Burza orgazmów

Burza orgazmów

Kładłem się dosyć późno spać, ale moje żona jeszcze nie spała… Prawie naga leżała na łóżku, patrząc jak zbliżam się w Jej stronę. Miała na sobie tylko bordową, zupełnie przezroczystą koszulkę. Jej kolor doskonale podkreślał zabarwienie brodawek – były jeszcze czerwieńsze, soczystsze… Jeszcze piękniejsze! Położyłem się na Niej, i zacząłem całować. Najpierw usta, potem szyję, ramiona, uszy… znów usta. Ona objęła mnie nogami w biodrach i przyciągnęła mocniej do siebie. Całowaliśmy się szalenie, a moje dłonie starały się dotrzeć do Jej biustu. Najpierw przez przezroczystą koszulkę pieściłem piersi, lecz po chwili nie mogłem się opanować aby nie poczuć stojących, pełnych i twardych sutków w swojej dłoni. Nasz ciała fantastycznie się poruszały, pieszcząc i łaskocząc się wzajemnie. Jej dłonie błądziły w moich włosach gdy całowaliśmy się głęboko, masowała moją szyję gdy całowałem Jej uszy i ramiona.

Nie wiem czym było to spowodowane, ale oboje byliśmy strasznie dynamiczni wtedy w łóżku, nasze ciała były bardziej elastyczne i zwinne. Na twarzach, miedzy pocałunkami był promienny uśmiech. Wszystko to wpływało na olbrzymie podniecenie, jakie mnie ogarnęło. Nasze ciała zwarte wirowały w jednym rytmie, nasze języki spotykały się co chwila, moje ręce zsuwały się coraz niżej, pieszcząc erogenne miejsca mojej żony: piersi, biodra i pośladki.

Przekulnęliśmy się odwrotnie: tera żona była u góry: w przerwie miedzy kolejnymi pocałunkami widziałem jeden z najbardziej podniecających widoków dla faceta: piersi z napiętymi brodawkami, w najbardziej kuszącej, bo wiszącej pozycji. Piersi podnieconej właścicielki, choć za koszulką – to jednak całkiem odkryte. Bujające się w rytm ciała mojej żony, takie delikatne, takie napięte – gotowe do pieszczot, do całowania, do ssania. Piękny widok piersi znikał, co chwile, gdy moje Kochanie pochylało się nade mną, całując mnie. Moje dłonie wędrowały przez plecy do pośladków, od ramion do bioder wywołując dreszcz mojej Pani. Jej lokowane włosy opadały na Jej twarz, czasem też na moją, gdy mocno pochylona drapieżnie całowała moje usta, wargi i język. Bawiła się moimi ustami, językiem – próbując je przygryzać, śmiejąc się przy tym wesoło. Po kolejnej serii energicznych pocałunków podniosła się, cofając jednocześnie i sięgnęła ręką po mojego stojącego penisa. Chwyciła go u nasady, obejmując go całego oraz jądra i opuszczając swe ciało wprowadziła go w siebie, zabierając jednocześnie rękę. Najpierw delikatnie jęknęła jak go wsuwała w siebie, potem lekko wycofując trochę gwałtowniejszym, zdecydowanym ruchem wsunęła mnie w siebie do końca, co dało efekt w postaci głębokiego westchnięcia. Siedziała na mnie na jeźdźca, wyprostowana – najpierw delikatnie się poruszała, odchylając głowę do tyłu, delektując się chwilą. Czułem jak mój penis jest rytmicznie pobudzany przez jeszcze delikatne ruchy Jej kobiecości, jak rytmicznie czuje Jej ruchy, jak ciepło obejmujące mój członek jest coraz większe. Czułem jak mój penis czasem drgał napinając się jeszcze bardziej, czego reakcją było westchnięcie mojej żony i czasem gwałtowniejsze naparcie Jej ciała na mnie. Dodatkowych bodźców dostarczał mi widok ciała mojej pięknej żony. Jej blond loki tworzyły seksowny bałagan, opadając na ramiona, Jej usta wydawały dźwięki miłości wzdychając, gdy czuła przyjemność, Jej biodra rytmicznie poruszały się napierając na mojego penisa, chcąc go czuć mocniej i głębiej. Piersi dumnie stojące, za całkiem przezroczystym topem dodawały uroku, kobiecości i tajemniczości Jej ciału. A Ona coraz mocniej i szybciej pochłaniała mojego penisa; pochylając się nieznacznie nade mną poruszała się teraz nie tylko w przód i tył, ale także w górę i dół dając nam coraz więcej przyjemności. Coraz szybszym ruchom towarzyszyły coraz głośniejsze jęki – oboje czuliśmy zbliżający się orgazm. M. z zamkniętymi oczami, skupiona dążyła na szczyt głośno oznajmiając że jest już bardzo blisko. Jej reakcję, Jej odgłosy, Jej ruchy, gwałtowne ruchy Jej bioder i czar Jej ciała doprowadziły mnie do finiszu szybko. Za szybko! Moje kochanie czując jak moje ciało sztywnieje, głowa gwałtownie wygina się na bok, tułów wygina a usta wydają głośne jęki rozkoszy zaczęła szaleńczo mnie kochać goniąc swój orgazm. Bardzo szybko i mocno mnie kochała próbując mieć orgazm razem ze mną… niestety, nie udało się. Tylko westchnieniem wyraziła żal, całując mnie i mówiąc, że uwielbia patrzeć jak jest mi przyjemnie.

