Był późny wieczór. Monika była w kuchni, gdzie właśnie kierowałem swoje kroki. Nie, nie miała na sobie seksownej bielizny. Nie, nie miała też na sobie pończoch ani wysokich szpilek. Nie, nie trzymała w ręku kieliszka szampana… Miała w ręku zwyczajną nabierkę kuchenną, ubrana była w zwyczajną bawełnianą koszulkę nocną i zwykłe bambosze. Właśnie gotowała zupę pomidorową. Podszedłem  do niej od tyłu i przytuliłem ją. Ot tak, po prostu, bez podtekstu erotycznego. Przytuliłem ją a ona wtuliła się we mnie, przylegając całą sobą. Przez chwilę pozostaliśmy tak w bezruchu, nic nie mówiąc, ale już po chwili moje ręce automatycznie objęły jej piersi. Nadal bez podtekstu erotycznego, po prostu lubię trzymać je w dłoni. Monika jeszcze bardziej przylgnęła do mnie opierając o mnie głowę. I pewnie nic więcej by się nie wydarzyło, gdyby jej sutki nie stwardniały. Ale skoro już do tego doszło, byłoby wręcz nietaktem pozostawienie żony samej sobie. Nie wiedząc jeszcze jak to się zakończy, wsunąłem dłonie pod jej koszulę nocną. Sunąłem rękami po jej ciele zastawiając się jak ona to robi że jej skóra jest zawsze taka elastyczna, aż dotarłem do piersi. Objąłem je dłońmi, bawiąc się czule ich kształtem. Nie liczyłem raczej na seks, było późno a Monika mieszała właśnie w garnku i raczej też nie zakładała dziś żadnego “bzykania” :). Ale zawsze jest przyjemnie pomacać cycki żony więc korzystam z każdej okazji.
“Zupa się przypali zaraz i jutro będziesz marudził“ – szepnęła Monika. “Nie będę” – odparłem, delikatnie ściskając jej sutki. Cicho westchnęła. “Ej, nie rób tak bo będziesz musiał mnie przelecieć a jutro nie będziemy mieli obiadu”  – powiedziała uśmiechając się. Znów zacisnąłem lekko dłonie. Jęknęła. “Wolę Ciebie zamiast obiadu” – odparłem. “Jutro ci to przypomnę, gdy wrócisz głodny z pracy” – zaśmiała się. Po chwili odwróciła się do mnie i spojrzała mi w oczy – zauważyłem w nich, że groźba braku obiadu w dniu jutrzejszym nie była bezpodstawna… Pocałowała mnie w usta, najpierw czule a potem namiętnie i drapieżnie. Wiedziałem czego pragnie. Odwróciła się, kontynuując mieszanie zupy, natomiast moje dłonie wróciły do pieszczot jej biustu. Jej sutki zdawały się mówić, że miała ochotę na seks, jednak cały czas była zajęta tą zupą. Moje dłonie już nie tylko pieściły jej biust ale docierały także w inne miejsca, te jeszcze bardziej erogenne. Monika od razu naparła na mnie tyłkiem i westchnęła. Wsunąłem rękę głębiej, docierając do jej cipki. Była lekko wilgotna. Postanowiłem jeszcze ją popieścić, rozmasowując jej wilgoć po całej szparce. Jedną ręką pieściłem jej pierś a drugą jej cipkę. Monika wzdychała, cały czas mieszając w zupie. Z każdą chwilą stawała się coraz bardziej wilgotna, moje palce coraz mocniej wsuwałem w jej ciało. W końcu Monika jęknęła mocniej i ostentacyjnie oznajmiła, że jutro obiadu nie będzie, jednocześnie gasząc palnik pod zupą. Dla mnie był to zupełnie jasny sygnał, że jest już gotowa. Usiadłem na krześle kuchennym, pociągając Monikę za sobą. Jednym ruchem pozbyłem się szortów a ją przyciągnąłem do siebie, tak aby usiadła tyłem do mnie. Rozsunąłem szeroko nogi, tak by usiadła między nimi, aby mogła czuć mnie w sobie najgłębiej. Opierając się rękoma o moje kolana delikatnie wsunęła go w siebie i wyprostowała swoje ciało. Jej wilgoć pomogła ciału przyjąć mnie całego. Opadając, nadziała się na mnie, zaciskając swoje ciało wokół mojego penisa. Jęknęła, gdy chwyciłem ją za biodra i nabiłem mocniej, przyciągając gwałtowniej do siebie. Byłem już praktycznie cały w niej, ale rozsunąłem jeszcze szerzej nogi by czuła mnie głębiej. Powoli bujała się na mnie, lekko wzdychając. I choć była do mnie tyłem, to doskonale wiedziałem że właśnie teraz się uśmiechała – słyszałem to w jej westchnieniach. Leniwie się wyginała, delikatnie poruszając biodrami, jakby szukała najbardziej optymalnej pozycji, najlepszego kąta, pod jakim mój penis będzie w niej. Czasami się prostowała, a czasami pochylała kładąc dłonie na moich kolanach. Wsunąłem ręce pod jej koszulę i chwyciłem jej piersi. Monika od razu uniosła ręce i zdjęła ją przez głowę. Oparła się znów o moje kolana i trochę mocniej zaczęła się poruszać. