To był środek tygodnia – mieliśmy dziką  ochotę na seks, bo cały dzień w pracy za pomocą gadu-gadu rozmawialiśmy o swoich fantazjach. Niestety  Monika nie mogła się kochać – kobiece przypadłości ją ograniczały. Cóż było robić – pozostał seks francuski.
Monika bez zahamowań wzięła się do dzieła, zresztą kilka godzin wcześniej (na GG) mówiła, że uwielbia to robić. Położyłem się wygodnie na łóżku, M. zdjęła mi spodnie i wyjęła stojącego penisa z bokserek. Miał wilgotna główkę i stał na baczność. Najpierw pieściła mnie ręką, masując u nasady, dookoła z każdej strony, a potem lizała go od dolnej części z dołu na górę. Na początku wpatrywała się w moje oczy, w których czaiło się pożądanie. Bawiła się nim, całując, liżąc i pieszcząc z każdej strony. Czasami wsuwała go sobie do ust, tak do połowy i wtedy go delikatnie ssała. Wylizywała go potem lub ręka rozsmarowywała ślinę. Byłem taki nakręcony, że nie potrzebowałem dużo by dojść. A ona nie robiła nic, aby mnie powstrzymać lub przedłużyć zabawę. Po prostu najprostszą drogą doprowadziła mnie do orgazmu. W kulminacyjnym momencie wzięła go do ust i pozwoliła, bym wytrysnął w ustach, następnie odczekała aż moja sperma przestała lecieć i wyssała ze mnie resztę nasienia. Spojrzała na mnie zadowolona, ale uśmiechała się zbyt szelmowsko, by to już miał być koniec. I nie był!Jej ręka rytmicznie zaciskała się u nasady mojego penisa nie pozwalając mu całkowicie opaść. Różnymi technikami stymulowała go i pieściła, bym utrzymał erekcję i tak też się stało. Ściskała go u nasady i tam też skupiła większość pieszczot, dobrze wiedząc, że główka jest teraz bardzo czuła i nie przepadam, gdy po orgazmie bierze ją do ust lub pieści. Nie spieszyła się, dając mi czas na nabranie sił. Była teraz bardziej zmysłowa, wolniejsza i dokładniejsza. Gdy trochę stwardniałem, znów do pracy wróciły jej usta i język. One też były bardzo dokładne. Teraz, gdy jeszcze nie byłem całkowicie twardy brała mnie głębiej do ust. Czasami kładłem rękę na jej głowie, przesuwałem po jej gąszczu włosów, pieszcząc Ją chociaż w ten sposób . Gdy było mi dobrze to mruczałem i zaginałem palce na jej głowie, jak szpony, które chciałbym w nią wbić. Czasami, gdy brała mnie do ust to przytrzymywałem Jej głowę tak by zostać w ustach dłużej. Powoli stawałem się całkowicie twardy a doznania były fantastyczne. Robiła to na dziesiątki sposobów: raz wolno, raz szybciej, lizała w różnych kierunkach, brała do buzi też na różne sposoby. Czasem pochylała się nade mną i brała mnie do ust, zaciskała je następnie i poruszała głowa. W końcu położyła się między moimi nogami (wcześniej klęczała) a moje nogi zgięła w kolanach i dała do zrozumienia bym je szeroko rozsunął. Po chwili moje jądra poczuły ciepło pocałunków, podczas gdy członek był masowany ręką. Co chwile wysuwała język mocno z ust i najpierw czubkiem dotykała jąder, jeżdżąc po nich i kreśląc różne kształty a potem brała je na język i próbowała unosić. Potem znów wróciła do pieszczot penisa. Od dołu dossała się do jego nasady, a od góry przyciskała go rękami do twarzy. Jej ręce oczywiście poruszały się na nim dostarczając kolejnych doznań. Dużo nie brakowało a wytrysnąłbym już wtedy, ale moja żona chciała się jeszcze nim pobawić i gdy poczuła, że zaczynam dochodzić – przerwała na chwile pieszczoty. Robiła tak kilkukrotnie i zawsze nie pozwoliła mi dojść. Widziałem w jej oczach radość i zadowolenie, że ma nade mną taka władzę, że wszystko kontroluje tak delikatnym dotykiem, czy pieszczotą. Jej i moja radość jeszcze wzrosła, gdy całując mojego penisa, delikatnie zjechała palcem niżej. Najpierw powoli sunęła nim po jądrach, a potem niżej. Rozsunęła mi nogi o dotarła do takiego magicznego miejsca tuż poniżej jąder, Zawsze drżę gdy mnie tam dotknie – wtedy również drżałem. A jeszcze mocniej zareagowałem, gdy delikatnie pocałowała mnie w to miejsce. Gdy Jej ręka zacisnęła się ponownie na moim penisie – zadrżałem tak, że dostałem orgazmu i wytrysnąłem. Jej ręka przyspieszyła dostarczając mi  silnych końcowych doznań.
