Seks po trzydziestce

Dopiero jakiś czas od chwili, gdy skończyliśmy “trzydziestkę” dotarły do mnie zmiany jakie zaszły w mojej żonie. Przede wszystkim Monika zaczęła się seksownie ubierać. Zawsze ubierała się seksownie gdy gdzieś razem wychodziliśmy, ale do pracy czy codziennych wyjść rezerwowała bardziej wygodne stroje. Teraz jednak duże dekolty, krótkie spódniczki oraz sukienki wraz ze szpilkami przeszły do porządku codziennego. Do tego schudła kilka kilogramów co dodało jej jeszcze więcej seksapilu. Co prawda nigdy nie była gruba, ale wiadomo: z upływem czasu straciła trochę figurę nastolatki. Od pewnego czasu jednak postanowiła poprawić swoją figurę, zaczęła regularnie bywać w siłowni oraz spożywać więcej warzyw zamiast innych posiłków. Efekt przerósł moje oczekiwania – smukła sylwetka, zgrabniejsze nogi, jędrniejsze pośladki. Minusem jest tylko mniejszy biust, ale jej 70c nadal bardzo mnie satysfakcjonuje :)
Od jakiegoś czasu cipka mojej żony jest regularnie, codziennie depilowana, podobnie jak nogi. Wcześniej oczywiście również się tam depilowała, ale niecodziennie i zdarzało się, że podczas spontanicznego , nieplanowanego seksu była „niegotowa” . Teraz codziennie wszystko jest wydepilowane a moja żona mówi że tak czuję się lepiej.
Ale najważniejsze jest jednak to, że jej potrzeby seksualne się zwiększyły. Jak wiecie z lektury tego bloga, M. rzadko nie miała ochoty na seks, ale od pewnego czasu w zasadzie ciągle chce się kochać. To niesamowite, ale to ona częściej inicjuje zbliżenie, ale mi to oczywiście wcale nie przeszkadza, wręcz przeciwnie – bardzo mnie to podnieca. Inna sprawa, że czasami brak mi już sił na kolejne stosunki. Ale jakoś daję radę, zawsze mam jeszcze język i palce.
Więc potwierdzam stwierdzenie, że po trzydziestce kobieta staje się demonem seksu. Bardzo mi się także podoba jej przemiana zewnętrzna, w ubiorze oraz zachowaniu. Stala się taka bardziej dojrzała i świadoma swojej seksualności oraz seksapilu. To fantastycznie patrzeć na taką kobietę i mieć świadomość, że ta laska to moja żona. Denerwują mnie tylko te spojrzenia innych facetów gdy mijają nas, oraz permanentne oglądanie się za nią. Zazdrosny jestem, ale i też dumny. Ma to w każdym razie swój urok.
Tak czy siak – seks i życie po trzydziestce są niesamowite!

Tagi:

Odpowiedzi: 16 do wpisu “Seks po trzydziestce”

  1. ala pisze:

    dobry sex nie jest zły :)

  2. Ela pisze:

    dopiero tydzień temu odkryłam ten blog, akurat mam wakacje wiec troche więcej czasu na siedzenie przy komuterze. Uwielbiam czytać książki o tematach erotycznych zafascynowały mnie jakieś 2, 3 lata temu, jednak nie każdy potrafi opisać prosta scenę erotyczna w tak erotyczny i podniecający sposób jak ty masz talent opisujesz każdą chwile spędząną z żoną z pikantnymi szczegółami nie omijając żadnej drobnostki. Muszę nadrobic twoje zapiski z wcześniejszych miesięcy i oczywiście życzę mile spędzonych dni z pania M.

  3. inkubloger pisze:

    A Ty Szanowny Autorze bloga dbasz o siebie?

  4. admin pisze:

    Staram się dbać, ale wiadomo że z czasem, od piwa brzuszek rośnie… Ale chyba nie jest źle. Po za tym moją żona uwielbia mój brzuch, co często powtarza. Ale fakt – na siłownie powinienem częściej zaglądać :)

  5. inkubloger pisze:

    Skoro mówisz, że żona uwielbia tzn. rzeczywiście jeszcze nie jest źle. Bo my żony jesteśmy największymi krytykantkami mężowskich brzuchów.

