Zrobiliśmy sobie wieczór z piwem w domu – kilka piwek, dwa filmy i zakąski. Więc piliśmy sobie, pociągając piwko za piwkiem, aż co tu dużo gadać: byliśmy mocno pijani. Rozmowy szybko zeszły na tematy seksu, i oboje nabraliśmy ochoty na seks. Monika zaproponowała abym wziął szybki prysznic i czekał na nią w łóżku. Tak też zrobiłem. Położyłem się nagi i dłuższą chwilę czekałem na żonę. Przyszła również naga, a potem otwarła drzwi od szafy i schowała się za nimi. Zastanawiałem się, jaką bieliznę ubierze. Trwało to chwilę podczas której słyszałem jak coś na siebie zakłada. Gdy wyszła miała na sobie czarną haleczke i takie same pończochy. W pokoju było prawie ciemno co dodawało tylko erotycznego nastroju tej chwili. Wyglądała strasznie seksownie…Położyła się na mnie i pocałowała głęboko, mówiąc że ma niespodziankę. Nie zdążyłem nawet zapytać co to za niespodzianka, gdyż położyła się odwrotnie, w pozycji 69. Na penisie poczułem wilgotny, czuły dotyk jej ust. Gorące wargi powoli próbowały mojego smaku, obejmując samą tylko główkę penisa. Już chciałem zbliżyć się do jej cipki, gdy ona niewiadomo skąd wyjęła wibrator i nie odwracając się zapytała czy mam ochotę popatrzeć… No pewnie, że miałem, tym bardziej że moja głowa była oddalona zaledwie o kilka centymetrów od jej szparki. Najpierw cofnęła wibrator i go polizala, a potem wolnym ruchem wsunęła go w siebie. Wszedł bez problemów, tak na 2/3 długości. Potem go cofnęła, i znów wsunęła. Następnie czynności te zaczęła powtarzać. Nie spieszyła się, raz po raz wzdychając lub pojękując. Następnie zapytała czy nie chciałbym jej pomóc. Oczywiście – nie musiała mi tego powtarzać. Od razu zacząłem operować naszym podłużnym “przyjacielem”, próbując naśladować jej ruchy.
Pozwoliło to Monice powrócić do pieszczot oralnych, które przerwała z momentem pojawienia się wibratora. Nadal jednak robiła przerwy w momentach gdy ja sprawiałem jej wzmożoną rozkosz. Przestawała wtedy mnie pieścić, pozwalając by jej usta opuściła kolejna porcja jękow rozkoszy. Mnie zresztą również było trudno się skupić. Zwłaszcza w momentach gdy żona obiema rękami od tyłu obejmowała swoje pośladki i rozchylała je, by rozciągnąć szparkę, pozwalając mi głębiej dotrzeć do jej ciała. Ale najbardziej podniecający był ten widok: M. leżąca wypięta przed moja twarzą, pieszcząca mnie ustami, a do tego rozchylająca swoją cipkę. Niesamowite! Byłem tak podniecony, że automatycznie zacząłem coraz szybciej poruszać wibratorem, co oczywiście wpłynęło na reakcje mojej żony. Oboje chcieliśmy się już kochać. Wibrator poszedł w odstawkę, Monika natomiast położyła się na plecach rozkładając zapraszająco nogi. Wszedłem od razu cały, do samego końca. Była tak wilgotna i rozciągnięta przez “Pana Sztucznego” że nie było z tym najmniejszego problemu. Jęknęła gdy byłem u samego końca. Pocałowałem ją wtedy i zaczęliśmy się kochać jak szaleni. Bardzo szybko i gwałtownie. Z całej siły i jak najgłębiej. Monika jęczała głośno ale pomiędzy kolejnymi moimi posunięciami i tak prosiła bym robił to mocniej. Starałem się na ile mogłem i warto było, bo choć pod koniec już opadałem z sił, M. szepnęła: jeszcze trochę, pieprz mnie jeszcze chwile. Te słowa mnie tak podnieciły że przestałem martwić się moją kondycją, tylko chwyciłem i przycisnąłem jej ręce do łóżka, zaczynając znów mocno poruszać biodrami. Zawsze lubi gdy nad nią dominuje więc i tym razem to podziałało. Kilkanaście gwałtownych ruchów którym towarzyszyły coraz bardziej narastające jęki a potem jej orgazm. Po chwili i mi zrobiło się