Wróciliśmy z urodzin mojego kolegi, była bardzo późna, sobotnia noc. Za oknami padał śnieg a temperatura była poniżej zera, więc bardzo się ucieszyłem gdy dotarliśmy już do domu. Oboje byliśmy mocno zmęczeni, więc każde pragnęło jak najszybciej zanurzyć się w pościel. Oczywiście brałem pod uwagę, że zanim zaśniemy będziemy się seksić, ale pewien tego nie byłem. Po pierwsze dlatego, że sam byłem ogromnie zmęczony i nie wiedziałem czy nie zasnę w między czasie, a po drugie – zakładałem, że Monika mogła być równie zmęczona co ja. Nie zastanawiałem się jednak nad tym wszystkim – szybko pod prysznic a potem do łóżka.
Gdy poczułem pod i nad sobą miękkość pościeli moje oczy zaczęły się zamykać. W tle słyszałem odgłosy natrysku dochodzące z łazienki – to Monika brała prysznic. Pomyślałem o niej o jej ciele, piersiach… i mój penis całkowicie zesztywniał. Zdjąłem spodenki i czekałem na żonę, sen oddalił się nieznacznie.
Gdy Monika przyszła, przytuliliśmy się do siebie i od razu zaczęliśmy się pieścić. Monika od razu poczuła jaki jestem sztywny i wzięła mojego członka do reki. Leżąc objęci pieściliśmy się wzajemnie i całowaliśmy. Moje ręce pieściły jej piersi, a nasze usta wzajemnie się całowały. Nasze pocałunki były głębokie i przepełnione erotyzmem. Wsuwaliśmy sobie języki do ust, ssaliśmy je i lizaliśmy. Cały czas czułem jak Jej ręka porusza się na czubku mojego sztywnego penisa. Dość mocno się zaciskała, chyba bardzo Jej się podobało, ze byłem aż taki sztywny, co pewnie było skutkiem wypicia sporek ilości alkoholu. Było mi bardzo przyjemnie, czasem na tyle że jęczałem, czując jak Jej dłoń zwinnie kreci się wokół główki penisa.
W lewej dłoni, która cały czas masowała jej pierś czułem jak jej sutki zrobiły się twarde – po chwili usłyszałem westchniecie żony, właśnie wtedy gdy moje usta dotarły do jej piersi. Ręką dość mocno trzymałem pierś a ustami całowałem, ssałem i lizałem jej sutek. Powoli, dokładnie, delektując się jej przyjemnością, delektując się jej biustem, jego miękkością, która tak intensywnie kontrastowała z twardym sutkiem. Co chwila, któreś z nas wybuchało głośnym jękiem. Albo to byłem ja, gdy ręka M. mocniej się zacisnęła na moim członku, albo Ona gdy moje usta dopieściły Jej biust.
Po chwili pojawiłem się nad nią – najpierw całując ją głęboko w usta, by po chwili wędrować ustami w dół, aż do biustu, ale tylko na chwilę. Potem uklęknąłem nad je brzuchem. Mogłem teraz rękami swobodnie pieścić biust, a ona miała mojego penisa na wyciągniecie reki. Ale było jej tego mało – od razu poderwała głowę , tak by wsiąść go do ust. Musiałem się trochę przysunąć w jej stronę i stało się to możliwe. Ponieważ była to dla niej trochę niewygodna pozycje, podtrzymywałem jej głowę rękami. Brała go do ust gwałtownie, łapczywie, starając się mieć go jak najgłębiej w sobie. Gdy go wyjmowała z ust był cały lśniący od śliny. Czasem ssała go trzymając do połowy w ustach, jednak najczęściej brała go głęboko. Wtedy byłem głośny! W tej pozycji miałem o tyle fajnie, ze mogłem rękami sięgnąć za siebie, między Jej nogi. Najpierw pieściłem jej łechtaczkę, ale nie mogłem się powstrzymać by nie zanurzyć w niej palca wskazującego. najpierw do połowy a potem całego, aż do samego końca. Poruszając lekko całym ciałem wnikałem w nią co chwila robiąc jej palcówkę, podczas gdy ona nie przestawała pieścić mnie oralnie. teraz oboje wydawaliśmy odgłosy rozkoszy.
Za jakiś czas położyłem się między Jej nogami i zacząłem lizać jej szparkę. Od razu dość gwałtownie to robiłem, wiedziałem i czułem Jej wilgoć więc mogłem sobie na to pozwolić. M. jęczała gdy mój język zanurzał się w jej ciało, lub gdy drażniłem łechtaczkę. Monika jęczała i wyginała się w rytmie moich pieszczot. W końcu oderwałem usta od jej cipki i uklęknąłem, lecz Ona natychmiast się podniosła i dając znać, że pragnie jeszcze mnie wsiąść do ust. Uklęknąłem obok jej głowy, tak by swobodni mogła wsunąć mojego penisa do ust. Patrzyłem jak powoli bierze moją męskość  do ust, po chwili je zaciska i delikatnie masuje językiem. Jęknąłem gdy poczułem falowanie Jej warg spowodowane subtelnym ssaniem. Przerwałem to – bo bym nie wytrzymał!