  6. inkubloger pisze:

    „Twój komentarz oczekuje na moderację” – dlaczego cenzurujesz wpisy?

  7. admin pisze:

    Ale to wcale nie oznacza, że mam brzuch jak beczka :) Po prostu już nie wyglądam jak 10 lat temu, co wcale nie oznacza że jestem gruby :)

  8. admin pisze:

    Komentarze są moderowane, gdyż jakież 80% komentarzy to śmieci automatyczne wpisywane przez róznej maści boty spamujące viagrą, powiekszaniem penisa, itd.
    Wszystkie „ludzkie” komentarze są i będa publikowane, no chyba że ktoś obrażałby innych, pisałby rasistowskie texty, itp.
    Tak – krytyka mojej osoby i tego bloga też będzie zamieszczana, no chyba że ktoś w 1 zdaniu użyje więcej przekleństw niż wyrazów właściwych…

  9. admin pisze:

    Nie bardzo rozumiem o co Ci chodziło, w poprzednim poście (z blogosferą), ale jeszcze jestem przed kawą, więc może po południu sie obudzę i zrozumiem :)

    • inkubloger pisze:

      Pomyślałam i odruchowo napisałam, niestety nie całkiem na temat … Chodziło mi o to, że należy unikać internetowego seksśmiecia, który że względu na tematykę tego blogu będzie kontekstowo czepiał się treści, niczym rzep psiego ogona. Spodobało mi się określenie „boty spamujące viagrą itd” … zawsze myślałam, że to „reklama viagry.” Byłam pewna, że żaden facet takiej reklamy nie zbanuje, a tu proszę, jest ktoś komu to przeszkadza. I bardzo dobrze, bo nikt nie lubi agresywnej reklamy … znaczy się, nachalnego bota spamującego w blogosferze.

      Z kawą jednak musisz uważać, już doznałeś skutków negatywnego jej działania. ;)

      I.

    • admin pisze:

      A skoro już o tym, to dziś w nocy właśnie jakiś taki boot próbował wrzucić na bloga ponad 8000 (to nie pomyłka 8tys) komentarzy. Oczywiście wszystkie one były linkami do zagranicznych serwisów porno. Czy wiecie że jeśli nie moderowałbym komentarzy stałyby sie one zupełnie nieczytelne? Bo kto by sie przedarł przez 8k postów, aby odczytać np. to co teraz piszę?

      pozdrowienia dla wszystkich ero-czytaczy :)

  10. Magda pisze:

    Ja mam obecnie 28 lat i nie mogę się doczekać 30 -stki :D
    Co prawda moje życie sexualne jest udane ale czasem brakuje już tego żaru, namiętności i spontaniczności o który trochę trudno po 10 latach stażu i przy 4 letnim dziecku :P
    Choć pracujemy nad tym przynajmniej 3 razy w tygodni hihihih
    No ale czasem to taki zwykły sex i dążenie do orgazmu …

  11. admin pisze:

    Magdo – właśnie o tym ostatnio myślałem… O tym, że choć życie erotyczne mamy udane to coraz trudniej jest wykrzesać taki żar, namiętność, ogień, pożądanie… Niby wszystko jest OK, ale serducho już tak nie bije z wrażenia jak zdejmuje jej stanik :( Narazie jeszcze sobie jakoś radzimy o czym tutaj pisałem w właśnie w tej serii postów o tym jak to wszystko się zmieniło po 30stce. Po prostu zwykły seks przestaje dostarczać nam bodźców – jest tak jak pisałaś (tylko dążenie do orgazmu), a my z żoną chcemy i potrzebujemy czegoś więcej. Chcemy więcej i więcej. Lepiej i inaczej. Na szczęście nauczyliśmy się trochę o tym rozmawiać i próbujemy poznawać nowe lądy. Ale na jak długo starczy nam nowych pomysłów?
    pozdrawiam i życzę dużo spontanicznego seksu :)

  12. Tajemnicza pisze:

    CZym zajmujecie się z żoną, chodzi mi o prace.?

  13. Grrr pisze:

    Moj zona po trzydziestce stracila ochote na sex. Smutne ale prawdziwe. Taki wyjatek od reguly. Nic nie moge z tym zrobic, kazda kolejna rozmowa o tym problemie konczy sie klotnia. Dalem sobie spokoj.

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


× 8 = osiem