Może nie uwierzycie mi, ale nigdy, przenigdy nie kochałem się w samochodzie. Podobnie jak w sumie nigdy nie uprawialiśmy seksu z Moniką w jakiś plenerach. Owszem, coś tam miało miejsce ale nigdy nie poszliśmy tak absolutnie na całość. Jeśli chodzi o auto to jakoś nas to nigdy nie kręciło. Nie było też ku temu okazji, ani takiej potrzeby. Od zawsze mieszkałem w jakiś akademikach, lub wynajmowałem pokój a potem kawalerkę, stąd nie mieliśmy żadnych problemów z miejscem do uprawiania seksu, nawet jak byliśmy młodziutką parą i dopiero zaczynaliśmy ze sobą chodzić. Po prostu jak mieliśmy ochotę na seks to jechaliśmy do mnie i moglismy swobodnie się kochać. Nigdy więc, nie mieliśmy potrzeby aby uprawiać miłość w aucie, choć wiemy, że wielu naszych znajomych z powodu braku swojego lokum traktowali auto jak swoją sypialnię, a przynajmniej miejsce do erotycznych uniesień. W sumie nigdy, nawet dziś nie kręci mnie seks w aucie: ciasno, niewygodnie i w każdej chwili ktoś może zapukać do okna. Może to wiele osób kręci, że mogą zostać przyłapani – mnie jakoś to przeszkadza. Co innego jednak seks w plenerze – to jedna z moich fantazji.

Chciałbym znaleźć się gdzieś z Moniką, w jakiejś dzikiej okolicy i bez skrępowania uprawiać dziki seks na łonie natury. Zupełnie nago i bez strachu. Tylko gdzie w Polsce są takie miejsca? Może w “Stanach” można pojechać do Nevady i na bezkresnej pustyni się tak zabawić, ale w naszym kraju takich miejsc nie znam. A przynajmniej nie tam, gdzie mieszkamy. I owszem – wiem, że są góry, lasy i łąki, ale wszędzie tam gdzie jesteśmy lub bywaliśmy są, lub potencjalnie moga być inni ludzie, a to nie pozwalałoby nam na spełnienie tej fantazji. Czasami będąc w górach szukałem wzrokiem takich miejsc, czasami nawet próbowałem schodzić ze szlaku, ale nawet jeśli oddaliliśmy się na kilometr to było nas widać za pomocą lornetki. Poza tym i tak nie czuliśmy się komfortowo, wiedząć, że kilkaset metrów dalej spacerują ludzie. Miałem wrażenie, że w każdej chwili zza drzew może wyłonić się jakiś turysta, leśniczy lub straż graniczna. Podobnie było na wydmach nad morzem i wielu innych miejscach, które potencjalnie mógłbym wykorzystać do realizacji seksu w plenerze . W pewnym czasie zdaliśmy sobie sprawę, że tak naprawdę poszukiwanie odpowiedniego miejsca mija się z celem, irytuje nas – pozbawiając całej zabawy, podniecenia i spontaniczności. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu szukać takiego miejsca na siłę, a jeśli w przyszłości, przypadkiem się ono trafi i będziemy mieć ochotę na seks, to po prostu spontanicznie to zrobimy. I na tym w sumie ten temat zamknęliśmy jakiś czas temu. Miejsca odpowiedniego oczywiście nie było a i fantazja ta, poszła lekko w zapomnienie. Czasem tylko fantazjowałem o dzikiej łące, lub tajemniczej polanie w lesie gdzie skryci przed wzrokiem innych uprawiamy szaloną miłość. Albo o takim wieeeeelkim, bezkresnym polu kukurydzy, na które zakradamy się, by na jego środku rozłożyć koc a potem zupełnie się rozebrać i kochać się w promieniach słońca.
Ale, ale… tego lata choć trochę zrealizowaliśmy tą fantazję. Może nie było to dokładnie to o czym marzyłem, może to nie było wielkie pole kukurydzy, może nie byliśmy całkiem nadzy, ale plener był. A i coś w samochodzie się działo. Ale o wszystkim tym napiszę w kolejnym poście, bo dziś to tylko takie małe wprowadzenie było, abyście dobrze rozumieli czego pragnąłem i o czym fantazjowałem.

A Wy – jakie macie doświadczenia w plenerach? Albo jakie macie plenerowo, samochodowe fantazje? Podzielcie się, proszę – chętnie poczytam!