Podczas wieczornej dawki czułości, ponieważ moja żona ma właśnie TE dni, pozostały nam tylko przytulanie i całusy. Leżeliśmy tak, objęci aż poczułem jak po mojej nodze sunie do góry Jej ręka. Wsunęła w moje szorty dłoń, i przesunęła, delikatnie muskając po całej długości penisa i z powrotem,zatrzymując się na jądrach. W drugiej nogawce szortów poczułem zbliżającą się drugą ręką – spojrzałem na M. i wtuliłem się w Jej ciało. Jej druga ręka zbliżała się do penisa, podczas gdy pierwsza delikatnie pieściła moje jądra. Gdy obie dłonie poczułem na członku i jego okolicach jęknąłem, bo skala doznań nie pozwalała leżeć spokojnie.

Leżąc, wbijałem usta w szyję M. czując jak obiema dłońmi pieści moje męskie atrybuty: jedna ręka bardzo delikatnie obejmuje jądra, podczas gdy drugą przesuwa wzdłuż całej długości penisa. Co chwila doznawałem niesamowitej pieszczoty raz z jednej a raz z drugiej ręki. Dłoń która dotykała moje jądra delikatnie się poruszała, powoli, co chwila się słabo zaciskając. Druga ręka, zaciśnięta na moim członku przesuwała się z góry na dół i z powrotem, czasem szybciej a czasem powoli, dopieszczając każdy skrawek mojej napiętej męskości. Było mi tak niesamowicie dobrze i przyjemnie, że musiałem się starać by nie krzyknąć gdy odczuwałem Jej dotyk – skupiony z głowa opartą o Jej ramiona leżałem i wzdychałem z rozkoszy.

M. wycofała dłonie powoli, drażniąc mnie jeszcze palcami i popchnęła mnie tak, bym leżał na plecach. Spojrzała na moje szorty w których ja wieża stał mój członek – chwyciła go jeszcze ręką delikatnie, jakby chciała nacieszyć się jego dotykiem przez materiał a potem zdjęła ze mnie szorty.

Leżałem nagi z w pełni napiętym, stojącym penisem – M. klęczała prawie siedząc mi na nogach. Delikatnie muskała mnie po dolnej krawędzi penisa, od wędzidełka w dół do nasady. Tak niesamowicie delikatnie, na ułamek sekundy czułem jak delikatne opuszki Jej palców drażnią mnie – napinałem się cały, wyginając i wydając przeciągłe, głębokie jęki.

Lewą dłonią, delikatnie zaciśniętą przesunęła po całej długości, napinając skórę na penisie i nadal obejmując dwoma palcami nasadę penisa – pozostałymi objęła moje jądra. Delikatnie zacisnęła dłoń, powodując przyleganie jąder do ciała – członek spazmatycznie drgał, ale był obejmowany przez palec wskazujący i kciuk. Mój penis stał napięty, z naciągnięta skórą, błyszcząc się także od mojej wilgoci, której przybywało…
Żona drugą ręką zaczęła pieścić mojego penisa, delikatnie przesuwając po całej długości – robiła to powoli, obserwując moje reakcje, uśmiechając się do mnie. Ja także patrzyłem na nią, ale bez uśmiechu raczej – cały napięty poddawałem się Jej pieszczotom, raz po raz odwracając wzrok od Jej twarzy i spoglądając na to co robi z moim członkiem.

M. zeszła z moich nóg, rozszerzyła je uginając w kolanach i położyła się między nimi. Wiedziałem, że za chwile poczuje Jej usta… Marzyłem o tym, chciałem poczuć jak Jej ciepło zaciska się wokół mojego penisa, jak delikatnie pieści mnie ustami, jak liże mnie i ssie. Ale na razie znów Jej lewa ręka ściągnęła mi do dołu skórę penisa, zacisnęła się u nasady i objęła jądra. Druga ręka pieściła mnie wzdłuż, masując całą powierzchnie mojej męskości. Moje odgłosy musiały być głośne, bo dawno nie otrzymałem tak ogromnej dawki pieszczot.
M. cały czas pieszcząc mnie rękoma przysunęła twarz do mojego penisa, przyglądając mu się z bliska. Widziałem Ją zaraz za moim penisem – ciekawy widok: była tak blisko mojego członka, a jednak nie pieściła mnie ustami, jeszcze nie pieściła. Czekałem z niecierpliwością na to – byłem tak ogromnie podniecony, że nie marzyłem o niczym innym jak o orgazmie w Jej ustach. Chciałem ich, ich pieszczot na mojej męskości.
Moja zona w końcu przestała pieścić mnie prawą ręką: zatrzymała ją na główce penisa i delikatnie chwyciła ją palcami. Lewa ręka cały czas rytmicznie pieściła moje jądra i zaciskała się u nasady. Usta M. nieśmiało skierowały się do mojego penisa. Całowała go od dołu, na całej długości, napierając ręką na główke by mocno i sztywno przylegała do Jej ust. W zasadzie mój penis był całkiem unieruchomiony: lewa dłoń zaciskała się u nasady i na jądrach, prawa przyciskała główkę do ust a usta naciskały w stronę ręki i przemierzały tak penisa od dołu do góry. Moim ciałem szarpały dreszcze i skurcze mięśni. Napinałem się momentalnie i nieruchomiałem, by za chwile znów wygiąć się w miłosnym dreszczu. Moje kochanie oderwało prawą rękę i wzięło mnie w pełni do ust. Głośne „Eeeeeeeeeeeeech” – wyrwało się z moich ust, gdy czułem Jej śliskie usta rytmicznie pochłaniające mojego członka…
Po chwili moja Żona przestała mnie całkiem pieścić i podkurczyła moje nogi jeszcze bardziej, eksponując sobie moje jądra. Czułem cały czas jeszcze to fantastyczne mrowienie w penisie – było mi bosko, nie miałem sił na nic.

M. kilka razy delikatnie pocałowała moje jądro i przyssała się do niego. Delikatnie ssała, powodując iż powoli wnikało ono coraz głębiej do Jej ust, aż mogła je delikatnie zacisnąć. To było dla mnie zbyt wiele – poczułem olbrzymie gorąco obejmujące moje jądro i w jednym momencie wygiąłem się, poczułem jak przez mojego penisa przebiega dreszcz i głośno jęcząc ogarnęła mnie olbrzymia dawka rozkoszy. Spojrzałem w dół – M. miała jeszcze jądro w ustach a penis, zupełnie samoczynnie drgał spazmem pozbywając się sporej dawki nasienia obok Jej twarzy. Rozkosz była inna, ponieważ w kulminacyjnym momencie mój penis nie był zupełnie pieszczony ani dotykany, mógł całkiem swobodnie drgać a orgazm był powodowany tylko pieszczotą jąder. Trochę zdziwiony tym faktem a także skalą orgazmu leżałem dochodząc do siebie. Moje mięśnie nie pozwalały mi na wiele, zresztą chciałem jeszcze delektować się odpływającymi resztkami tego co mnie przeszło…