Orgazm pochwowy

Ten wieczór nie zapowiadał się jakoś szczególnie – ot, jak każdy inny dzień. Nic nie zapowiadało że tego wieczora odkryjemy całkiem inny wymiar seksu, a w sumie jego zakończenia bo rzecz dotyczy orgazmu. Orgazmu mojej żony! A konkretnie orgazmu pochwowego.
Całować zaczęliśmy się już na stojąco w naszej sypialni. Monika miała na sobie czerwoną koszulkę nocną, pod którą od razu wślizgnęły się moje ręce, które trzymając jej pośladki przyciągały ją do mnie. Uwielbiam czuć i widzieć jak jej usta oderwane od moich są spragnione mnie a w jej oczach widzę zawiedzenie, mówiące: chcę więcej! Tego wieczora to nie ja ją całowałem, to ona mnie całowała! A robi to świetnie!Dość szybko Monika uporała się z moim t-shirtem oraz spodenkami. Stojący penis równie szybko trafił do jej dłoni, która zacisnęła się na nim, a M. zamruczała czując moja erekcję. Chwilę później do mojej bielizny na podłodze dołączyła i jej koszulka nocna. Zdążyłem tylko dotknąć jej piersi, a ona już zmierzała ustami do penisa, nie pozwalając dłużej zająć się biustem. Usiadłem na skraju łóżka a M. zajęła miejsce na podłodze między moimi nogami. Bez szczególnych pieszczot po prostu wzięła go głęboko do ust i zaczęła ssać. Nie mocno – bo tak nie lubię, ale też nie słabo. Z zaciśniętymi ustami powoli wyjmowała go z ust. Po chwili chwyciła go ręką w połowie długości a ustami zaczęła pieścić. W zasadzie to jej usta pieściły głównie główkę członka, wsuwając i wysuwając ją do środka. Ręka raz po raz przesuwała się w dół, do nasady penisa a potem znów do połowy. Doskonale… Położyłem się na plecach, oddając się przyjemnościom seksu francuskiego. Zamknąłem oczy, czując jak jej ręka i usta sprawiają mi wielką rozkosz. Przyjemność ta stawała się narastająca a moje odgłosy również się wzmogły. Monika przyspieszyła co przełożyło się na zbliżający orgazm. Powiedziałem: przestań, nie chcąc już teraz wytrysnąć. Monika jednak nie przestawała, a wręcz przeciwnie – jeszcze bardziej przyspieszyła, zwłaszcza ruchy ręką u nasady. “Przestań” – powiedziałem tym razem bardziej dosadnie. “Przestań bo nie wytrzymam…” Przestała.
Chciałem teraz ją pieścić ustami, ale powiedziała: “Kochajmy się, teraz. Natychmiast!”. Położyła się na plecach rozkładając przede mną nogi. Pocałowałem ją głęboko, jednocześnie wchodząc w jej ciało penisem. Była wilgotna a jej ciało spragnione. Wchodziłem w nią pomału. Jedną ręka pieszcząc twardy sutek piersi. Monika wzięła czule moją twarz w swoje dłonie i szepnęła: “mhmmm… uwielbiam…” Moje ruchy stawały się coraz intensywniejsze, a z każdym kolejnym byłem coraz głębiej w niej. Mimo wszystko nadal robiliśmy to jeszcze delikatnie. Oboje byliśmy spragnieni swoich ciał, ale na ostry seks mieliśmy jeszcze czas tego wieczora. Ciche westchnienia, romantyczne spojrzenia prosto w oczy, czułość i delikatność – takimi wyrazami