Pierwszy raz, po porodzie

Chyba jak każdy facet, obawiałem się pierwszego seksu po porodzie. Jak to będzie? Czy będzie jej przyjemnie? Czy aby na pewno wszystko się zagoiło? Oczywiście jej pochwę widziałem już wcześniej – nie zmieniła się dużo, choć tuż po porodzie, gdy była jeszcze pozszywana wyglądała mniej zachęcająco. Jednak po kilku tygodniach wszystko było już OK, tak przynajmniej twierdziła moja żona. Dziecko oczywiście dość mocno nas eksploatowało, albo to raczej my sami się eksploatowaliśmy w swojej niewiedzy i braku doświadczenia zamartwiając się wszystkim, co nie pozwalało nam na powrót do małżeńskich obowiązków. Jednak przyszedł taki moment, że razem stwierdziliśmy – dziś idziemy wcześniej do łóżka, co jednoznacznie znaczyło, że potrzebujemy seksu. Tak też się stało – jak tylko “Mały” usnął, wykąpaliśmy się i poszliśmy do łóżka…Już sam fakt, robienia tego w pokoju, gdzie obok był “jeszcze ktoś” nie ułatwiał zadania. Co prawda byliśmy świadomi, że nasz synek jeszcze nas dobrze nie widzi a poza tym śpi, jednak było to dla nas zupełnie nowe doświadczenie, z którym musieliśmy się nauczyć żyć. Co chwilę więc któreś z nas spoglądało w stronę łóżeczka, co z kolei nie pozwalało się nam skupić na seksie. Ot – początki młodych rodziców nie są łatwe…
Przyszedł na szczęście jednak taki moment, że nareszcie nasze ciała zapłonęły, dłonie zapragnęły siebie a mózg choć na kilka chwil pozwolił skupić się na fizycznej przyjemności. Zsunąłem się błyskawicznie między jej nogi pragnąc sprawić Monice przyjemność językiem. Smakowała inaczej,nie sobą… Zupełnie inny smak niż kiedyś. W pierwszej chwili byłem tak zaskoczony, że aż chciałem się zapytać czy aby na pewno wszystko jest OK, ale jej jęki wyraźnie wskazywały że tak właśnie było. Doszła szybko, nawet bardzo szybko i nie pozwoliła mi na dalsze pieszczoty ustami. Wszedłem w nią klasycznie, po misjonarsku. Objęła mnie nogami a ja łagodnie zacząłem się poruszać. Chyba za łagodnie, ale bałem się być bardziej zdecydowany – Monika dała mi szybko sygnał aby się “rozkręcił”. Tym razem ja doszedłem dość szybko, ale po tak długiej przerwie czułem się absolutnie usprawiedliwiony :). Chciałem dokończyć ustami, ale ona już nie chciała twierdząc, że po orgaźmie który dałem jej ustami – już nie wiele “tam” czuje. Daliśmy sobie kilka minut przerwy na regenerację sił, by po chwili pokochać się drugi raz. Nie wiedząc kiedy – zasnęliśmy a obudził nas synek. Pora kolejnego karmienia…

Przez kilka miesięcy tak mniej więcej wyglądał nasz seks – szybko, cicho, aby tylko nie obudził się Mały. Krótko, bo nie mieliśmy sił ani czasu, goniąc ciągle za snem. Monika smakowała inaczej i trochę mi to przeszkadzało – jakbym kochał się z zupełnie inną kobietą. Nie bardzo akceptowałem ten smak, ale cóż miałem zrobić. Monika zupełnie inaczej przeżywa orgazm – jest on słabszy i dochodzi do niego w zasadzie tylko przy pierwszym podejściu, natomiast trwa dłużej i czasami ma go kilka razy pod rząd, podczas jednego stosunku. Niestety skutkiem tego jest wtedy znieczulenie jej pochwy i często nie chce się kochać kolejny raz. Pewnie gdybyśmy odczekali odpowiednią ilość czasu to dalibyśmy radę, ale zawsze zasypiamy.
A jak u Was wyglądały początki po porodzie???

Tagi: , , ,

Odpowiedzi: 13 do wpisu “Pierwszy raz, po porodzie”

  1. Laura pisze:

    Troszkę smutno się to czyta (nie to, że szybko i cicho; ale, raczej to, że naturalnie przeszkadza Ci zmiana w ciele żony), ale to chyba dobrze, że nie koloryzujesz tego.

    W każdym razie bardzo się cieszę, że wciąż znajdujecie czas i pragnienie siebie nawzajem na tyle, by pomyśleć o sobie, a nie tylko o dzieciaczku.

