Łazienkowo – cz.1

Ponieważ nie do końca mogliśmy ustalić kolejność w jakiej idziemy pod prysznic zdecydowaliśmy się na kompromis i poszliśmy do łazienki razem. Pewnie oboje zdawaliśmy sobie sprawę z tego , jak wielkie jest ryzyko, że za chwilę znajdziemy się w krainie seksu naszych ciał.
M.Stała do mnie tyłem, przeglądając się w lustrze: stanąłem za nią i patrząc w Jej odbicie w lustrze objąłem od tyłu Jej piersi, przylegając całym ciałem do Niej. Moje ręce przebiegały po Jej piersiach , od dekoltu, czując jak im bardziej zdążają w dół tym bardziej wzbijały się po biuście M, zdążając aż na sam szczyt. Widziałem odbiciu Jej twarzy, że podoba Jej się ta pieszczota, tym bardziej, że również patrzyła w lustro i wpatrywała się w moje oczy. Na razie tylko powoli obiegałem dłońmi biust, czułem jak spod bluzki i stanika zaczynają się podnosić brodawki. Czułem jak M. napiera na mnie pośladkami, jak pociera pupą o mojego penisa.Moje dłonie masowały biust a także momentami zatrzymywały się na nim i przyciskały go do Jej ciała lub obejmując go zaciskały się. Czułem, że moja żona ma dużą ochotę na powolną grę wstępną – rzadko kochamy się w łazience więc już sam fakt, że właśnie tu to robimy podniecał nas dodatkowo.
Zdjąłem M. bluzkę, by zwiększyć doznania, nie tylko w sferze dotyku, ale także widoku: wszystko przecież widzieliśmy w łazienkowym lustrze. Miała na sobie biały stanik, doskonale eksponujący piersi: powoli położyłem dłoń na biuście, zaciskając ją i przyciągając do siebie, następnie moje zaciśnięte dłonie wykonały kilka okrężnych ruchów. Jej ręce zacisnęły się na moich i pokazały jak mam ją pieścić: zacisnęła mocniej dłoń i wykonywała dość mały i delikatne ruchy okrężne. Zdjąłem stanik: moim oczom ukazały się piersi, przedstawiające się napiętymi brodawkami. Moja żona ma dość spore brodawki o prawie regularnym okrągłym kształcie – takie bardzo kobiece, które doprowadzają moje myśli do granic pożądania. Objąłem ten delikatny okrągły kształt: miękki z twardymi guziczkami: pod dłonią czułem jak Jej sutki stwardniały całkowicie a brodawki napięły się. Jej twarz była uśmiechnięta, usta minimalnie wykrzywione gdy pieszczota sprawiała Jej przyjemność. Mruczała jak kocica, którą się głaszcze po grzbiecie: cicho, ale przeszywająco, łagodnie ale znacząco akcentując ostatnie dźwięki podwyższonym tonem… W sumie to cały czas sterowała moimi dłońmi, kierując nimi, wyznaczając kolejne ścieżki pieszczot, przyciskając je do swojego biustu.
Mój penis napierał na Jej pośladki a oczy pożerały widok schowanych kobiecych piersi za zasłoną naszych dłoni. Mocno pieściła swoje piersi moimi dłońmi, zaciskając je rytmicznie na biuście, rysując niewyraźne koła dłońmi.
Jej ciało chłonęło mnie, napierając na całej długości. Wiedziałem jak bardzo jest podniecona, widziałem to w Jej półprzymkniętych oczach, słyszałem to w Jej ustach i czułem w rekach które cały czas sterowały moimi dłońmi.
Oderwała się gdy Jej ciało zapragnęło czegoś więcej: odwróciła się i pocałowałem Ją a ona zabrała się drżącymi rękami za rozpinanie mojego rozporka. Ja również zdejmowałem z niej spodnie i resztę odzieży. Całkiem nagi całowałem Ją a ona skierowała swoje kroki pod prysznic, odkręcając kurki z wodą. Weszliśmy – woda spływała po naszych ciałach, wyregulowaliśmy kurki aby była idealna: nie za gorąca i nie za zimna. M. wylała na nas trochę żelu do kąpieli, wiec byliśmy tak całkiem śliscy. Objęci ciasno całowaliśmy się głęboko. Moje ręce trzymały M. za pośladki, głęboko za pośladki przyciągając ją do siebie. Mój penis był miedzy Jej nogami, zaciśniętymi nogami więc czułem już pewne tarcie na nim.
Odwróciłem M. tyłem do siebie i wylałem kilka kropli żelu na Jej biust. Rozsmarowałem dłońmi żel, masując Je tak jak wcześniej, przed lustrem. Różnica tylko polegała na tym, że teraz byliśmy oboje cali mokrzy i nadzy, do tego nasze ciała były lepkie i śliskie od żelu, ściskały się o siebie tak lekko.
Mój penis był cały czas między Jej nogami, M. rozkoszując się kolejnym masażem biustu dotarła ręką między swoje nogi zaczęła pieścić główkę mojego członka. Delikatnie zaciskała kilka palcy a jednocześnie podnosiła moja męskość jeszcze do góry co powodowało że naciskałem na Jej łono. Nie mogłem wytrzymać dłużej, jeszcze chwile a eksplodowałbym orgazmem, więc odsunąłem Jej ręce od mojej główki rozkoszy i zacząłem pieścić Jej łechtaczkę. Najpierw powoli, zwiększając tempo, rytmicznie ją pieściłem, aż jęknęła głośniej. Oparła się o płytki pod prysznicem i utrzymując główkę dłońmi oddała się moim ruchom. Czułem i słyszałem że jest Jej przyjemnie. Postanowiłem wejść w Jej ciało tak ja staliśmy teraz. M przycisnęła twarz do płytek głęboko się wyginając, eksponując swoją kobiecość. Chwyciłem Ją za biodra i skierowałem swojego penisa do wejścia. Poczułem najpierw delikatny opór, ale żona zrobiła nieznaczny ruch pupą i mogłem już wślizgnąć się w Nią. Byłem tylko troszkę w Jej ciele – jęknęła, cofnąłem się znów wniknąłem: drobnymi kroczkami zdobywałem Jej kobiecość. Drobnymi piskami akcentowała moją drogę. To nieprawdopodobne, ale wygięła się jeszcze bardziej, umożliwiając mi jeszcze głębsze ruchy w Niej. Gdy już cały byłem w niej, cofnąłem się prawie cały wychodząc i jednym ruchem wsunąłem się do końca. M. szarpnęła się, podrywając ciało i wydajać głośny jęk. Robiłem tak, nie przerywając choć czułem że zbliża się fala mojego orgazmu. Nie potrafiłem przestać! Woda lała się z prysznica, M. piszczała, wzdychając w rytm moich ruchów a ja przyjmowałem zbliżającą się fale rozkoszy. Było szybko: po prostu poczułem pulsujące ciepło na penisie i zbliżający się wytrysk. Moje napięte ciało cały czas poruszało się w Jej ciele, próbując dać także Jej rozkosz.
Moje mięśnie rozluźniły się, nasienie eksplodowało, penis pulsował jeszcze w Jej ciele… Trochę smutny oparłem się o nią głośno oddychając – żałując , że moje Kochanie nie miało orgazmu. Staliśmy tak prze chwile, łapiąc oddech…

