Tego dnia się niczego nie spodziewałem – zwłaszcza tego!

I nadszedł ten nielubiany czas gdy moja Pani jest niedysponowana. Można by rzec: nie dość że niedysponowana to jeszcze nieznośna ;) Ale nie o tym…
Podczas tych dni nie uprawiamy seksu – czasami tylko pod koniec okresu Ona pieści mnie a ja skupiam się tylko na pieszczotach Jej piersi. Nigdy, ale to nigdy nie zajmowała się mną podczas pierwszych 2-3 dni okresu. Nie jest wtedy w nastroju ani w formie – rozumiem to.
Tym bardziej się zdziwiłem wczoraj gdy leżeliśmy, a Ona przytulając się do mnie wsunęła mi ręke w bokserki i zaczęła spokojnie mnie pieścić. Rozmawialiśmy o drobnostkach drobnostkach raczej spodziewałem się, że na takich drobnych pieszczotach pozostanie. Lecz nie przestawała – mój penis pęczniał coraz bardziej i bardziej – my rozmawialiśmy i problemach problemach radościach dnia mijającego. Czasem, gdy śmialiśmy się: Jej ręka zastygała, zaciskając się delikatnie u nasady. Lecz pomimo narastającego podniecenia nie liczyłem na nic więcej poza drobnymi muśnięciami i subtelnym dotykiem Jej dłoni – głownie z powodu okresu. Zaskoczenie moje było ogromne gdy w pewnej chwili usłyszałem: „Czuje tu o nabrzmiały problem. Jak mam go rozwiązać?”. „A co proponujesz?” – odpowiedziałem. Odpowiedź mnie bardzo zaskoczyła: „Może chcesz abym pieściła Cię ustami… delikatnie possała”. Moja żona nigdy w takim kontekście nie używała słowa „possała”!!! Zaskoczenie moje było ogromne – lecz nie bardzo miałem czas na analizę tego, zresztą nie miałem nic przeciwko aby tak do mnie mówiła. Delikatnie i melodyjnie szeptając mi do ucha, że chce mnie „possać” podnieciła mnie jeszcze bardziej – więc odszepnąłem tylko, banalne: „Tak.”, by po chwili poczuć jak Jej dłonie pieszczą mnie, zaciskając się na moim członku i przesuwając w górę i w dół. Co kilka takich posunięć zatrzymywała się u nasady i wtedy czułem Jej płonące usta na mojej główce. Najpierw delikatnie, ale z każdą serią mocniej głębiej dostarczała mi rozkoszy. Bawiła się ustami, całując mnie, liżąc po całej długości, od nasady po sam czubek, wkładając głęboko w usta oraz tak jak powiedziała: delikatnie ssąc. Całości dopełniała Jej dłoń która na przemian z ustami dbała o to aby moje ciało drżało, aby krew tętniła a myśli skupiały się tylko na Jej ustach. Ustach w których co chwilę znikał mój członek; Ustach które co kilka chwil ssały moją główkę penisa, ustach całujących mnie od jader po sam czubek męskości…. Tylko o tym myślałem, o ile w ogóle myślałem – rozkosz stawała się ogromna, co kilka chwil miałem wrażenie, że osiągam orgazm, że to już teraz – jednakże trwałem na krawędzi rozkoszy, smakując ją ogromnymi kęsami, jednak bez nasycenia, bez orgazmu. Głośny byłem, głośny jak rzadko, ale tez całość tego wydarzenia mnie tak zaskoczyła, że nie potrafiłem zapanować nad własnym ciałem. Ciałem szarpanym dreszczami, przelewających się fal gorąca i gdzieś głęboko zbliżającego się orgazmu. Wielkiego orgazmu! Ruchy Jej ust były coraz szybsze a gdy je odrywała, Jej palce już bardzo mocno zaciskały się wokół mojego członka, poruszając się wzdłuż jego całej długości. Gdy i dłoń i usta połączyła razem w pieszczocie, ssąc mi główkę jednocześnie poruszając ustami nieznacznie góra-dól a zaciśniętymi palcami robiąc to samo u nasady – nie wytrzymałem…. Głośno jęknąłem, moje ciało szarpnęło ogromnie kilkakrotnie, że aż M. prawie nie mogła utrzymać mnie w ustach, wygiąłem tułów ku gorze i czułem jak drgając eksploduję nasieniem. Fale gorąca przeszły po mnie powodując po chwili rozluźnienie i wszechogarniającą radość. Głęboko oddychając leżałem na plecach patrząc się w sufit, nie mając siły się podnieść i czując już bardzo delikatne pieszczoty Jej ust na moim opadającym penisie…
Po chwili leżeliśmy już przytuleni, całując się namiętnie, acz delikatnie. Pieściłem Jej piersi – bo tylko tyle dziś mogłem. Całowałem i pieściłem je językiem, by w końcu tuląc się i całując Jej usta znów poczuć jak mój penis wraca do życia….
Leżeliśmy przytuleni, całując się i pieszcząc delikatnie jeszcze przez pewien czas, aż znów poczułem jak dłonie mojej żony zaciskają się na moim członku. Kolejne zdziwienie – Całowaliśmy się,a jej dłonie coraz mocniej zaciskając się pokonywały wciąż tą samą trasę: od góry mojego penisa – w dół. Czasem się zatrzymywała i kręciła dłonią dookoła. Gdy już byłem całkowicie sztywny dała mi znak ręką, popychając mnie lekko na plecy – abym tak właśnie leżał.
Tylko facet wie jakie to uczucie, gdy męskość stoi całkowicie, jest sztywna a dłoń kobiety, która przytulona, leży obok, obejmuje ją, gładzi, ściąga napletek, napina; gryząc tego faceta w ucho szepcze, że uwielbia to robić… Tak właśnie się czułem!
Gryzła mnie w ucho delikatnie, a Jej dłoń oplotła mnie mocniej, ścisnęła i zaczęła dość mocno i szybko pieścić. Tak silnych doznań nie mogłem długo wytrzymać; czułem jak znów mnie ogarnia bezwład, gorący i nieopanowany moment w którym przed oczami jest ciemno a wszystkie mięśnie się napinają tylko po to by za chwilę opaść dostarczając pełznącego,miękkiego orgazmu. Jej ręka szalenie pracowała abym osiągnął ten właśnie stan a Ona patrząc z kilkucentymetrowej odległości w moją twarz, uśmiechała się nieznacznie delektując się moim szczęściem. Ten orgazm nie był już taki silny, ale jej silne ruchy sprawiły, że był szybki, gwałtowny…
Moje ciało opadło miękko a Ona szepnęła: „Mam nadzieje, że się podobało”… Tylko rozmarzonym wzrokiem Jej odpowiedziałem…