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem nadawać rytm – szybszy niż pierwotnie ona. Westchnęła przeciągle, a ja zwolniłem, ale mocniej ją przyciągałem do siebie. Jej ręce zacisnęły się na biuście. Masowała swoje piersi, zaciskając ręce i przesuwając je po nich. Wyginała się leniwie i kusząco. Zwolniłem jeszcze bardziej, łagodniej ją trzymałem i łagodniej przyciągałem jej ciało. Od tyłu podziwiałem jak się poruszała, kusząco wyginając ciało, dotykając swoje piersi i co chwila zarzucając swoje długie włosy, raz w prawo a raz w lewo. Przeciągała się, odchylała głowę i powodowała że jej włosy opadały na moje ciało, drażniąc mój brzuch. Penis wnikał w nią pod różnymi kątami, a ona cały czas poruszała się jakby szukała tego najoptymalniejszego. Wzdychała szeptając różne ciepłe słowa. Szeptała tak cicho i tam rozmarzonym głosem że nie wszystkie rozumiałem. “Mhmm… Słodko”, “Cudownie”, “Taaaaakkk”, itd. Jednak nie słowa były najważniejsze a ton jej szeptu: dźwięczny, cudownie erotyczny, akcentujący każdą przyjemność którą osiągało jej ciało. Przestałem trzymać jej biodra, przestałem przyciągać jej ciało i nabijać je na swoje. Monika sama teraz dbała o swoją przyjemność, która wymagała teraz więcej delikatności. Jej ciało również spowolniło, przeciągała się jak kocica obudzona z głębokiego snu. Moje dłonie wędrowały po jej plecach ale starałem się jej nie przeszkadzać, bo ważniejsze było co robiły JEJ ręce, które przestały już intensywnie zaciskać się na jej piersiach, teraz łagodnie je pieściły. Będąc za Moniką, oczywiście nie widziałem tego dokładnie, ale mogłem się zorientować, że dotykała je w inny sposób. Miałem wrażenie, że tylko czubkami palcy pieści swoje brodawki, w tylko sobie znany sposób – zapewne taki który dawał jej najwięcej przyjemności. Starałem się jej nie przeszkadzać swoim niepotrzebnym (chyba) dotykiem. Jedna z jej rąk powoli zsuwała się w dół, sunąc po jej ciele. Westchnienia zmieniły się w ciche jęki gdy jej palce dotarły między nogi. Nadal poruszając się płynnie i delikatnie pieściła swoje ciało: jedną ręka pierś a drugą kobiecość. Niesamowita była ta jej delikatność z jaką się pieściła. Z reguły gdy się kochaliśmy i Monika zaczynała się sama dotykać robiła to intensywnie i zdecydowanie. Zaciskała wtedy mocno dłonie na piersiach, oraz intensywnie i bardzo szybko poruszała ręką po łechtaczce. Teraz jednak był to festiwal delikatności i czułości. Jej dźwięki też były inne – przeciągłe i takie, powiedziałbym “powolne”. Akcentujące każdą jej przyjemność, którą sama sobie sprawiała. Z biegiem czasu stawały się coraz głębsze. Wyginając się mocno, wypinała biodra i napierając na mnie wykonywała powolny ruch biodrami, którego skutkiem było było tylko trochę głębsze wsunięcie członka w jej ciało, który i tak praktycznie cały był w niej. Potem wyginała się w drugą stronę i biodra się luzowały, powodując kilkumilimetrowy ruch na penisie. Jęk, powolne przesunięcie jej ręki między nogami, i znów napięcie bioder, naparcie na mnie i tym razem głębszy jęk – jej biodra właśnie napierały na mnie, i znów kilka centymetrów mnie było głębiej w niej… Powoli sprawiała sobie powolną rozkosz i nie wiem jak długo by to trwało, gdybym w pewnym momencie równie delikatnie nie zacisnął dłonie na jej biodrach, starając się wyszukać jej dwóch mocno erogennych miejsc, które naciśnięte w odpowiednim momencie szybko doprowadzają ją do orgazmu. Zacisnąłem delikatnie dłonie, próbując nie przeszkadzać żonie w tym co robiła. To wystarczyło. Jej jęk od razu zmienił charakter. Zaakcentował mój dotyk, jak erotyczny wykrywacz przyjemności. Z następnym ruchem naparła na mnie mocniej, a ja we właściwym momencie znów zacisnąłem ręce, wyszukując tych magicznych miejsc. Jeszcze głębszy jęk opuścił jej usta. Kolejnych kilka ruchów to dokładnie powtarzane sekwencja tych samych precyzyjnych ruchów zarówno