na pośladkach a głównie paznokcie (M. ma dość długie pazurki) wbijające się w nie i przyciągające do jej ciała. Mój penis rytmicznie wbijaj się w jej śliską dziurkę i sam też czułem że zaraz będę miał orgazm. Monika jęcząc wygięła się pode mną, odchyliła głowę. Wydała z siebie kilka bardzo szybkich jęków połączonych z gwałtownym łapaniem powietrza, po czym odchyliła głowę i… zaczęła płakać. Mniej więcej w tej samej chwili i ja miałem orgazm. Monika odchyliła głowę i zobaczyłem jak po policzku spływa jej łza. Próbowała się uśmiechnąć. Sam już nie wiedziałem czy są to łzy szczęścia, bólu czy jakiegoś żalu. Zapytałem więc – “co się dzieje?”. “Nic, nic. Czy wiesz co się stało? Miałam ORGAZM! Taki wiesz… pochwowy! Nadal go czuję! Jeszcze się cała trzęsę… To jest takie niesamowite, inne… A łzy – nie wiem, po prostu zaczęłam płakać. Nie wiem dlaczego. Baby tak mają”. Przytuliłem ją.
Chciałem ją następnie popieścić jeszcze ustami licząc że znów zrobię jej dobrze, jednak M. nie chciała. Natomiast długo się jeszcze przytulaliśmy tego wieczora. I długo rozmawialiśmy o tym co się stało i jak do tego doszło. A raczej Monika mówiła jakie to uczucie a ja słuchając. Uwielbiam słuchać gdy mówi o tym że było jej DOBRZE.

Jak dotąd jednak, tylko raz udało nam się dojść do orgazmu pochwowego. Ale co tam… wszystko przed nami!