Rano, jesienny urlop

Dziś się obudziłem, gdy moja żona już się krzątała po pokoju. I wcale nie miałem ochoty wstawać. Przeciągałem się w łóżku, odpoczywając i delektując się rzadkim dniem urlopu. M. próbowała mnie zmotykować do szybszego wstania propozycjami kuszącego śniadania i gorącej kawy jednak, żaden argument mnie nie przekonywał. W końcu sama stwierdziła, że trzeba ten dzień wykorzystać na relaks i wypoczynek, co zakończyło się tym, że również wskoczyła do łózka. Przytuliła się do mnie położyła rękę poniżej mojego brzucha. Jak zawsze gdy się obudzę jestem tam zupełnie sztywny o gotowy. Więc teraz od razu poczuła, że mam erekcję i zaczęła się śmiać ze mnie i delikatnie dotykać penisa, jakby go badała, dopiero poznając. Moje ręce także zawędrowały na Jej piersi i delikatnie „zwiedzały” krągłości kobiecego ciała. Leżeliśmy tak delikatnie się pieszcząc, leniwie, nieśmiało… Całowaliśmy się trochę w usta, kąsając się wzajemnie. Moje dłonie wkradły się pod jej koszulkę i trafiły na napięte już brodawki. Kulałem je pod palcami oraz brałem miedzy dwa palce i delikatnie zaciskałem. M. tylko nieznacznie napinała ciało, wyginając się czasem. Cały czas czułem Jak Jej dłoń pieści mojego członka. Łagodnie zaciskając się wokół niego dłoń wykonywała albo pół obrotu albo przesuwała się góra-dół. Czasem przesuwała tylko pojedynczym palcem po napiętej męskości, samym paznokciem – wtedy przenikał mnie dreszcz. Dreszcz napięcia, oczekiwania, pieszczoty, strachu… sam nie wiem czego. W każdym razie podniecenie narastało we mnie. W między czasie moje usta pieściły Jej piersi. Powoli zanurzałem język w ich miękkości drażniąc napięte sztywne sutki. Przesuwałem po nierównościach brodawek – powoli, zmysłowo… M. wzdychała i momentami zastygała w bezruchu mocniej zaciskając ręka na moim członku. Po chwili, gdy odetchnęła zaczynała poruszać nią szybciej ale po chwili wracała do normalnego, raczej wolnego tempa. Moje dłonie dotarły po raz kolejny do pośladków. Wsunąłem między nie ręce i starałem dostać się od tyłu do Jej kobiecości. Musiałem najpierw przyciągnąć Jej pupę do siebie, a potem wsunąć się między pośladki aby dostać się do Jej wilgotnego skarbu. Mój palec krążył wokół wilgotnego wejścia do Jej ciała. Była wilgotna i gotowa. Wzdychała, gdy delikatnie się wsuwałem w nią palec. Po chwili wsunąłem dłoń z przodu, od razu trafiając na łechtaczkę: nabrzmiały guziczek, który od razu zacząłem okrężnymi ruchami naciskać. M wtuliła się we mnie i wzdychała. Puściła mojego penisa i skoncentrowała się na własnych odczuciach. Moje ruchy nie były jednostajne: raz delikatnie, przeciągłymi, podłużnymi ruchami wolno ją drażniłem, by po chwili zwiększyć tempo i nacisk. M. wzdychała i pojękiwała z głową wtuloną w moją szyje w okolice ucha. Słyszałem każdy Jej jęk, każde westchnienie. Dokładnie słyszałem jakie moje ruchy sprawiają Jej najwięcej rozkoszy. Nie dane mi było tego jednak długo słuchać bo moje Kochanie szepnęło: „Kochajmy się!”. I nie czekając na nic podniosła się, zdjęła jednym ruchem koszulkę i usiadła na mnie. Pomagając sobie ręką wsunęła w siebie mojego penisa i uśmiechając się do mnie opadła. Czułem jak gorąco obejmuje mojego penisa, czułem jak drgam w jej ciele. Ona zaczęła się poruszać. Od razu dość intensywnie. Intensywnie tez i głośno wzdychała. Moje ręce dotknęły Jej falujących piersi. Delikatnie ich dotykałem, pozwalając aby w rytm Jej ruchów, podskakujące piersi same ocierały sutkami o moje ręce. Czułem jak za każdym Jej ruchem sutki dotykają moich rąk. Moje kochanie nie było zbyt subtelne i nie przedłużając zabawy zdążało najkrótszą drogą w stronę swojej przyjemności. Nie bardzo interesując się na jakim etapie ja jestem. Starałem się skupić i nadążyć za nią, słysząc jak zaczyna się zbliżać i osiągać przyjemność. W kulminacyjnym momencie zacisnąłem tylko dłonie na Jej biuście. M. zdyszana wydawała jęki rozkoszy , trochę opadła, opierając się o moje ramiona. Zwolniła przez chwilę, ale gdy minęła pierwsza fala orgazmu otwarła oczy i widząc, że jeszcze nie doszedłem zaczęła intensywnie mnie kochać. Może nie poruszała się bardzo szybko, ale za to mocno i głęboko. Zmieniła po chwili pozycje prostując się – zmieniło to także kąt wnikania mnie w Jej ciało. Czułem jak Jej ciało zacisnęło się mocniej wokół mnie. Moja żona podnosiła się i opadała, coraz szybciej i mocniej. Nie potrzebowałem dużo – szybko poczułem jak mięśnie nóg się napinają i zaczyna mnie ogarniać to nieopisane zjawisko, które doprowadza na szczyt rozkoszy. M. pochyliła się i gwałtownymi ruchami bioder sprawiła, że po chwili całe moje ciało napięło się i opadło a mój penis drżał cały w centrum przyjemności… W kulminacyjnym momencie widziałem błysk radości w Jej oczach i szeroki uśmiech. Widziałem radość w Niej i zadowolenie – prawdopodobnie z tego, że swoim ciałem, swoimi ruchami doprowadziła mnie do orgazmu. Uwielbiamy wzajemnie patrzeć na siebie, gdy ogarnia nas taka przyjemność!

Tak się zaczął nasz jesienny urlop!