Wpisy oznaczone ‘rozmyślania o seksie’

Orgazm pochwowy – wprowadzenie

sobota, 24 Listopad 2012

Pozostając w temacie zmian naszego pożycia seksualnego oraz zmian jakie nastąpiły po 30-stce: dziś będzie o orgazmie pochwowym.
Jakoś nigdy szczególnie nie spinaliśmy się aby Monika miała orgazm pochwowy. Owszem, rozmawialiśmy o tym kilkakrotnie, ale raczej wymienialiśmy się spostrzeżeniami na ten temat. Monika mówiła w których pozycjach jest jej najbliżej do takiego orgazmu, a ja słuchałem próbując zapamiętać jej sugestie. Jednak te rozmowy nigdy nie kończyły się jakimkolwiek planowaniem lub próbą poszukiwania jak osiągnąć orgazm pochwowy. Wychodziliśmy chyba jakoś podświadomie z założenia (które nam obojgu są ideologcznie w życiu bardzo bliskie), że nic na siłę, jak ma przyjść to na pewno przyjdzie. Czyli im bardziej się starasz tym mniej ci wychodzi. Więc zamiast się spinać i próbować osiągnąć coś na siłę – po prostu uprawialiśmy seks, nie oczekując że akurat w tym i tym dniu musi zakończyć się on mega orgazmem pochwowym mojej żony. (więcej…)

Orgazm wielokrotny

piątek, 7 Wrzesień 2012

 Jak zapewne pamiętacie – po reaktywacji bloga wiele pisałem o przemianach jakie zaszły w nas, choć głównie w mojej żonie i dotyczyły seksu. A raczej naszej seksualności, pragnień i ich realizacji. Jak wtedy podkreślałem, zmiany te powstały mniej więcej gdy żona skończyła 30 lat. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień, ale miało charakter długofalowy.

Kilka z moich poprzednich opowiadań dotyczyły właśnie tych zmian, najpierw były to ostre słówka w sypialni, potem (choć nie było to jakoś planowane a raczej zupełnie spontaniczne) seks w plenerach. Tym razem napiszę trochę o orgazmach jakie moja żona przeżywa, a w sumie o łatwości z jaką do nich dochodzi. (więcej…)

W knajpie

środa, 11 Kwiecień 2012
Przyszedł piątek, zwieńczenie kolejnego tygodnia – wybraliśmy się ze znajomymi na piwo. Stawiliśmy się w lokalu, lecz okazało się, że wieczór zapowiada się dziwnie, ponieważ byłem jedynym facetem w towarzystwie… Jak to się mogło stać, myślałem… Jeden z facetów w pracy, drugi się właśnie pokłócił z kobietą , itd, itd… Nie zapowiadało się to zbyt ciekawie. Prawie damska impreza i ja wśród nich – ale wychodzić teraz byłoby już nie na miejscu – więc zostałem. Kupiłem piwo i papierosy i włączyłem się do „damskich” tematów. W sumie gadaliśmy o wszystkim: pracy, ludziach, knajpach, wspomnieniach, wakacjach… (więcej…)

Czasem warto porozmawiać :)

piątek, 6 Kwiecień 2012

Wielokrotnie w przeróżnych poradnikach czytam, iż podstawą udanego seksu jest rozmowa i jasne deklarowanie swoich oczekiwań. OK. – ma to sens, jeśli któreś z partnerów nie potrafi w żaden sposób zrozumieć drugiego. Ale nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że mówię do żony, że oczekuje loda z połykiem, anala itd. I nie dlatego, że ona by się obraziła – nic podobnego: na pewno by się zgodziła. Ale czy miałbym pewność, że Ona tego też chce???
Raczej bym przypuszczał, że zrobiłaby to tylko i wyłącznie dlatego aby sprawić mi przyjemność. Miło, ale uważam, że seks jest wtedy satysfakcjonujący gdy oboje partnerów czerpie z niego przyjemność, dlatego jestem zdania że jak będzie miała ochotę zrobić mi loda z połyskiem to go zrobi – a jak nie to nie.
No fakt – moja żona nie ma w tym względzie zahamowań i domyśla się czego mi potrzeba, ale czasem przyszło mi na to długo czekać. Ale jaka była radość i satysfakcja gdy pierwszy raz pozwoliła mi skończyć w ustach???!!!! Ależ to był olbrzymi orgazm! A jakie doznania zmysłowe! Nigdy nie prosiłem mojej M. by pozwoliła mi skończyć w Jej ustach- po prostu po jakimś tam czasie to zrobiła, i tak już pozostało. Skoro tak robi to najwyraźniej tak lubi! Ja to uwielbiam!
Gdybym ją poprosił wcześniej na pewno by to zrobiła – ale pewnie nie była by na to gotowa, zrobiła by to dla mojej przyjemności – a to już by mi tak nie smakowało…. (więcej…)

Nie! Nie! Nie!

niedziela, 1 Kwiecień 2012
Dziś nie będzie klasycznego opowiadania – za to garść przemyśleń.

Zawsze mnie zastanawiało jak to naprawdę jest z kobietami i ich przeczeniu o chęci do szybkiego numerku. Czasem obserwuje takie zjawisko, dobierając się do żony, wtedy gdy ona jest czymś zajęta i raczej nie myśli o seksie:
Najpierw słyszę NIE, NIE, NIE… ale po chwili, gdy już moje palce wślizgną się pod spódniczkę, gdy miną bieliznę docierając do Jej intymnych miejsc, to Jej „nie, nie, nie!” staje się mniej stanowcze, a głos zaczyna się łamać. A gdy moje palce wsunę w Jej kobiecość, lub dotrą do łechtaczki jej sprzeciw zagłusza jęk wydobywający się z ust… Dalej już jest bezproblemowo i czasem nawet żona przejmuje inicjatywę :) (więcej…)