Po naszym ostatnim seksie, który zakończył się dość ostrym stosunkiem doszedłem do wniosku, że Ona czasem lubi właśnie taki bardzo ostry seks. Mnie takie zabawy podobają się także, więc postanowiłem dziś znów poszaleć z żoną.
O dziwo – tym razem ona nie dopuściła do typowej gry wstępnej. Tzn. takowa miała miejsce ale bez typowego dla nas wstępu, tj. okresu w którym to głównie ja pieszczę żonę, rozgrzewając ją do dalszych gier miłosnych. Prawie od zaraz przeszliśmy do pozycji 69. Nasze usta od razu wzięły w obroty najsmaczniejsze i najlepsze kąski. Lizanie, ssanie i wzajemne drażnienie najintymniejszych naszych miejsc erotycznych trwało dość długo. Ona lewą ręka trzymała mojego członka u nasady, jednocześnie obejmując nią jadra a czubkiem palców docierając jeszcze dalej, pieszcząc miejsce między jądrami a moim odbytem. Ja językiem lizałem jej łechtaczkę, jeden palec trzymając na Jej szparce i delikatnie go w nią wsuwając, podczas gdy drugim naciskałem Jej drugą dziurkę. M. było przyjemnie – raz po raz odrywała usta od moje męskości i jęczała – wtedy moje palce i usta przyspieszały. Gdy oboje byliśmy już porządnie podgrzani, M. położyła się na plecach i rozkładając szeroko nogi pozwoliła mi wejść do środka.  Objęła mnie nogami wysoko, zaplatając je na moich plecach, a ja będąc już w środku zacząłem rytmicznie poruszać się w niej. Po kilku delikatniejszych ruchach zacząłem intensywnie przyspieszać nabierając rozpędu i mocy. Łózko szybko odezwało się swoim denerwującym odgłosem skrzypienia, ale zostało zagłuszone przez Jej westchnienia oraz odgłosy odbijających się naszych ciał. Nasze ciała pod wpływem moich mocnych pchnięć zaczęły się poruszać po prześcieradle. M. głęboko oddychała i wydawał wolne ale bardzo głębokie jęki, właśnie wtedy gdy mój członek wchodził głęboko w jej ciało. Po jakimś czasie M. zaczęła przyspieszać, więc próbowałem się skupić i wykrzesać siły aby także przyspieszyć i być może jeszcze zwiększyć siłę pchnięć. Było ostro – jęki mojej żony przypominały zdziwione okrzyki pomieszane z westchnieniem i próbami łapania powietrza. Nie doszliśmy razem. Nie wytrzymałem i miałem orgazm. M. jednak od razu wzięła sprawy w swoje ręce nie pozwalając na całkowita utratę erekcji. Ja się położyłem a ona pieściła mnie rękami. Wiedziała, że w tym momencie potrzebuje intensywnych, zdecydowanych bodźców ale tylko u nasady członka, ponieważ główka jest zbyt delikatna. Jej ręka intensywnie poruszała się w dolnej części członka, gdy zaczął znów trochę twardnieć dołączyła swoje usta. Po kilku minutach mój penis znów stał gotowy do akcji.
Uklęknąłem między Jej nogami i wszedłem w Jej szparkę. Najpierw powoli, ale po chwili znów szybko nabierałem tempa. Patrzyłem z zachwytem na biust który się bujał w rytm moich coraz silniejszych pchnięć. Ręką sięgnąłem do Jej łechtaczki i zacząłem ją pobudzać. M. prawie od razu zaczęła się ożywiać. Niebawem była już mocno pobudzona. Zmieniałem pozycje, na klasycznie misjonarską i trzymając silnie żonę znów zacząłem bardzo mocno ją kochać. Wzdychała i pojękiwała coraz mocniej a ja wiedziałem, że absolutnie możemy teraz zaplanować długi numerek ponieważ u mnie nic nie wskazywało na szybkie nadejście drugiego orgazmu. Przyspieszałem tylko coraz bardziej aż oboje byliśmy spoceni, M. jęczała coraz głośniej aż zaczęła wydawać piski o wysokiej amplitudzie, które w pewnym momencie przeszły w jęk głębokiej ulgi i zadowolenia. Jej ciało rozluźniło się, a nogi po chwili objęły. Zatrzymałem się na pocałunek, a po chwili zacząłem znów się poruszać. Coraz wolniej i wolniej… zmęczenie dawało znać o sobie. Zmiana pozycji – ona wskakuje na górę i kochamy się na jeźdźca. Monika także nie jest delikatna i dość intensywnie porusza biodrami nabijając się na mnie. Jej biust podskakuje pod wpływem Jej ruchów co doprowadza moje zmysły do szaleństwa. Dłońmi delikatnie dotykam samych sutków, które poprzez Jej skakanie „same” ocierają się o moje ręce. M. zaczyna pojękiwać – przyspiesza. Moje dłonie delikatnie obejmują rozkołysany biust, pozwalając mu jednak na ocieranie się w rytm jej ciała. Jedna rękę zsuwam na Jej biodra. Delikatnie samymi opuszkami muskam Jej biodra i słyszę jak zaczyna „odjeżdżać”. Czuje jak jej ciało wygina się, napina – szarpie. Jęki ogarniają nasza sypialnie, Monika nie panuje nad nimi a po chwili opada na mnie, głośno oddychając. Jednak ja cały czas nie czuje się spełniony. Obejmuje Jej ciało swoimi rekami i przytrzymując je nimi, zapieram się zgiętymi w kolanach nogami, które zaczynają się poruszać wprawiając w ruch moje biodra. Zaczynam znów się w niej poruszać, Ona zaczyna wzdychać, ale już chyba nie dojdzie… Podnosi się znów będą  w pozycji klasycznego jeźdźca i zaczyna się poruszać. Oboje jesteśmy spoceni, dotykam Jej zawilgoconego biustu, czuje jak brodawki są nabrzmiałe. M. nie ma już prawie siły. Zmiana pozycji – misjonarska. Odpocząłem trochę więc mam sporo siły. Od razu zaczynam ostro – szybko i mocno. M. wzdycha gdy czuje jak mój penis za pierwszym ruchem, silnie w nią wchodzi. Po chwili przyspieszam i kocham się na pełny regulator – szybciej ani mocniej po prostu nie mogę, to już absolutnie maksimum. M. głośno wzdycha – ochrypłym już głosem, łózko głośno skrzypi, ja głośno oddycham ze zmęczenia. Ale zapala się światełko w tunelu – zaczynam czuć, choć bardzo powoli jak członek odbiera delikatne impulsy przyjemności. Staram się nie zwalniać. Łózko trzeszczy i po chwili coś w nim pęka, ale się nie rozpada. Ani na chwilę nie zwalniam, czując jak zaczynam dochodzić. M głośno jęczy i chwytając mnie za pośladki próbuje mi pomóc przyciągając mnie bardziej do siebie. Zaczynam dochodzić – długo, bardzo długo… Ale zmęczenie, siły, pot i pęknięte łózko były warte tej przyjemności. Wtuliłem się w Jej ramiona i oddałem się fali, która ogarniała moje ciało. Po chwili całkiem opadłem z sil…
ps. w łóżku pękła listwa podtrzymująca stelaż. Na szczęście łózko było na gwarancji więc czekamy na wymianę