miło. Może te orgazmy nie były jak trzęsienie ziemi lub tsunami, ale zawsze bardzo lubimy mieć równocześnie (albo prawie) orgazm. Dopiero wtedy odczułem trudy i zmęczenie tego stosunku. Nie wychodząc z Moniki, po prostu opadłem na nią, oboje ciężko i głęboko oddychaliśmy. Nie miałem sił aby się podnieść. Dopiero po chwili, gdy razem złapaliśmy oddech, podjąłem próbę uniesienia swojego ciała na rękach. Ponieważ nogi pozostały nieruchome działo się to powoli. Równie powoli zaczął wysuwać się z jej szparki mój opadający penis. W pewnym momencie, gdy już jakieś 2/3 jego długości było na zewnątrz Monika niespodziewanie ale głośno jęknęła, równocześnie chwytają mnie i przytrzymując za pośladki, nie pozwalając wysunąć się do końca. Wiedziałem że niewiele jej brakuje by znów miała orgazm. Problem w tym, że mój penis nie był już sztywny. Zaparłem się nogami i naparłem na nią w taki sposób jak kierowała moimi pośladkami, tj. tak aby penis napierał na zewnętrzną część pochwy, w okolicy punktu G, jednocześnie starałem się ciałem naprzeć na łechtaczkę. Wtedy znieruchomiala, a ja razem z nią. Po chwili jej glowa miękko opadła na poduszkę, a z ust wydobył się jęk zadowolenia. Jeden, nawet niedługi, ale wiedziałem, ze było jej naprawdę dobrze. Miała taki błysk w oczach, a potem takie rozbiegane i zadowolone spojrzenie.
Położyłem się obok przytulając do jej ciała. Oboje byliśmy mocno zmęczeni. Monika wysyłała sygnały że potrzebuje teraz dużo czułości, więc starałem się dostarczyć jej mojego dotyku, spojrzeń i ciepłego słowa. Niebawem położyliśmy się inaczej: Monia na brzuchu, ja na boku, cały czas blisko niej. Odpoczywając muskałem jej plecy palcami, cicho opowiadając różne miłe rzeczy. Gdy poczułem, że mój członek znów jest twardy – wystarczyło że tylko płynnym ruchem położyłem się na niej i wszedłem w nią od tyłu. Nie przepadamy za tą pozycją, gdyż wtedy dochodzi wyłącznie do dość płytkiej penetracji, ale teraz gdy byliśmy zmęczeni była wręcz idealna. Monika rozsunęła minimalnie nogi pozwalając mojemu penisowi odnaleźć drogę do sedna jej kobiecości. Wszedłem powoli, Monika przechyliła głowę tak bym mógł zobaczyć jej pojawiający się uśmiech. Poruszałem się powoli, oboje wiedzieliśmy że w tej pozycji M. nie dojdzie, ale dla niej też było to bardzo przyjemne. To miał być taki spokojny, relaksujący seks, bez szaleńczego tempa, bez aspiracji do jakiś niesamowitych orgazmów. Monika cichutko pojękiwała gdy mój penis wnikał w jej cipkę. Co prawda to nie jest moja ulubiona pozycja, ale muszę przyznać że to jak czuję wtedy jej szparkę ma w sobie coś magicznego – jest ciaśniej i penis wnika pod innym kątem co dostarcza trochę innych doznań. Dochodziłem powoli, zajęło mi trochę czasu zanim zacząłem odczuwać mrowienie w podbrzuszu, które zwiastuje nadchodzący orgazm. Ale moja żona nie miała nic przeciwko abym jak najdłużej posuwał ją, co podkreślały jej odgłosy, oraz stały uśmiech zadowolenia. Długi, powolny stosunek pozwolił mi się zregenerować oraz wpłynął na skalę przyjemności którą ostatecznie osiągnąłem. Choć zazwyczaj przy tak płytkiej penetracji nie miewałem jakiś spektakularnych orgazmów, tym razem byłem miło zaskoczony czując, że teraz może być nawet przyjemniej niż kilka minut temu. Chwyciłem wtedy za jej okrągłe pośladki i przyspieszyłem. Jeszcze chwilę trwało zanim to nastąpiło, ale zaprocentowało to naprawdę solidną przyjemnością i sporym wytryskiem. Po chwili polozylem sie obok niej, by odpocząć. Monika tylko mruczała zadowolona, a potem mnie pocałowała. Odpoczywaliśmy.