z mojej jak i jej strony, z tym że jej jęki stawały się coraz mocniejsze. Dochodziła powoli i co było najdziwniejsze nie przyspieszyła ruchów. Zawsze, ale to zawsze gdy już dochodziła to przyspieszała. Nie ważne czy ruchy bioder, swojej ręki która pieściła łechtaczkę czy nóg które zaciskały się wokół mnie – zawsze w takich chwilach przyspieszała, intensyfikowała ruchy, zatracała się i szybko dochodziła. A teraz nie! Z napięciem obserwowałem, jej ciało od tyłu, jej powolne ruchy i wsłuchiwałem się w głębokie i równie powolne jęki. Jej dźwięki były też inne. Każdy z nich był tak długi i przeciągły, że już na początku dało się usłyszeć w nim niecierpliwość do tego uczucia które następowało dopiero na jego końcu. A gdy to wreszcie nadchodziło jej dźwięk przechodził w fazę satysfakcji. Od zniecierpliwienia, oczekiwania, przez pragnienia do rozkoszy – tak można by określić skalę jej dźwięków. Dochodziła powoli, jak już pisałem, i prawie do samego końca nie przyspieszyła. Pod sam koniec z jej ust wydobywało się już tylko zniecieprliwienie, dźwięki irytacji, które w pewnym momencie przechodziły w fazę głębokiej rozkoszy. Tuż przed już nie wytrzymała – przyspieszyła, wydobywając z siebie bardzo głośny jęk. Wychyliła się do przodu, mocno pocierając łechtaczkę a po chwili zamarła. “Ooooo… Boże” – wyjęczała, zamierając w bezruchu.  Po chwili znów ręka wykonała kilka ruchów, jej ciało się wyprostowało, a z ust znów wydobył się głośny jęk. Głośno i głęboko oddychała.Znów zamarła w bezruchu, przeżywając  drugi orgazm jak się potem dowiedziałem.
Gdy echa jęków po orgaźmie mojej żony już przebrzmiały – usiadła na mnie, na krześle ale już przodem do mnie. Mój penis znów znalazł się głęboko w jej ciele. Pocałowała mnie uśmiechając się tajemniczo. Moje ręce nareszcie mogły skupić się na jej piersiach. Jestem wzrokowcem – lubię je widzieć, zwłaszcza jak mogę podotykać. A raczej pościskać :) Zapytałem co to za tajemniczy uśmiech. Odpowiedziała, że miała dwa niesamowite orgazmy i chyba niebawem będzie miała trzeci – więc nie widzi powodu aby nie miała się uśmiechać. Lubię słyszeć gdy mówi o swojej satysfakcji seksualnej, więc również się uśmiechnąłem. Znów mnie pocałowała. Głęboko i wyzywająco. Jej usta raz były drapieżny, by po chwili stać się cudownie czułe i delikatne. I to spojrzenie! Jej biodra poruszały się delikatnie, lekko unosiły się i opadały. Objęła moją twarz obiema rękami. Między naszymi oczami było kilka centymetrów odległości. Widziałem znów ten jej wzrok, który wyraża zbliżającą przyjemność. Znów chwyciłem jej biodra i przyciągnąłem do siebie. Jęknęła. Zaczęła się gwałtowniej poruszać, coraz mocniej jęcząc. Chwyciła rękami krzesło, a nogami zahaczyła się za tylnie nogi krzesła. Naparła na mnie i na krzesło, a nogami mocno naparła na mojego penisa. Jej usta znalazły się tuż przy moich uchu, więc jęczała wprost do niego. Doszła stosunkowo po cichu, porównując do dwóch pierwszych orgazmów. Ale było bardziej niesamowicie i intymnie, przynajmniej dla mnie – bo jej usta były tuż przy moim uchu. Ja już też zacząłem dochodzić, kiedy Monika przestała się poruszać, opadając na mnie. “Jeszcze” – szepnąłem. “Nie przestawaj!”. Jej biodra od razu się uniosły i z impetem opadły. Teraz poruszała się dynamiczniej – mocniej się unosiła i szybciej opadała. Nie potrzebowałem wiele czasu – po kilku jej ruchach ruszyła machina moje rozkoszy. Wykonała jeszcze kilka silnych ruchów nadziewając się na mnie, a potem znów zahaczyła się nogami o nogi krzesła i ciągnąć nimi swoje ciało no niego, spowodowała że byłem w niej maksymalnie głęboko. Chwilę później szczytowałem. Uśmiechnęła się, szepcząc: “uwielbiam czuć Twój orgazm w sobie” i jeszcze mocniej zaparła się nogami o krzesło. Jej ręka czule objęła moją twarz a usta zaczęły czule całować. Akurat teraz nie miałem ochoty na czułości, ale nie dałem tego po sobie poznać. Po chwili na złapanie oddechu – sam ją czule pocałowałem.

Jak się okazało następnego dnia – zupa jednak była na obiad i była naprawdę smaczna :)