można by opisać ten moment. Głębokie pocałunki i zabawy z językiem i ustami, z których wydawaliśmy ciche jęki i westchnienia pomiędzy kolejnymi moimi pchnięciami. Gdy jednak zaspokoiliśmy potrzebę bliskości a zaczęliśmy potrzebować silniejszych bodźców – zacząłem przyspieszać. Odgłosy Moniki od razu stały się głośniejsze. Po chwili znów przyspieszyłem, poruszając wyłącznie biodrami. Słychać było odgłos uderzeń moich bioder o jej uda. To taki charakterystyczny odgłos, którego nie da się pomylić z niczym innym, a gdy do tego dodać odgłos łóżka, naszych oddechów, jęków i westchnień to powstaje doskonały opis dźwięków naszego seksu.
Monika szepnęła w pewnej chwili: “mocniej..”. Starałem się więc robić to mocniej, ale w zasadzie prawie nie było to możliwe. Po chwili znów szepnęła, tym razem bardziej zdecydowanym głosem: “mocniej!”. Z całej siły z pełnym impetem starałem się mocniej i głębiej wnikać w jej ciało. “Mocniej, pieprz mnie mocniej!” – znów szepnęła Monika odchylając głowę do tyłu a rękami sięgnęła do moich pośladków, by mi pomóc. Po chwili poczułem jak jej długie paznokcie wbijają się w pośladki i z każdym pchnięciem przyciągają moje ciało do niej z coraz większą siłą. Monika była coraz głośniejsza – jęki, westchnięcia i bardzo szybki oddech który czułem na swojej twarzy. Nasze ciała były wilgotne, mlaskały wilgocią gdy ją posuwałem. Monika zaczynała dochodzić… Czułem pod sobą jak jej ciało zaczyna się napinać, pragnąc mnie mocniej. Słyszałem jej coraz głośniejsze jęki i coraz szybszy oddech któremu płuca nie nadążały podawać powietrza. Przede wszystkim jednak czułem jej ręce na pośladkach a głównie paznokcie (M. ma dość długie pazurki) wbijające się w nie i przyciągające do jej ciała. Mój penis rytmicznie wbijaj się w jej śliską dziurkę i sam też czułem że zaraz będę miał orgazm. Monika jęcząc wygięła się pode mną, odchyliła głowę. Wydała z siebie kilka bardzo szybkich jęków połączonych z gwałtownym łapaniem powietrza, po czym odchyliła głowę i… zaczęła płakać. Mniej więcej w tej samej chwili i ja miałem orgazm. Monika odchyliła głowę i zobaczyłem jak po policzku spływa jej łza. Próbowała się uśmiechnąć. Sam już nie wiedziałem czy są to łzy szczęścia, bólu czy jakiegoś żalu. Zapytałem więc – “co się dzieje?”. “Nic, nic. Czy wiesz co się stało? Miałam ORGAZM! Taki wiesz… pochwowy! Nadal go czuję! Jeszcze się cała trzęsę… To jest takie niesamowite, inne… A łzy – nie wiem, po prostu zaczęłam płakać. Nie wiem dlaczego. Baby tak mają”. Przytuliłem ją.
Chciałem ją następnie popieścić jeszcze ustami licząc że znów zrobię jej dobrze, jednak M. nie chciała. Natomiast długo się jeszcze przytulaliśmy tego wieczora. I długo rozmawialiśmy o tym co się stało i jak do tego doszło. A raczej Monika mówiła jakie to uczucie a ja słuchając. Uwielbiam słuchać gdy mówi o tym że było jej DOBRZE.

