Wracałem z pracy, byłem głodny i zmęczony. Po drodze dostałem smsa do żony: „wracaj szybko, czekam na Ciebie”. Ucieszyłem się, bo wizja już gotowego, ciepłego obiadu była nader zachęcająca. Postanowiłem ominąć miejskie korki jadąc bocznymi uliczkami. Jak to zazwyczaj bywa w takich chwilach – wjechałem w inne korki i nawet nie wiem czy w zasadzie cokolwiek przez to zyskałem. Ale w końcu dotarłem do domu. Gdy wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi, z pokoju wyszła M. Ale to nie było zwyczajne pojawienie się w korytarzu… Poruszała się jakoś inaczej, no i nie wyglądała jakby właśnie cokolwiek gotowała. Miała na sobie krótką, obcisłą czarna sukienkę a na nogach czarne szpilki na wysokim obcasie. Gdy na mnie spojrzała swym wyzywającym wzrokiem, oparła się o ścianę i jedna nogę zgięła w kolanie i również ją oparła spodem buta o ścianę. Nie musiała nic mówić, a ja nie musiałem o nic pytać. Moja kurtka, plecak i buty nawet nie wiem jak, same powędrowały na podłogę a ja podszedłem do niej. Spoglądała na mnie tak namiętnym i prowokującym wzrokiem, że od razu rzuciłem się na nią. Szepnęła tylko: “Czekałam na Ciebie…”, a potem nasze usta się połączyły w namiętnym pocałunku. Moje ręce odruchowo przylgnęły do jej ciała i od razu poczułem, że pod sukienką ma mój ulubiony gorset. Zsunąłem ręce niżej i poczułem też, że ma na sobie pończochy. Od razu zacząłem ją rozbierać, tam gdzie staliśmy, czyli w korytarzu. M. też już rozpinała mój rozporek. Po chwili pozbyliśmy się jej sukienki i moich spodni. Wyglądała szałowo: czarne, wysokie szpilki, czarne pończochy i również czarny gorset. Całowałem ją namiętnie pod ścianą a moje ręce pieściły jej piersi przez aksamitny materiał gorsetu. M. w ręce trzymała mojego sztywnego penisa i pieściła go intensywnie ściskając. Byłem niesamowicie podniecony zachowaniem żony, jej strojem, spontanicznością oraz miejscem w którym właśnie zaczynaliśmy się kochać. Monika po chwili ukucnęła przede mną i wzięła mojego penisa do ust. Trzymając go w ręce najpierw dokładnie wylizała główkę, a potem wsuwała go sobie do ust. Byłem tak podniecony, że nie wytrzymałem i chciałem się już kochać. Nie musiałem zresztą Moniki namawiać do tego, ona też była gotowa. Chciała być do góry, chciała być aktywna – położyłem się więc na podłodze a ona nadziała się na mojego penisa. Była na tyle wilgotna, że nie sprawiało to najmniejszego problemu. Po kilku ruchach, wyjęła go z siebie i odwróciła się do mnie tyłem. Ja oparłem się o ścianę a ona kucając znów sprawiła, że byłem w niej. Uwielbiam te pozycję, bo wtedy penis jest w jej ciele pod innym kątem, co prawda niezbyt głęboko ale bardzo to lubię. M. zazwyczaj nie bardzo lubi kochać się w tej pozycji, ale w tej sytuacji sama przecież ją zaproponowała. Główna różnica też polegała na tym, że M. nie klęczała, a kucała.
Zgodnie z Jej sugestią spojrzałem w bok – tam było wielkie lustro w którym widziałem ją od przodu, widziałem jak z każdym jej ruchem mój penis wsuwał się w jej ciało. Gdy nasz wzrok spotkał się w lustrze, widziałem w nim zupełne zadowolenie i rozkosz. Uwielbiam gdy tak na mnie spogląda. M. poruszała się powoli, nie spiesząc się wcale. Jak się później okazało, w tej pozycji, a zwłaszcza kucając na tych wysokich szpilkach nie byłą w stanie poruszać się szybciej. Jednak wtedy te powolne ruchy doprowadzały mnie szaleństwa. Byłem tak podniecony, że szybsze ruchy od razu doprowadziłyby mnie do orgazmu. A te wolne, namiętne ruchy pozwalały mi jeszcze kontrolować moje reakcje. W lustrze dokładnie widziałem miejsce gdzie nasze ciała były ze sobą połączone. Jej ciało było w takim bardzo intymnej, wyzywającej pozie: kucała, łydki były napięte, uda dość szeroko rozwarte. Przez częściowo przezroczysty gorset prześwitywały jej brodawki. Było w tym widoku coś wyuzdanego, coś co dodatkowo mnie podniecało. Do tego lustrzane  odbicie wsuwającego się w jej szparkę penisa i związanego z tym grymasu rozkoszy na jej ustach dostarczało mi dodatkowych wzrokowych bodźcy.
