Po obiedzie usiadłem do komputera, a żona poszła do łazienki. Nie spodziewałem się jednak, że zacznie brać prysznic, co dało mi trochę do myślenia. Po kilku minutach postanowiłem do niej dołączyć. Ona już kończyła się myć, więc mogła namydlić mnie. Kilka razy westchnąłem gdy myjąc mi członka zacisnęła na nim mocniej rękę, lub obciągnęła mi napletek. Po chwili poszliśmy do łóżka. Najpierw spokojna gra wstępna, czułe pocałunki, dotykanie erogennych miejsc żony i moich. Szeptem wypowiadane słowa o naszych uczuciach oraz o tym jak jest nam dobrze gdy się pieścimy. 
Potem przeszliśmy do „konkretów”, tj. ona wzięła w rękę mojego penisa a ja na zmianę zajmowałem się jej piersiami i obszarem między Jej nogami. Ale głownie pieściłem, lizałem i ssałem Jej biust, podczas gdy Jej ręka pieściła mojego członka. Aż w końcu Monika przejęła całkiem inicjatywę klękając koło mnie, z boku. Pochyliła się i wzięła mnie do ust. Powoli, od razu głęboko, objęła go czule ustami aż jęknąłem z rozkoszy. Następnie patrzyłem jak Jej język liże główkę penisa a następnie całą jego powierzchnię zbliżając się do jąder, które następnie pojedynczo brała do ust. Aby to zrobić musiała się bardzo mocno pochylić a więc wypięła się pięknie – niestety nic nie widziałem z jej skarbów, gdyż klęczała bokiem w stosunku do mnie. Wsunąłem rękę między Jej nogi i poczułem wilgoć na palcach, więc masowałem ją delikatnie, skupiając się raczej na doznaniach jakie odbierałem członkiem. Bardzo dokładnie wylizała moje jądra oraz cała okolice nasady penisa, po czym się podniosła a ja zaproponowałem aby się położyła – celem zamiany ról.
Lizanie Jej wilgotnej, całkowicie ogolonej kobiecości to fantastyczna sprawa. Zacząłem delikatnie od przesuwania języka wzdłuż Jej warg zewnętrznych. Cichutko mruczała gdy mój język sunął po jej aksamitnie gładkim, wilgotnym ciele miedzy nogami. Z czasem wsuwałem go coraz głębiej miedzy zakamarki Jej ciała, liżąc coraz bardziej, aż dotarłem do punktu kulminacyjnego – zwanego łechtaczka. Dźwięki wydawane przez moją ładniejszą połówkę od razu podwyższyły się. Ale chwilowo opuściłem jej guziczek koncertując się na samej pochwie, wsuwałem w nią język i ssałem jej krawędzie – dokładnie z każdej strony a na koniec znów wróciłem do łechtaczki. M. była głośna gdy mój język nabierał tempa w delikatnym drażnieniu guziczka. A gdy do języka dołączył kciuk, wsunięty w Jej cipkę zaczęła napierać rytmicznie ciałem jakby chciała go mieć w sobie głębiej. Jej odgłosy były głośne, szybkie i o wysokich tonach – prawie dochodziła. Mój kciuk szybciutko poruszał się w Jej ciele jednocześnie próbując drżeć – a więc musiał się poruszać w dwóch płaszczyznach co nie było łatwe, ponieważ musiałem to wykonywać synchronicznie z lizaniem Jej guziczka oraz pod naporem Jej drżącego, napierającego na mnie ciała. Ale w końcu się udało – krzyknęła, wygięła się i głośno oddychając zaprosiła mnie na danie główne.  Uklęknąłem między Jej nogami i skierowałem członka we właściwe miejsce, ale nie wprowadziłem go do środka, ale przytrzymując go ręką zacząłem poruszać nim dookoła Jej kobiecości. Moja główka cała śliska od naszych soków doskonale poruszała się w zakamarkach Jej ciała. M. pojękiwała, zwłaszcza gdy główką drażniłem Jej łechtaczkę. Widziałem, że żonie podoba się ta zabawa, więc ręką kierowałem główką tak by coraz intensywniej drażniła właśnie ten punkt. M. jęczała coraz intensywniej i głośniej – znów zaczynała dochodzić. Ja również byłem na granicy rozkoszy, co prawda jeszcze w nią nie wszedłem ale główka mojego penisa była cały czas miedzy kwiatkami Jej ciała, a ja ręką rytmicznie poruszałem nim, co również miało wpływ na moje odczucia. W prawie kulminacyjnym momencie poprosiła abym wszedł w nią – z przyjemnością spełniłem Jej prośbę, wnikając w Jej wilgotną szpareczkę. Po kilkunastu ruchach szczytowałem nie mogąc opanować ogarniającej mnie rozkoszy. Mój oddech zlewał się z jękiem, bo rzeczywiście przyjemność była spora. Nie przestawałem się jednak poruszać w niej, licząc że może uda się to zrobić dwa razy z rzędu. Czułem, że członek robi się mniejszy – do tego dochodzi spora ilość spermy która dodatkowo zwiększa “poślizg”, ale cały czas się poruszam. Najpierw powoli, by złapać trochę oddech i odpocząć choć przez chwilę, ale potem znów zaczynam gwałtowniej się poruszać. Pomimo, że mój członek nie jest teraz „sztywniakiem” – Ona zaczyna jęczeć, coraz głośniej. Jeszcze chwila i mój penis zacznie znów rosnąć w siłę i objętość. Niestety po chwili łapie mnie skurcz w nogę i zabawa się kończy… Zwijam się z bólu, naciągam skurczone mięśnie, M. mnie masuje… Nastrój potem jednak gdzieś uleciał i na tym koniec naszych zabaw tego dnia.