Jak dotąd jednak, tylko raz udało nam się dojść do orgazmu pochwowego. Ale co tam… wszystko przed nami!

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 40 do wpisu “Orgazm pochwowy”

  1. nikaa pisze:

    piękne! tak miło się czyta…

  2. nikaa pisze:

    ach… pozazdrościć :) po prostu pięknie!

  3. emeryt pisze:

    Opis subtelny. Brak wulgaryzmów podnosi wartość tego opisu.

  4. Tomasz pisze:

    a ja Ci zazdroszczę takiej kobiety…. większość tutaj piszę, że jesteś wspaniałym kochaniem i to fakt, ale podziękuj też kobiecie, że jest taka otwarta, tak wnioskuję śledząc Twojego bloga. Bo ja z moją to mogę tylko pomarzyć, wstydzi się swojego ciała, nie lubi gdy się ją dotyka po piesiach. Po prostu aż odechciewa się seksu :)

  5. Doczu pisze:

    Muszę napisać, bo i pewnie mój chłopak przeczyta ten komentarz, ale po prostu podoba mi się jak to opisujesz, tak jak ktoś napisał wyżej brak wulgaryzmów sprawia, że ten obraz staje się lepiej przyswajalny. Odkryłam Twojego bloga dosyć niedawno, ale uwielbiam do niego zaglądać i czytać go. :)

    Pisz tak dalej!
    Pozdrawiam! :)

  6. zakręcona 36 pisze:

    hej… długo nie zaglądałam do Was, i jaka miła niespodzianka, nie tylko ja rozsypuje się w trakcie orgazmu pochwowego, wydaje mi się iż taki rodzaj orgazmu występije tylko wtedy gdy jest całkowite zespolenie dwojga bliskich sobie ludzi, to nieziemskie uczucie jakby rozpadanie się na miliardy części, większe doznanie też jest w pozycji na jeźdźca w bliskim kontakcie – przytuleni – ( mam do Ciebie pytanie- czy Twoja żona dostała kiedyś orgazmu z kobiecym wytryskiem? ) Pozdrawiam….

    • admin pisze:

      Zacznę od tego, że bardzo nie lubię określenia „kobiecy wytrysk”… Wielu uważa że wytrysk u kobiety jest fizjologicznie niemożliwy. W sieci wrzą dyskusję na ten temat i pewnie każdy ma swoje racje. Z tego co ja wiem, ten „kobiecy wytrysk” to nic innego jak niekontrolowane oddanie moczu połączone z domieszką jakiś kobiecych soków. Nie mnie się na ten temat wypowiadać…
      Ale wracając do meritum – Nie, moja żona nigdy czegoś takiego nie doświadczyła. Jednak wielokrotnie mówiła, że czuła w momencie orgazmu bliżej nieokreślona potrzebę oddania moczu, której w ogóle się wtedy ie spodziewała. Nawet ciężko było ją opanować. Myślę, że to własnie były początki takiego „kobiecego wytrysku”.

  7. zakręcona 36 pisze:

    hej…. nie to nie to… to jest tak jakby więcej tzw.kobiecych soków, miałam go tylko 4 razy, w momentach całkowitego oddania siebie i ciała mojemu mężczyźnie…..wtedy gdy wszystko wokół jest jakby poddaniem się chwili, jednością …. ale cóż … każdy jest w jakiś sposób wyjątkowy :) …. dzięki za odpisanie…. pozdrawiam… ;)

  8. jadzia pisze:

    o nie nie nie… Oglądałam kiedyś program o kobiecym wytrysku i nawet sama 2 razy go doświadczyłam. To jest płyn pochodzący z cewki moczowej, ale moczem nie jest

  9. admin pisze:

    Dziewczyny – to napiszcie cos więcej o tym „wytrysku”. Co czułyście? Czy kontrolowałyście to? Jak do tego doszło? czy dużo było tego płynu? To fascynujące dla facetów…
    pozdrawiam :)

  10. Necromanta pisze:

    Dziewczyny napiszcie
    ja chętnie poczytam

  11. Essa pisze:

    3 razy w życiu doświadczyłam „wytrysku” (faktycznie, głupie słowo).
    Wiąże się to chyba ze stymulacją punktu G. Chociaż i to nie jest wiadome.
    Ja tego nie kontrolowałam, nic, a nic- nie czułam wcześniej, że zbliża się „wytrysk”.
    Kochałam się z mężem klasycznie, na poduszkach, jego penis ocierał się o przednią ścianę pochwy(chyba tam jest piej pogrzebany ;p), z tego co pamiętam to byłam już nieźle rozgrzana ;)
    Każdy z orgazmów z wytryskiem był wyjątkowo potężny, totalny odlot. Pamiętam to jako najlepsze stosunki. Coś nawet na granicy otumanienia.
    Płynu nie jest dużo, jak to ujął mój M.: „symbolicznie”, ale często pod ciśnieniem.
    Może to tylko w moim przypadku, ale orgazm z „wytryskiem” miałam tylko jako pierwszy orgazm i po długim rozgrzaniu, mąż mnie dotykał i drażnił cały dzień i skończyło się, jak się skończyło :)