Położyłem ja na plecach i skierowałem swoje usta do najbardziej czułego miejsca na Jej ciele. Chciałem jak najszybciej czuć i słyszeć Jej orgazm, Jej drżenie, Jej szybkie bicie serca i przyspieszone tętno. Była gorąca, wilgotna od soków ciał nas obojga. Rozchyliła nogi szeroko pozwalając mi pieścić się wszędzie głęboko. Delikatnie polizałem Jej wargi, a potem zanurzyłem się językiem w kobiecość. Liżąc jej wejście, wnikałem w nią maksymalnie głęboko, coraz częściej zataczając językiem o łechtaczkę, co sprawiało mojej M. najwięcej przyjemności. Próbowałem znaleźć odpowiedni rytm, tempo pieszczot, aby było Jej najprzyjemniej – kiedy znajdowałem taki sposób, rytmicznie stosując niezmienne tempo drażniłem Jej łechtaczkę. Jej ciało wtedy napinało się, jęczała a wyginając tułowiem próbowała napierać na mój język. Kiedy moje palce delikatnie musnęły Jej bioder, by po chwili mocno chwycić je i przytrzymać głośno westchnęła, prawie krzycząc i wijąc biodrami. Momenty ekstazy pojawiały się i znikały ale nie potrafiłem doprowadzić dziś mojej żony do orgazmu. Co chwile mój język szaleńczo pieścił Jej magiczny punkcik i już, już prawie była na szczycie ekstazy, już głośno emanowała rozkoszą już prawie zaciskała nogi w ścisku orgazmu ale jednak po chwili wszystko mijało i mogłem dalej kontynuować pieszczoty. Z biegiem czasu mój język odmawiał posłuszeństwa, zaczynał mnie po prostu boleć. Wtedy do pieszczot dołączyłem kciuk – delikatnie wsunąłem, obracając jednocześnie i wysunąłem. I znów sunąłem obracając… i tak kilka razy. Znów dołączyłem pieszczoty łechtaczki językiem , nie przestając wsuwać kciuka – moja żona głośnym jękiem dała mi do zrozumienia, że jest świetnie. Aby było mi wygodniej zmieniłem tylko palce. Najpierw wsunąłem palec wskazujący a po chwili ciało mojej żony odwiedził palec serdeczny. Gdy oba palce były już wilgotne, to nie przestając pieścić językiem łechtaczki wsunąłem oba palce. Delikatnie, bo było ciasno najpierw, ale po chwili mogłem już prawie swobodnie pieścić kobiecość mojej Pani dwoma palcami, liżąc jednocześnie łechtaczkę. Jej usta wydawały spazmatyczne dźwięki, a moje palce szybko i głęboko wnikały w Jej ciało. Do tego palce będąc już głęboko próbowały się rozsunąć na boki, a starałem się także aby moja dłoń w tym momencie drżała. Spojrzałem do góry: głowa odrzucona bezładnie, ręce zaciśnięte na koszulce ściskały piersi a ciało drżało, poruszane przez moje palce. Głośna fala jęków zakończyła się gwałtownym orgazmem. Wysokim, sopranowym jękiem wyrzuciła go z siebie, wyginając się jednocześnie i zaciskając mocno dłonie na piersiach. Nie przestawałem Jej pieścić: mój język drażnił Jej łechtaczkę a palce wnikały w rytmicznie zaciskająca się kobiecość. Nie minął jeszcze jęk Jej orgazmu a zdziwiona spojrzała na mnie, z otwartymi ustami wydającymi kolejne jęki obserwowała swoje ciało, które przeszył dreszcz. Schowała Twarz w poduszkę, aby nikt nie słyszał Jej krzyku i poczułem jak Jej nogi gwałtownie zaciskają się na mojej głowie. Poduszka tłumiła jęki, ale doskonale wiedziałem co czuje. Czułem jak Jej ciało płonie kolejnym orgazmem, kolejną rozkoszą… Moje palce cały czas wnikały w nią, teraz już maksymalnie szybko a moja M. cały czas, choć już teraz spokojniej wzdychała i pojękiwała. Ręką przyciągnęła swoje udo do tułowia umożliwiając mi głębsze wnikanie palcami. Więc rytmicznie pieściłem ja tak dalej. Po chwili znów odsunęła głowę, puszczając nogę i oznajmiła sąsiadom, że przyjemność dzisiejszego wieczoru jest długa i mocna.

Opadła uśmiechnięta, miękkim ciałem zanurzając się w miękkość pościeli – przyciągając mnie nogami, bo mój penis od dłuższego czasu był ciałkiem twardy. Kochaliśmy się w klasycznej pozycji. Powoli, oboje wyczerpani tym długodystansowymi manualno-oralnymi pieszczotami. Nasze usta będące przy uchu partnera przyjemnie, cicho szemrały jęcząc rozkoszna muzykę seksu. Teraz tylko ja miałem orgazm. Przyspieszyłem, gdy czułem jak się zbliża, jak wypełnia mnie, mojego penisa, by rozwierając go wytrysnąć, powodując wszechogarniającą rozkosz…

Tagi: ,

Jedna odpowiedź do wpisu “Burza orgazmów”

  1. Aleksandra pisze:

    Multiorgazm, orgazm wielokrotny… jak ja o tym marzę :)

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


− trzy = 3