Wibratory, zabawki, gadżety – cz.3

“No co ty!?” – odpowiedziała, słysząc, że to nie koniec…
Po chwili jej oczom ukazał się trzeci wibrator. Jego wielkość budziła respekt, choć nie był przecież największy w moim arsenale – ale Ona o tym nie wiedziała. Nasze spojrzenia się spotkały i nie potrzebowałem żadnych słów, by wiedzieć, że mam TO w nią włożyć. Natychmiast! Zsunąłem się szybko między jej nogi, Jej cipka była jeszcze śliska od mojej spermy i jej śluzu. Polizałem więc tylko czubek wibratora – smakował gumą i kauczukiem – i dotknąłem nim kobiecości mojej żony. Powoli naparłem ręką na niego, aż Jej szparka zaczęła się rozszerzać i otwierać, pozwalając mu zanurzyć się w sobie. Rozwarcie było spore, bo i zabawka była niemała. Na pewno był to większy rozmiar niż mojego penisa, to nie ulegało dyskusji. Byłem bardzo podniecony, bo wiedziałem, że teraz dopiero dostarczę jej nowych doznań. Wibrator był dość gruby a przede wszystkim jakieś 5 cm dłuższy od mojego członka. Wsuwałem go powoli, raz poraz cofając, by zbudować odpowiednie napięcie erotyczne. Monika pojękiwała, gdy jej cipka była mocno wypełniona przez sztucznego penisa. Gdy był już w połowie długości w środku, jej odgłosy zaczęły rosnąć. Dołączyłem język, którym (tak samo jak poprzednio) lizałem i pieściłem łechtaczkę. Wibrator wsuwałem coraz głębiej i głębiej ruchami posuwisto-zwrotnymi. M. wiła się przede mną z każdą chwilą bardziej. A dildo było już naprawdę głęboko w niej. To piękny widok, gdy jej cipka jest tak szeroko rozwarta a w środku jest gruby, długi i potężny sztuczny penis. M. nie pozostawiała mi wyboru, bo jej reakcje na zabawki przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Mój język ostro pracował a członek rytmicznie był wsuwany w jej ciało. Coraz silniejszymi ruchami, co nie znaczy, że mocnymi. Wiedziałem, że to jednak sztuczne narzędzie. M. jęczała, wzdychała i chciała więcej… Więc jej zaproponowałem więcej! Wyjąłem największy z wszystkich wibratorów: kolbę kukurydzy. M. choć mocno rozpalona i z rozbieganym spojrzeniem, wybuchnęła śmiechem gdy to zobaczyła. “Chcesz to we mnie włożyć?” – zapytała. Chciałem! I to bardzo. Pośliniłem go i powoli włożyłem czubek kolby w jej cipkę. Pomijając długość tego penisa, jego szerokość była też ogromna. Pokręciłem nim dookoła własnej osi i powoli, znów co chwila cofając wsuwałem go coraz głębiej. M. jęczała naprawdę głośno i nie dziwię się temu wcale – jej szparka była naprawdę mocno rozwarta i tylko mogłem się domyślać jak bardzo była teraz wypełniona i co czuła. Zafascynowany oglądałem jak z każdą chwilą, milimetr po minimetrze wielki kutas w kształcie kukurydzy zdobywa jej ciało. Coraz głębiej i głębiej… Nie wiem jak to się stało, ale byłem na tyle zaabsorbowany kukurydzą, że zapomniałem pieścić jej łechtaczki – po prostu nie mogłem oderwać wzroku od szeroko rozwartej kobiecości mojej żony, w której tkwił wielki penis a ja robiłem jej nim dobrze. Zdzwiwiłem się więc, gdy w pewnej chwili Monika sama zaczęła się pieścić. Jedną ręką przytrzymywała sobie ciało powyżej łechtaczki, a drugą pieściła guziczek. Mój penis od dawna był już twardy, a teraz znów przetoczyła się przez niego olbrzymia fala dreszczy. Ale nie miałem orgazmu, po prostu przez całe moje ciało przeszedł olbrzymi dreszcz podniecenia, który swój początek miał właśnie na penisie, M. nie miała zamiaru bawić się w jakieś delikatne pieszczoty: jej dwa złączone palce szybko i mocno pocierały łechtaczkę do góry i na dół. Ja