    • jawlasnie pisze:

      ja pierwszy raz dostałam wytrysku podczas masturbacji pozniej poznalam fantatyczneg kochanka, przy ktorym osignelam wytrysk. jeg to strasznie krecilo i ciagle chcial wiecej i wiecej.. bardzo duzo ze mnie sie wylewalo i nie,nie jest t mocz. becnie tez mam spanialeg artnera i miewam wytryski,ae nie zawsze. osobiscie wolalaym si tego pozbyc,mokre lozko i dyskomfrt naprawde,oddalabym te wytryski ;/

  12. Magda pisze:

    Hej. Mam 28 lat. Trafiłam przez przypadek na Twojego bloga i to całkiem nie dawno. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Cudna erotyka, bez wulgaryzmu, nie przesadzona.
    Odnośnie „damskiego wytrysku” ; w czasie mojej 10 letniej aktywności seksualnej miałam go z 4-5 razy czyli naprawdę mało.
    Nie jest to mocz ! Sama nie wiem jak do tego dochodzi i dlaczego tak rzadko. Pamiętam tylko, że czułam w tym momencie mega pożądanie. Mąż pieścił mnie oralnie gdy klęczałam nad jego twarzą. Dodatkowo wsuwał we mnie swoje 2 palce. Poczułam ogromne napięcie w dole brzucha, psychicznie byłam na innej orbicie, tak wielka fala orgazmu, że byłam bliska obłędu. Po chwili gdy orgazm opadł i podniosłam się z nad Męża to zobaczyłam jego rozanieloną twarz całą zalaną sokami. Bezbarwne, bezzapachowe ale lekko słodkie i chyba przesączone feremonami hehe To był pierwszy raz więc poczułam skrępowanie, wstyd ;) Kolejne razy już w pozycji na jeźdzca twarzą w stronę stóp Męża gdy ten dodatkowo pieścił mi łechtaczkę dłonią…

    Zgadzam się z Essą że chyba to się wiąże z stymulacją punktu G ! Potęzny, totalny odlot ! U mnie jednak nie symbolicznie a sporo tej cieczy..

  13. Magda pisze:

    A jeszcze chciałam dodać coś odnośnie orgazmu pochwowego. Identyczna była moja reakcja gdy po raz pierwszy go doznałam. Również się rozpłakałam heheh
    Ja po raz pierwszy przeżyłam go po powrocie do sexu po porodzie córki. Także czekaliśmy na niego 6 lat od kiedy zaczęliśmy współżycie. Nigdy wcześniej się nie zdarzał. A po porodzie miałam wrażenie, że moja pochwa zrobiła się tak unerwiona, że wszystko podwójnie przyjemniej odczuwam.
    Orgazm jest inny niż łechtaczkowy. Mniej intensywny ale za to dłuższy i rozlewający się po całym organiźmie. Od kiedy z taką łatwością go przeżywam to tylko do takiego dążę :))))

  14. admin pisze:

    No to wygląda na to, że wytrysk kobiecy nie jest wcale mitem. Może my także kiedyś go doświadczymy. To musi być niesamowite zobaczyć jak kobieta przeżywa taka rozkosz… Więc mówicie, że to się wiąże ze stymulacja punktu G – muszę nad tym popracować! :) Żartuję oczywiście nie zamierzam się upierać aby doprowadzić Monikę do takiego stanu za wszelką cenę – tak jak pisałem wyżej: nic na siłę, bo wtedy i tak się nie udaje.
    Dziewczyny – fajnie, że napisałyście jak to u Was bywa: dla mnie to ważna lektura, bo sam też się przez to wiele uczę.
    pozdrawiam,
    Tomek

  15. K. pisze:

    Hej, twój blog jest fantastyczny. Chciałam zapytać czy mógłbyś kiedyś opisać wasz pierwszy raz? Jestem bardzo ciekawa.. Mam 19 lat, wczoraj kochałam się z moim facetem,niestety nie doznałam orgazmu. Używasz w trakcie seksu płynu do łechtaczki, która pobudza ją? Będę wdzięczna za odpowiedź!

