Wieczorem, choć już nie taki głodny Jej jak byłem rano, chciałem jakoś leniwie się pokochać, ale że wyszło tak, że do późna siedzieliśmy przed TV – wylądowaliśmy w łóżku raczej z myślą tylko o spaniu. Przytuleni gadaliśmy przez chwile a mój dłonie oczywiście zaczęły wędrować w stronę biustu M. Dotarły szybko , obejmując go i zaciskając. Mój członek zareagował i zona poczuła go na swoim ciele. Zaczęła się śmiać ze mnie, ale też go objęła ręką – już nie było odwrotu :). Ale też oboje nie byliśmy skorzy do jakiś większych ekscesów, więc pieściliśmy się bardzo leniwie. Ja całowałem Jej wargi i masowałem Jej piersi, podczas gdy M. delikatnie okręcała mojego stojącego członka w dłoni. Raz po raz całowałem M. głęboko, lub Ona delikatnie podgryzała moje usta, lub ssała język. Powoli i sennie…Zdjąłem z M. koszulkę i obiema rękami pieściłem Jej piersi. Uwielbiam Jej spore brodawki – są takie kobiece… Żona w międzyczasie próbowała mi zdjąć t-shirte’a, ale bezskutecznie więc masowała mnie po głowie, która rytmicznie zbliżała się do Jej brodawek. Zdjęliśmy w końcu z siebie wszystko i M. chwyciła mnie mocniej za członka, pochylając się nad nim. Pieściła mi główkę, rozsmarowując na niej kroplę moich płynów – cały czas pochylona spoglądała na mojego penisa – skupiona, powolnymi ruchami doprowadzała mnie do cichych jęków. W końcu pochyliła się i puszczając rękę wzięła go w usta. Płytko, tylko główkę – wsuwała ją i wysuwała ściśle przylegającymi ustami. Ponieważ mój penis drgał i napinał się intensywnie kilka razy wyskoczył z ust – M. wzięła go u nasady w dłoń i tak usztywniając ponowiła pieszczoty ustami. Teraz Jej usta coraz bardziej pochłaniały mnie, coraz mocniej czułem Jej ciepło. Jęknąłem „przestań”, bo wiedziałem, że dłużej nie zniosę tego, nie wytrzymam… Chciała usiąść na mnie ale, zaproponowałem inne rozwiązanie. Uklęknąłem na łóżku a M. oparta na Łokciach klęczała wystawiając swój kwiat miłości w moją stronę. Zbliżyłem się i skierowałem mojego penisa w stronę bramy Jej ciała: przesunąłem najpierw penisa do samego wejście a potem delikatnym, miękkim ale zdecydowanym ruchem wprowadziłem go do środka. M. jęknęła i wygięła się bardziej, przylegając bokiem twarzy do materaca łózka. Wszedłem dopiero trochę, tak mniej więcej 1/3 długości mojego członka. Czułem że jest ciasno – była wilgotna, ale jeszcze nie tak całkiem, więc wycofałem się całkiem wychodząc i krążyłem penisem wokół wejścia do Jej kobiecości, zbierając jak najwięcej wilgoci. Wsunąłem się znów – teraz trochę głębiej – teraz już tylko trochę się cofając wsuwałem się drobnymi ruchami coraz bardziej. To jedna z bardziej podniecających dla mnie pozycji – widok Jej wygiętego, napierającego na mnie ciała jest oszałamiający, a kąt pod jakim zdobywam Jej kobiecość Jest tak niesamowity, że zawsze powoduje niesamowite doznania.

Zacisnąłem dłonie na Jej pupie i zacząłem kochać Ją: wysuwałem się prawie do krawędzi i wsuwałem się. Czułem jak sztywny penis za każdym razem musi się rozpychać w Jej ciele – napiętym i wygiętym ciele. Moje długie i jeszcze powolne ruchy przekładały się na Jej dźwięki: ciche ale długie, zaczynające się gdy zaczynałem wprowadzać członka w Jej słodycz i kończące się jękiem gdy mój penis cały wnikał w nią. Gdy docierałem do końca czułem jak mocno nasada penisa rozszerza Jej ciało, słyszałem jak Jękiem odpowiadała na moje nieme myśli czy jest jej przyjemnie…

Tak – właśnie tak miałem ochotę się dziś kochać: powoli wnikać w pięknie eksponowaną kobiecość, słysząc jęki i czując Jej napięte ciało wokół mojego penisa. Wiedziałem jednak, że moja żona w tej pozycji, tak mocno wygi eta długo nie wytrzyma, więc delikatnie zwiększałem tempo, ruszając się krótszymi ruchami, za to szybciej, i gwałtowniej. Nasze ciała poruszały się w jednym rytmie. M. kochana przeze mnie poruszała się rytm moich posunięć, coraz krócej ale gwałtowniej wzdychając. Zwolniłem czując zmęczenie mięśni – pochyliłem się i ręką pieściłem Jej łechtaczkę rozluźniając nasze napięte, złączone ciała. Po chwili znów zaczęliśmy się kochać. Coraz gwałtowniej ! Widziałem jak M. podnosi i głowę, i odchyla głowę, jęcząc przy tym – ale niestety orgazmu nie dostała, choć było bardzo blisko. Ja natomiast zbliżałem się do niego – byłem już blisko a M. czując i słysząc co się ze mną dzieje, gwałtowniej zaczęła się poruszać, nie pozwalając mi przestać… Mógłbym oczywiście przestać, zatrzymać się, poczekać na nią – ale egoistyczna rządzą przeżycia orgazmu nie pozwoliła mi na to… Z impetem wnikałem w nią, eksplodując silnie i gwałtowne. Głuchy jęk moich ust dał znak, jak bardzo było mi przyjemnie. Wyszedłem z M. i przytulając się do niej skierowałem rękę na Jej łono i gwałtownymi ruchami między Jej nogami doprowadziłem ją do rozkoszy. Moja głowa była na wysokości Jej piersi, leżała obok nich, więc nie widziałem Jej twarzy gdy przeżywała orgazm. Czułem za to Jej ciało a przede wszystkich uchem przylegającym do Jej piersi słyszałem Jej tętno – niesamowite tętno… Drugim uchem słyszałem w tym samym momencie narastające jęki – zakończone jednym większym…