Chusteczką wytarłem cały bałagan jaki się narobił w okolicach mojego penisa a następnie przytuliliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać o naszych fantazjach. Niewiele czasu minęło a M. znów zaczęła dotykać mojego penisa. Szeptała mi różne sprośne rzeczy do ucha i zacząłem się podniecać. M. od razu zsunęła się niżej i wzięła penisa do ust. Dopiero zaczynał twardnieć, więc mogła go całego wsiąść do środka. Jej język był czuły a usta delikatne. Powoli, bardzo powoli penis stawał się coraz twardszy, choć do stanu pełnej twardości brakowało mu jeszcze wiele. Jej ręka pieściła mnie u nasady czując z każdą chwilą jak powoli narasta moje podniecenie. Doszliśmy w końcu do sytuacji, że moja erekcja była już prawie, prawie… ale ciągle trochę brakowało do takiej pełnej. Cóż, dwa orgazmy kilka minut temu zrobiły swoje! Ale M. się nie poddawała. Spoglądając na mnie wyzywającym wzrokiem, jakby doprowadzenie do pełnej erekcji było właśnie takim wyzwaniem – zdjęła wprawnym ruchem bluzkę a następnie stanik i wzięła penisa między piersi. Wiedziała, co robi – bo to jedna z moich ulubionych pieszczot, choć dość rzadko tak mnie pieści. Tym razem, gdy zobaczyłem jak penis zagłębia się między Jej miękkim biustem również poczułem przypływ nowych sił. M. uśmiechnęła się, cały czas spoglądając na mnie tym wyzywającym wzrokiem i  obiema rękami objęła piersi ściskając je nieznacznie. Następnie zaczęła łagodnie poruszać tułowiem, tak by penis był pieszczony poruszającymi się piersiami. Mhhhmmmmm… Stwardniałem do reszty!
M. uważa, że ma do seksu hiszpańskiego za mały biust, ja zawsze Jej powtarzam, że doskonale on do tego się nadaje. Uwielbiam, po prostu uwielbiam widok i to uczucie. Widok kobiety trzymającej swoje piersi, ściskającej swoje brodawki by pieścić penisa… Genialny widok! A odczucia? Jeśli jest odpowiednio wilgotno – równie genialne!
M. ścisnęła po chwili piersi by mocniej oddziaływać na mnie, jednocześnie zwiększając zakres ruchu swoim tułowiem. Wrażenia stały się mocniejsze, wyraźniejsze i dłuższe. Po chwili nie wytrzymała i chwyciła go ręka kierując prosto do ust. Zachłannie i głęboko. Mocno, jednocześnie pomagając sobie ręką. Trzymała go u nasady, ale jednocześnie miała go  w  buzi. Gdy usta wędrowały do góry – mocno zaciśnięta ręka podążała za nimi. Gdy ręka podążała w dół, usta były tuż za nią. I tak ciągle – mocno, jakby delektowała się moją sztywnością. Ale choć byłem mocno twardy byłem równie mocno znieczulony tymi długimi zabawami. Długo mnie tak pieściła ręką i ustami, ale z każdą chwilą stawałem się coraz bardziej znieczulony. Potrzebowałem raczej bodźca psychicznego lub wizualnego niż fizycznego. Zaproponowałem, aby znów wzięła go między piersi. M. zadbała by był odpowiednio wilgotny i znów ścisnęła dłońmi piersi pieszcząc mnie nimi. Tym razem jednak splotła ręce ze sobą i poza tym, że penis był ściskany przez piersi czułem także nacisk jej splecionych dłoni, które w rytm jej tułowia poruszały się na nim. Widok ściśniętego biustu dostarczył mi chyba oczekiwanego bodźca, bo niebawem poczułem napływający orgazm. Dochodziłem powoli a ona starała się poruszać coraz mocniej. Wreszcie poczułem jak sperma zaczyna tą swoja wędrówkę, gdzieś tam od środka… Tym razem jednak nigdzie się nie spieszyła, orgazm nadszedł powoli. Wytrysnąłem na piersi i Jej ręce. Trzy orgazmy w dwie godziny – to był naprawdę dobrze przepracowany czas! Bo to naprawdę ze strony M. było sporo pracy. Ale nie wiem czy przypadkiem nie było tak – że to ja byłem bardziej wyczerpany :)

Już widzę jak ci wszyscy malkontenci, którzy zawsze podważają prawdziwość moich opisów napiszą zaraz kolejny komentarz w stylu: „tylko w snach onanisto”, „żadna kobieta tak nie zrobi”, itd. No cóż – a moja kobieta tak właśnie mi robi :) I mało mnie obchodzi czy oni w to wierzą, czy nie. I współczuje im, jeśli takich chwil nie doznają. Pozdrawiam wszystkich!
Tomek.