    • Jaktoszlo pisze:

      Troche za Tomka odpowiadam, ale nie sadze, aby uzywal lubrykantow, etc. Obstawiam sline, lub… naturalny plyn pochodzacy od jego zony;)

      Odpowiadajac na kwestie dochodzenia-tego sie trzeba nauczyc. Wspolnie.. A kobieta im starsza, im lepiej zna swoje cialo, tym latwiej jej o orgazm. I faktycznie cos w tym jest, ze oo 30tce kobieca erotyka sie zmienia. Sama tego doswiadczylam, do tego akurat na magiczne 30 lat bylam w ciazy, a … orgazm w ciazy tez jest zupelnie innym orgazmem. Doszlam do wniosku, ze faktycznie jest zwiazany ze skurczami macicy., bo kiedy bylam juz krotko przed porodem, i mjalam orgazm, to czulam go w calym brzuchu! Niesamowite odczucie, jakiego mozna doswiadczyc jedynie bedac w ciazy:)

    • admin pisze:

      Nie, nie używamy żadnych lubrykantów ani wspamagaczy. Z reguły jesteśmy tak rozpaleni że mamy az za dużo swojej naturalnej wilgoci. To facet musi sprawić abyś była wilgotna – a jeśli nie umie tego, lub nie jest świadomy: powiedz mu lub naucz go. Taka nauka może być bardzo podniecająca dla Was obojga :)
      A że nie miałaś orgazmu… Kobieta chyba musi sie nauczyć go przeżywać, oraz naprawdę rozumieć się w łóżku ze swoim facetem aby móc łatwo osiągać orgazmy. Spokojnie… masz dopiero 19 lat – wszystko przed Tobą! Nie nastawiaj się na orgazm p po prostu baw sie dobrze w łózku i próbujcie tego co Wam sprawia radość i satysfakcję. Powodzenia.

  16. Essa pisze:

    to i ja coś dodam :)
    Pierwszy orgazm pochwowy miałam po 5 latach współżycia, a potem nauczyłam się go częściej przeżywać.
    W ciąży (przynajmniej w moim przypadku) orgazmy pochwowe są na porządku dziennym… zaczyna mi się to podobać, aż szkoda, że ciąża do końca się zbliża :) Liczę, że po ciąży to się nie zmieni.
    Jednak dalej podtrzymuję, że kobiecy „wytrysk” następuje, po długich staraniach w ciągu całego dnia :):)
    Panie autorze, zajmij się punktem „G” żony, a nie pożałujesz.

    Pozdrawiam i życzę dobrej zabawy ;)

  17. admin pisze:

    Więc mówicie dziewczyny, że orgazm w czasie ciąży jest taki niesamowity? Będę o tym pamiętał!
    Co do stymulacji punktu G – być może już o tym pisałem, więc nie będę się rozpisywał: czasami moja żona bardzo pozytywnie reaguje na jego stymulację, ale czasami większą przyjemność jej sprawia inny rodzaj stymulacji. Np. tylko płytka penetracja pochwy (samo wejście do pochwy jest wtedy stymulowane) + lizanie łechtaczki. Zresztą wszystko zależy od magii danej chwili. Zapewne prawdziwa jest teoria, że nie ma idealnego przepisu na kobiecy orgazm – wszystko jest zmienne: kobiece nastroje, dzień cyklu, zmęczenie, poziom podniecenia, stres w ciągu dnia, itd, itd.
    A my, faceci musimy to wszystko ogarnąć :)
    pozdrowienia dla wszystkich!

    • Essa pisze:

      Orgazm w ciąży jest bardzo, bardzo, bardzo niesamowity ;)
      Będziesz pamiętał? Planujecie coś w najbliższym czasie ;) ?

      ps. biedni jesteście ;p tyle macie do ogarnięcia. ale jaka radość, jak już ogarniecie ;)

      Pozdrawiam.