pracowałem wibratorem. Nie wsuwałem go już bardziej, bo czułem mocny opór, a nie chciałem aby ją bolało. Poruszałem coraz szybciej, ale nie tak szybko jak poruszały się jej palce. Dochodziła dziwnie – sama faza gdy orgazm już się zaczynał, do momentu jego pełnego osiągnięcia trwał jakoś tak długo. W sumie to było piękne, ale jakoś tak inaczej niż zazwyczaj. Może to była kwestia rozmiarów “sprzętu”, lub po prostu “tak wyszło”. A więc w pewnej chwili jej odgłosy nie pozostawiały złudzeń, że zaczyna dochodzić. Jecząco-wzdychającym głosem wyrzucała z siebie odgłosy nadchodzącego orgazmu. Przyspieszyłem ruchy kukurydzą, aby dać jej jak najszybsze spełnienie. Z reguły było to równoznaczne ze zwiększeniem jej aktywności akustyczno-głosowej, ale tym razem nic się nie zmieniło. Starałem się utrzymać szybkie tempo, zwłaszcza, że M. przyspieszała ruchy ręką. Dopiero wtedy głośność jej jęków wzrosła, ale jeszcze nie do maksymalnego poziomu. Rozchyliła szerzej uda, kolana bardziej opadły na boki. Wiedziałem że już dochodzi, że to w zasadzie już… ale jednocześnie nie tak całkiem do końca. Nagle zwolniła ruchy na łechtaczce, na chwilę, naprawdę na pół sekudny a potem je zintensyfikowała co przełożyło się na jeszcze głębsze westchnienia i jęki. I po chwili znów to samo: zatrzymanie na krótka chwilę a potem mocne i gwałtowne przyspieszenie. Aż jedna noga jej się nieświadomie podniosła, potem opadła a ciało się wygięło, z ust znów narastająca orgastyczna melodia rozkoszy. Chyba ten orgazm już trwał, ale nie jestem pewien – tym razem wszystko była takie inne i nowe… A ona znów, trzeci raz zatrzymała rękę, jeden głęboki wdech i ręką zaczyna  gwałtownie przyspieszać. Pociera łechtaczke tak szybko, że chyba szybciej się już nie da. Przez pokój przetacza się jęk zachwytu, rozkoszy, spełnienia, ale nie tak jak zazwyczaj cichnie,  tylko trwa. Jej ręka nie przestaje się poruszać, jęk nie opada, tylko ciało drży, uda się zaciskają pozostawiając tylko trochę miejsca dla palców (wibrator się wysuwa), ona przewraca się na bok chowając twarz w poduszkę i jęczy nadal. Dopiero po chwili reka przestaje masować a jęki słabną. Pozostaje tylko szybki i głęboki oddech. Gdy się przewraca znów na plecy, ma czerwona twarz a w kącikach oczu łzy. Ale są to łzy radości. Próbuję wejść w nią penisem, w końcu ja też mam swoje potrzeby a wtedy byłem mega podniecony. Jednak daje mi do zrozumienia, że teraz nie jest w stanie. Rozumiem to – może być tam poobcierana od zabawek, lub ten orgazm ją wykończył. Jednak klękam niedaleko niej, by mogła nie ruszając się z miejsca popieścić mnie chociaż ręka – to oczywiste, że trzeba coś zrobić z moim podnieceniem! M. wzięła go do ręki i powolnymi zmęczonymi ruchami pieściła mnie, spoglądając mi prosto w oczy. Po chwili powiedziała, że to było niesamowite i dlaczego tak późno kupiłem te gadżety. Następnie uniosła się i wzięła go do ust. Chwilę później wytrysnąłem w jej ustach. Oboje padliśmy zmęczeni obok siebie.

Tagi: , ,

Odpowiedzi: 5 do wpisu “Wibratory, zabawki, gadżety – cz.3”

  1. Paulina pisze:

    Jestes genialny!!! Teeeeeeeez chce tak…

  2. Hopsasa pisze:

    Czy nie obawiasz się, że kiedyś M. zrezygnuje z Ciebie na rzecz tych wszystkich zwariowanych zabawek?

  3. inkubloger pisze:

    I co dalej, i co?

  4. Mój mąż bierze z tąd pomysły! Jest naprawdę bosko!

  5. dominika pisze:

    ja tez tak chce zeby mnie tak ktos przelecial

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


× jeden = 5