Wielokrotnie w przeróżnych poradnikach czytam, iż podstawą udanego seksu jest rozmowa i jasne deklarowanie swoich oczekiwań. OK. – ma to sens, jeśli któreś z partnerów nie potrafi w żaden sposób zrozumieć drugiego. Ale nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że mówię do żony, że oczekuje loda z połykiem, anala itd. I nie dlatego, że ona by się obraziła – nic podobnego: na pewno by się zgodziła. Ale czy miałbym pewność, że Ona tego też chce???
Raczej bym przypuszczał, że zrobiłaby to tylko i wyłącznie dlatego aby sprawić mi przyjemność. Miło, ale uważam, że seks jest wtedy satysfakcjonujący gdy oboje partnerów czerpie z niego przyjemność, dlatego jestem zdania że jak będzie miała ochotę zrobić mi loda z połyskiem to go zrobi – a jak nie to nie.
No fakt – moja żona nie ma w tym względzie zahamowań i domyśla się czego mi potrzeba, ale czasem przyszło mi na to długo czekać. Ale jaka była radość i satysfakcja gdy pierwszy raz pozwoliła mi skończyć w ustach???!!!! Ależ to był olbrzymi orgazm! A jakie doznania zmysłowe! Nigdy nie prosiłem mojej M. by pozwoliła mi skończyć w Jej ustach- po prostu po jakimś tam czasie to zrobiła, i tak już pozostało. Skoro tak robi to najwyraźniej tak lubi! Ja to uwielbiam!
Gdybym ją poprosił wcześniej na pewno by to zrobiła – ale pewnie nie była by na to gotowa, zrobiła by to dla mojej przyjemności – a to już by mi tak nie smakowało….

Potem marzyłem by połknęła – sporo czasu minęło, ja nigdy nie prosiłem, ale jak już była gotowa to zrobiła to i ja byłem pewien że zrobiła to bo czuła że to jest OK.

Na seks analny przyszło mi dłużej czekać – najdłużej. Ale warto było. Byłem pewien, że tego chce, skoro sama to zaproponowała.
Nie musimy rozmawiać o seksie – potrafimy sami odkryć swoje pragnienia – wtedy czuje że nie robi tego aby sprawić mi przyjemność ale dlatego, że sama tego chce. To smakuje najlepiej – warto na to czasem trochę poczekać.

Oczywiście to odnosi się do par, które się rozumieją i chcą zrozumieć swojego partnera – pozostałe chyba jednak muszą pogadać….