    • admin pisze:

      Essa – tak, będę pamiętał. O planach nie chcę rozmawiać… Powiedzmy że jakieś tam są :)

      Pewnie że jak już się Was ogarnie to jest cudownie :D

  18. … czy jest jakikolwiek sens dodać komentarz, tak aby nie znaleźć się w gronie wyjątkowo płodnych „współpracowników” Tomasza vel administratora.
    Gdybym nie znal sieci pomyślałbym, ze jest normalka iz w ciągu 6 miesięcy pojawia się ponad 700 komentarzy. Ale znam jak własną kieszeń.
    No cóż, każdy orze jak może

    • admin pisze:

      probamikrofonu – zauważ, że wczesniej blog istniał pod adresem mojasypialnia.bloog.pl (ponad 3 lata) a wszystkie treści (łącznie z komentarzami) zostały przeniesione ze starego adresu na ten. Nie osądzaj innych własna miarą ;)

  19. Ktoś pisze:

    A róbcie co chcecie. Macie wypełniać to co musicie:
    Pieprzyc sie bez zabezpieczeń
    Pozdro i powodzenia w luzku

  20. Znasz-mnieee pisze:

    Rubcie dzieci bo niema kto na emerytów pracować.
    Pieprzcie sie bez zabezpieczeń.
    Pozdro i powodzenia w luzku.

  21. Znasz-mnieee pisze:

    Pieprzcie sie ile wlezie.
    Niema kto na emerytow robic.
    Powodzenia w sex’e

  22. Natu$ pisze:

    Hej mam trzynaście lat i już uprawialam sexs z moim chłopakiem ale z zabezpieczeniem .
    Za pierwszym razem nic się nie działo ale później dostałam tak zwanego wytrysku kobiecego i” wylalam”, dużo płynów i takego śluzu czy to źle?

  23. Witaj,
    Może nas zadowolisz kolejnym wpisem,bo nie było prezentu na święta??
    pozdrawiam

    • admin pisze:

      Po nowym roku będzie kolejny wpis.
      pozdrawiam i życzę wszystkim udanego sylwestra oraz szczęśliwego Nowego Roku :)
      Tomek

  24. inkubloger pisze:

    Tomku :D życzę, aby ten nowy rok obfitował w nowe pomysły na zdrowy seks, wynikiem czego powstają te seksiopowiadanka. Twoja przyjemność, nasza radość :D Szczęśliwego Nowego Roku!

  25. bosmen pisze:

    Yh, jestem ciekaw czy.. Chociaż połowa z tych „historii” opisanych w tych komentarzach jest prawdziwa. Otóż każdy może opowiedzieć swoje fantazje erotyczne, podkreslam fantazje . . Nie, że się czepiam, poprostu lubie jak ktos pisze, ze to tylko ich wyobraźnia, ehm. A co wytrysku.. Co wcale nie brzmi źle. Wręcz przeciwnie, bardziej podnieca. To mozna miec dużo częściej, moja żona dostaje go bardzo często. . Większość, naprawde, duża wiékszosć działań zaleźy od partnera.odpowiednia czulosc, duza, lecz z umiarem i rozsadnie powoduje pożadany efekt. Tak, tak, każdy przeżýwa inaczej i w inny sposob sie to robi. Owszem. Ale uniwersalne sposoby sa niezawodne. I tak wiem, ze moj komentarz będzie krytykowany. Ale czułość to podstawa. I troche wieksza niz w opowiadaniach na tym blogu. A czulosc.. Rowna się milosc. Im wieksza tym lepiej.