    Życzę Wam wzajemnego pożądania w każdym możliwym sensie i cudownego seksu!

  2. Plum pisze:

    Początki po porodzie? Bardzo podobnie, tyle, że ja jestem mamą bliźniaków, patrzenie na dwa łóżeczka albo przerwanie seksu przez któregoś z małych. Po porodzie zmieniło się u mnie to, że chce, albo raczej potrzebuje więcej seksu. Oczywiście dzieci, aktualnie już chodzące potrafią wejść wszędzie gdzie coś z mężem kombinujemy, ot szósty zmysł. Ale reasumując, seks się u mnie nie zmienił, na początku mąz się trochę bał, ale to wróciło do normy po kilku miesiącach. Teraz znów jestem w ciazy i znow bliźniaki, więc będę bardziej w „temacie” ;) ;)

  3. admin pisze:

    @Laura – nie, to nie to że przeszkadza mi zmiana w ciele żony. Ale obawy takie były. CHyba każdy facet się obawia pierwszego seksu po porodzie. Raczej przeszkadza mi jej smak. A raczej „przeszkadzał” – z wyprzedzeniem mogę powiedzieć, że po paru miesiącach smak żony wrócił do normy :) Hurra!

    @Plum – gratuluję i życzę powodzenia. 2x bliźniaki to już niezła ekipa :)

  4. Laura pisze:

    @admin – Ratujesz mnie tym wyprzedzeniem! Zresztą, gdyby dobry seks po ciąży nie wrócił, to pewnie nie zobaczyliśmy kolejnych wpisów po urodzeniu, a coś się jednak pojawia! Cieszy mnie to niezmiernie! Czekamy na więcej ; )

  5. Neg pisze:

    Początki bywają różne – piszę z perspektywy kobiety. U mnie ból był ogromny, źle zszyte nacięcie dało mi się we znaki. Mąż miał mnie bardziej niż dziewice i oby do czegoś konkretnego doszło musiał wykazać wiele cierpliwości i zrozumienia. ale małymi krokami było coraz lepiej. Teraz jest tak samo jak przed porodem a nawet lepiej :)

    Najważniejsze, że się kochacie a miłość ze wszystkim sobie poradzi :)

    Pozdrawiam :)

  6. latawiec pisze:

    Hmmm nie rodziłam i puki co to chyba dobry pomysł, cicho, bezszelestnie? Chyba bym tak nie mogła. Pozdrawiam

  7. albert pisze:

    Bardzo fajne opowiadania

  8. Bezproblemowa pisze:

    Nie ma co się żalić :) trzeba brnąć dalej :)

  9. Krzysiek pisze:

    Muszę przyznać, że nie mam stałej partnerki. Tak mi sie życie ułożyło – dużo pracy, podróży i wole nie uwikływac się w związki. Dlatego chodzę na prostytutki. Muszę przyznać, że to o wiele łatwiejsze niż związek, chyba też mniej wychodzi finansowo no i zawsze dostaje to czego chce. Ale ni o tym teraz. Kiedyś wybrałem się do pani, która jak się okazało już na miejscu, była niedługo po porodzie. Musze przyznać, że spanikowałem i uciekłem. Ale teraz po przeczytaniu tekstu trochę żałuję, że nie zostałem i nie zbadałem wszystkiego. Może kiedys to sie jeszcze powtórzy.

  10. Fanka:) pisze:

    Niedawno zaczęłam czytać Twojego bloga i muszę przyznać,że bardzo mi się podoba w jaki sposób opisujesz Wasze chwile z żoną.Działasz na moją wyobraźnię;). Obecnie też jestem w ciąży- to już 3. trymestr a ja mam ciągle wielką ochotę na seks. Niestety,mąż ostatnio unika zbliżeń i boję się że tak już zostanie. Jak to jest z wami facetami- dlaczego niektórych tak odstrasza ciąża? Dodam ,że wcale nie wyglądam źle i dbam o siebie jak mogę.

  11. ja;-) pisze:

    mój syn ma 6 lat ale jak dziś pamiętam że to mój mąż odsunął się przed obawą drugiego dziecka i tak strzeliło nasze małżeństwo;-(

  12. Adam pisze:

    Najważniejszy pierwszy krok. Też tak miałem na początku, ale teraz znowu bajka!

  13. Rimming pisze:

    Nie ma co się załamywać. Powoli, powoli i da się wrócić do fajnej sprawności seksualnej. Najważniejsze jest wyrozumiałość po obu stronach. To dużo ułatwia i przy okazji, może sprawić, że i nowe techniki seksualne zaczną sprawiać przyjemność – także.

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


6 + siedem =