M. długo nie wytrzymała kucając i jednocześnie poruszając się w szpilkach. Zdjęła je szybko i wróciła do wcześniejszej pozycji. Teraz poruszała się płynniej i szybciej. Od razu poczułem, że szybko dojdę jeśli nie zwolni, o czym poinformowałem ją. Ale M. nie zamierzała zwalniać, zresztą od momentu jak zdjęła buty była o wiele głośniej, skąd wnioskowałem że i jej było przyjemnie. Zgodnie z przewidywaniami – chwilę później miałem orgazm. Dość gwałtowny, niestety krótki, ale to było do przewidzenia, bo w zasadzie nie było gry wstępnej. Chciałem więcej, i chciałem aby teraz ona miała orgazm.
Gdy wyjęła mojego penisa z siebie, położyłem ją na małym dywaniku jaki mamy w korytarzu a sam położyłem się między jej nogami. Polizałem jej szparkę, która była wilgotna od naszych wspólnych soków, a potem wsunąłem w nią palec wskazujący. Język sam znalazł drogę do łechtaczki a M. od razu jęknęła. Wyjęty z niej palec był mokry od jej soków i mojej spermy. Po chwili włożyłem go w nią z powrotem, ale tym razem w komplecie z drugim palcem. Jęknęła, gdy oba palce wchodziły w jej ciało. Mimo, że chwile wcześniej się kochaliśmy nadal była ciasna. Łechtaczkę lizałem powoli, ale dość zdecydowanie, mocno ją przyciskając. Gdy jej cipka się rozluźniła zacząłem intensywnie poruszać ręką. Powoli, ale mocno. Z każdym moim ruchem z jej ust wydobywał się jęk. Może nie jakiś mocny, ale taki bardzo namiętny, spełniony… Po prostu jęk zadowolenia. Wkrótce M. szepnęła, abym przyspieszył, co od razu uczyniłem. Jęki przybrały na sile i oczywiście na szybkości. Po chwili znów przyspieszyłem, cały pamiętając by język też pieścił jej łechtaczkę. Silne i szybkie ruchy ręką w pozycji leżącej na podłodze dość szybko dały mi się we znaki i dłoń zaczęła mnie po prostu boleć. Wytrzymałem jeszcze kilka chwil i uniosłem się. Przyklęknąłem obok niej, dwa palce znów powędrowały do jej kobiecości, a drugą rękę położyłem po prostu na jej łechtaczce. Powoli przyspieszałem ruchy ręką aż dotarłem do szybkiego tempa. Jęki znów popłynęły z jej ust. “Mocniej” – szepnęła, a ja się dostosowałem. Zrobiłem to mocniej i jeszcze szybciej. Robiłem to tak mocno, że obawiałem się by jej nie skrzywdzić, ale sądząc po reakcjach jej ciała nie powinienem teraz nic zmieniać ani tym bardziej przerywać. Drugą ręką przycisnąłem jej ciało powyżej wzgórka łonowego. M. dochodziła: oczy miała szeroko otwarte – patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem, który mówił: nie przerywaj. Po chwili się wygięła, oczy zamknęły a nogi zacisnęły ściskając moją rękę. Usta miała otwarte, jęcząc łapała zachłannie powietrze jakby go potrzebowała dwa razy więcej niż zazwyczaj.
Używając siły rozwarłem jej nogi i wszedłem w nią w klasycznej pozycji. Zacząłem ostro ją posuwać, ale po chwili musiałem przestać, bo dywan wbijał się w plecy Moniki. Szybko przenieśliśmy się na kanapę do dużego pokoju. Wykorzystując podniecenie M. chciałem doprowadzić ją do powtórnego orgazmu, tym razem za pomocą stosunku. Kochaliśmy się ostro. Unosiłem biodra i szybkimi, mocnymi ruchami wbijałem się w jej ciało. Szybko oboje byliśmy spoceni, ale nie przerywaliśmy. M. objęła mnie nogami w biodrach, a ja zsunąłem naramki jej gorsetu dobierając się do piersi. Polizałem je -przez chwilę, a potem wróciłem do intensywnych ruchów posuwistych. Jęki Moniki znów narastały, szybko objęła mój tułów rękami przyciągając moje ciało do swojego. Dochodziła powoli, a mnie już wszystko bolało bo od kilku minut poruszałem się jednostajnie, tym samym rytmem, celowo go nie zmieniając. Wreszcie doszła, orgazm był z tych słabszych, ale i tak było fantastycznie. Kilka chwil później doszedłem i ja.
Obiadu tego dnia nie było.