  26. magda pisze:

    Piekna relacja. Dobry zwiazek.milosc. pozadanie. Tez tak bede miec
    A co do orgazmow pochwowych. Sa fantastyczne. Potrafie miec 5-6 pod rzad i moje zawsze lacza sie z wytryskiem. Uwielbiam. Calkiem inny od lechtaczkowego po ktorym u mnie jest zakaz dotyku lechtaczki bo boli. A tak to nic tylko sie kochac i dochodzic.miau

  27. 22latka pisze:

    zaczęłam współżycie 3 lata temu i do tej pory mam jednego partnera. Na początku naszych doznać erotycznych mogłam mieć tylko orgazm łechtaczkowy(nie wiedzieć dlaczego) wszystko zaczęło się, gdy pierwszy raz pojechaliśmy razem na wakacje i dopiero tam….doznałam prawdziwej rozkoszy-orgazm dopochwowy. Od tego momentu za kazdym razem podczas uprawiania miłości mam ogromny orgazm, cała się trzęsę od tego. Jednakże warunkiem tego, że dostane orgazm pochwowy jest abym . wczesniej poprzez miłość francuską nie dostała orgazmu łechtaczkowego. Pozdrawiam Cię pisz dalej, jestem zafascynowana Twoim blogiem !

  28. Odkąd mam kochanka i w napięciu i podniecona pół dnia zbieram się do niego , jak mnie tylko chwilę pokocha to już mam orgazmy i spazmy i wytryski. Ale On potrafi się mną tak zajmować że póżniej trzęsą mi się nogi i do domu nie mogę dojść.Mężuś się domyśla i udaje że nic nie wie , czasem marzę aby nas zobaczył i był wtedy z nami !!!!

  29. tylko16cm pisze:

    moja małżonka miewała przez 30 lat małżeństwa wytryski podczas orgazmu nie były to obfite strugi a najwięcej tak gdy była w wieku 35-42 lata zresztą to był czas gdy zona miala ogromna ochotę na sex pożniej libido opadlo i mialem przez rok kochankę w wieku 43 lat zaniedbana przez męża totalnie bo mial na boku kobietę , moja kochanka byla głodna sexu niesamowicie spotykalismy się średnio co 2 tygodnie bo mieszkala dość daleko przeważnie w jakims hotelu lub motelu i podczas takich spotkań przez 5-8 godzin potrafila wycicsąc ze mnie 4-5 stosunków pelnych z moim wytryskiem i jej poteżnymi orgazmami pochwowymi z bardzo skąpymi ejakulacjami bardzo rzadko pozwalala drażnic łechtaczkę choć uwielbiam lizac i ssać ten cudowny guziczek miedzy stosunkami doprowadzałem ją palcami i po takich palcówkach dochodzila do jeszcze kilku orgazmów pochwowych jak żeśmy się rozstawali ledwo trzymala sie na nogach ale byla szczęśliwa i zaspokojona zdarzylo nam sie też kilka razy „randkować ” w samochodzie na łonie natury i dwa razy zdarzylo się gdy była akurat w okresie jajeczkowania czyli owulacji i na tych spotkaniach na lonie natury pierwszy raz mogłem się przekonać jak duży i silny może być wytrysk podczas kobiecego orgazmu , pierwszy raz bylo w trakcie gdy bylem czlonkiem jeszcze w jej pochwie tuż po moim wytrysku wtedy poczułem na sobie potężny mokry wytrysk na moje majtki i spodnie które mialem opuszczone do kolan gdy kochaliśmy sie na tylnym siedzeniu i w pierwszej chwili myslalem to mocz ale to byl jakiś inaczej pachnący plyn , mialem potem problem bo wracając do domu mialem mokrą plame na spodniach i dobrze że zony nie było w domu i spodnie wyladowały w pralce drugim razem stosunki na spotkaniu samochodowym odbywaliśmy bez ubrań i wtedy rownież moja kochanka miala dwa wytryski jeden podczas penetracji jej pochwy moim małym kutaskiem a drugi raz podczas intensywnej palcowki tak że znowu mialem problem bo tapicerka byla zalana i musialem specyfikami wypsikać i suszyć suszarką kolejny raz już zabezpieczyłem sie w koc na siedzeniach ale wytrysków moja kochana juz nie miala bo byla tuz po miesiączce

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


− jeden = 8