Uklęknąłem między jej nogami i wprowadziłem w nią członka – płytko, powoli. Jęknęła i zamruczała, przeciągając się jak kocica. Moje dłonie delikatnie chwyciły ja w biodrach i zacząłem się delikatnie poruszać do przodu i do tyłu. Płytko, bardzo płytko. Chciałem stopniować wrażenia, jednak sam nie mogłem wytrzymać i czasami wsuwałem się głębiej. Wtedy wzdychała, jęczała lub nabierała głęboko powietrza w płuca. Zaraz potem jednak wracałem do płytkich ruchów. Czasami przerywałem i zsuwałem się między jej nogi by pieścić ją ustami. Jednak tylko na chwilę, potem wracałem i znów wykonywałem płytkie ruchy, przerywane z rzadka mocniejszymi i głębszymi. Po jakimś czasie znów zsunąłem się między jej nogi i zacząłem ją lizać. Dość szybko zauważyłem, że M. bardzo głośno zaczęła reagować na dotyk mojego języka na łechtaczce. Lizałem szybciej i gwałtowniej. Usłyszałem głośną serię głębokich jęków, między którymi żądała abym teraz w nią wszedł. Ale nie chciałem tego przerywać – jeszcze szybciej ją lizałem i po chwili Jej odgłosy osiągnęły maksimum. Czułem jak zadrżała. Teraz szybciutko się wspiąłem i w nią wszedłem – od razu głęboko. Czułem jak mój sztywny penis głęboko w nią wnika i wypełnia. Zaparłem się nogami i mocno go wepchnąłem w nią, a potem jeszcze głębiej. Jęknęła a ja zacząłem intensywnie się poruszać w coraz szybszym rytmie. Niedługo później doszedłem.

Padliśmy oboje obok siebie. Ja leżałem na plecach, Monika przytuliła się do mnie, kładąc głowę na moim ramieniu. Było bardzo późno, około 4 rano – zmęczenie i ilość wypitego alkoholu dawały o sobie mocno znać. Moje oczy zaczęły się zamykać, oddech stał się regularny, wiedziałem, że za chwilę usnę. Chyba już zapadłem w delikatna drzemkę, gdy poczułem, że ręka żony dotyka mojego członka. Narazie był miękki i mały, ale pod Jej wpływem zaczął się podnosić. Szepnęła mi wprost do uch „Spisz?”. Mój penis szybko reagował. Gdy się lekko podniósł, zaczęła intensywnie poruszać ręką do góry i na dół – po chwili byłem znów twardy i gotowy. M. odsunęła kołdrę i usiadła na mnie. Wprowadziła penisa w siebie i pochyliła się  na mnie. Spojrzała mi w oczy i zaczęła całować moje usta, wykonując jednocześnie ruchy frykcyjne biodrami. Zaczęła powoli, ale coraz bardziej przyspieszała, już mnie nie całując, jednak nasze twarze były w odległości 3-4 cm od siebie. Nasze oczy cały czas utrzymywały kontakt wzrokowy. Wraz ze wzrostem tempa jej ruchów zaczęła pojękiwać. Niesamowite uczucie widzieć rozkosz na jej twarzy z odległości kilku centymetrów, do tego nic nie robiąc, tylko leżąc. Znów przyspieszyła, ale teraz poruszała się na dwa tempa: robiąc ruch do przodu, wsuwając penisa w siebie robiła to płynnie a na końcu, gdy byłem już w niej głęboko, wykonywała jeszcze  gwałtowny ruch do przodu. wtedy właśnie jej usta się otwierały w grymasie zaskoczenia i wydobywał się przyjemny jęk. Potem trochę delikatniej się cofała by znów powtórzyć to od początku. Skala jej odgłosów nabierała siły, ale w tej pozycji jednak ruchy były ograniczone. Więc się podniosła do pozycji klasycznego jeźdźca, od razu poczułem że jestem w niej maksymalnie głęboko. Moje ręce zacisnęły się na Jej biuście, czując jej brodawki. M. kontynuowała swoje ruchy, teraz miała pełną swobodę ruchów. I wykorzystała ją jak rzadko kiedy! Poruszała się gwałtownie, drapieżnie, szybko i mocno. Jej biodra nie unosiły się i nie opadały, lecz poruszała się tylko do przodu i do tyłu. Bardzo mocno, z całych sił. Czasami aż czułem minimalnie ból. Ale ona nie zwalniała a ja nie chciałem psuć jej tego, widząc, że zaczyna dochodzić. Monika naprawdę ostro się poruszała, gwałtownie się na mnie nabijając. Była ostra i głośna…. coraz głośniejsza. Moje ręce cały czas się zaciskały na jej biuście. W pewnym momencie zaczęła dochodzić, jej odgłosy odzwierciedlały zniecierpliwenie. Słyszałem jak już z każdym kolejnym pchnięciem chciałaby dojść a jednocześnie jakby czuła, ze to jeszcze nie teraz, choć każdy ruch ją do tego przybliżał. Chyba w końcu doszła, choć nie byłem już tego pewien – alkohol zrobił swoje, było ciemno i prawie rano. Niebawem doszedłem i ja.