Odwróciła się i uśmiechając pocałowała. Moją ręką zacząłem pieścić tam, gdzie przed chwilą był mój członek, ale powiedziała: „Teraz już nie dam rady – nie będę umiała się skupić.” I nalewając na swoje ciało kolejną dawkę żelu szepnęła „ale możesz mnie całą umyć”.
Namydliłem całe Jej ciało, tradycyjnie więcej czasu poświęcając piersiom. Całowałem Jej usta w między czasie, lub Ona całowała moje. Kilka razy zamienialiśmy się pozycjami, raz staliśmy naprzeciwko siebie, innym razem ja stałem za nią – po to bym mógł dokładnie umyć zonę, choć miało to pewnie bardziej charakter masażu. Następnie M. zabrała się za mydlenie mojego ciała. Najpierw ramiona, szyja i tors. Potem niżej… powoli masowała mi jeszcze miękkiego, ale już coraz twardszego penisa. Namydlała go powoli, bawiąc się jego miękkością i delikatnością. M. mydliła także jądra i pośladki, całując mnie w międzyczasie.
Mój penis z minuty na minutę stawał się coraz twardszy – czułem jak rytmicznie podryguje, ale pomimo że napęczniał już sporo nadal nie stał w pełnej krasie.

Po chwili zostałem cały opłukany z resztek mydlin, dokładnie tak by nie zostało ich ani trochę. M. zakręciła wodę i spoglądając mi w oczy z tajemniczym uśmiechem na ustach ukucnęła przede mną… Po chwili czułem jak gorąco obejmuje mojego miękkawego członka. Czułem jak twardnieje w kilku chwilach – żona zamknęła oczy i zaciskając rękę która trzymała mnie u nasady przyspiesza ruchy głową. Kilka razy odsuwała usta i zaciśniętą ręką przesuwała wzdłuż całej długości penisa i z powrotem, następnie znów zatrzymywała rękę u nasady i włączała usta, poruszające się podobnie do ręki. Całość nie trwała długo a mój penis stał sztywno. Wyszliśmy z kabiny i po szybkim wytarciu ciał skierowaliśmy się do sypialni.

Tagi: ,

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


− 1 = zero