Dziś nie będzie klasycznego opowiadania – za to garść przemyśleń.

Zawsze mnie zastanawiało jak to naprawdę jest z kobietami i ich przeczeniu o chęci do szybkiego numerku. Czasem obserwuje takie zjawisko, dobierając się do żony, wtedy gdy ona jest czymś zajęta i raczej nie myśli o seksie:
Najpierw słyszę NIE, NIE, NIE… ale po chwili, gdy już moje palce wślizgną się pod spódniczkę, gdy miną bieliznę docierając do Jej intymnych miejsc, to Jej „nie, nie, nie!” staje się mniej stanowcze, a głos zaczyna się łamać. A gdy moje palce wsunę w Jej kobiecość, lub dotrą do łechtaczki jej sprzeciw zagłusza jęk wydobywający się z ust… Dalej już jest bezproblemowo i czasem nawet żona przejmuje inicjatywę :)Zawsze zastanawia mnie, czy przyjemność jest tak duża, czy też po prostu robicie to „dla świętego spokoju”? Bo jeśli na początku słyszę zdecydowane „NIE” to wynikałby z tego, że za żadne skarby nie macie ochoty. Ale gdy chwilę później moje ręce obejmą od tyłu pupę, silnie przyciągając ją do mnie, by następnie przytulić Ją mocno i jedna ręką  objąć pierś a druga wsunąć między nogi to „NIE” staje się mniej zdecydowane, a na twarzy można zauważyć malutki błądzący uśmiech, który starannie jednak ukrywa. Następnie jakiś czuły całus w uszko, szyje, cichy szept…. ręka zaciska się na piersi…. Ona próbuje się wyrwać ostatnim zrywem, ale ją silnie przytrzymuję a druga ręka wsuwam głębiej między nogi: wnikam w nią lub masuje łechtaczkę. „NIE” staje się coraz łagodniejsze coraz cichsze…. pomiędzy kolejnymi jękami niknie, by w końcu zniknąć całkiem…. Staje się coraz wilgotniejsza…. JEST MOJA!

Nie rozumiem, jak to odbierać – jest to dla mnie nie pojęte. Wynika z tego, że  kobietom wystarczy wsunąć palce i od razu są na „TAK”! Przynajmniej z moich doświadczeń tak wynika… I jak tu zrozumieć kobiety? Jeden nasz mały palec potrafi zmienić ich wielkie :NIE” w szalone i szybkie „TAK”! I za to Was kochamy!

pozdrawiam,