Niedziele po południu:
To była szybka popołudniowa akcja. Prawie wpadliśmy na siebie w korytarzu, więc był już pretekst to kilku całusów. Robiły się one coraz bardziej gorące. Przyparłem żonę do ściany i wsuwając rękę pod bluzkę całowałem Jej usta. Dłoń dotarła do stanika i objęła pierś ściskając ja delikatnie. M. tez nie próżnowała – czułam jak ręka żony przesuwa się od mojego torsu – coraz niżej. W moich spodniach już zaczynało się robić ciasno, a gdy dotykałem Jej piersi a ona zbliżała rękę waśnie TAM – byłem już zupełnie twardy. Moje kochanie zamruczało, gdy dotarła do członka i przez spodnie wyczuła, że jestem tam sztywny. Masowała mnie ręka, przesuwając nią po spodniach , w górę i w dół. Całowaliśmy się cały czas, nasze języki spotykały się w subtelnym wilgotnym dotyku. Nasze usta spragnione siebie całowały każdy kawałek ust drugiego z nas. Moja ręka przesunęła się na plecy i rozpięła M. stanik. Teraz mogła powrócić do piersi. Jej piersi były zakończone napiętymi brodawkami i sutkami. Dotykałem ich delikatnie, ściskając, przesuwając między palami, pieszcząc. M. momentami odrywając ode mnie usta wzdychała lub mruczała. W końcu nie wytrzymałem i zdjąłem z Niej bluzkę, rozpięty już stanik powędrował za bluzką. M. stała opierając się o ścianę, z wypiętym biustem, gotowym do spotkania z moim językiem i ustami. Pochyliłem się i po chwili moje usta dotykały Jej napiętych brodawek. Język przesuwał po stojących sutkach. Powoli przesuwałem językiem dookoła nich a potem każda z osoba brałem do ust i ssałem. Najpierw delikatnie, potem troszkę mocniej. M. w między czasie próbowała rozpiąć moją koszulę. Ja dołączyłem do ust i języka dłonie. Każda dłoń objęła pierś, od dołu – delikatnie. Jej piersi zostały jeszcze bardziej napięte i wyeksponowane. W rękach czułem delikatność Jej ciała, Jej piersi. Moje usta czuły to samo, gdy pieściły biust. M. wzdychała coraz bardziej, a mi ta pozycja (byłem na ugiętych kolanach) przeszkadzała. Wyprostowałem i obiema dłońmi przywarłem do Jej piersi. Zacisnąłem dłonie na Jej biuście, czując Pełnie kobiecości w dłoniach. Całowałem żonę, a Ona próbowała poradzić sobie z moim rozporkiem. Wreszcie puścił pierwszy guzik, potem z kolejnymi było już łatwiej… M wsunęła rękę od razu pod bieliznę i chwyciła za mojego penisa. Wyciągnęła go delikatnie, ale zdecydowanie trzymając ręką. Gdy zaczęła mnie pieścić delikatnymi ruchami ręki, poczułem gwałtowny przypływ podniecenia. Moje Kochanie odsunęła mnie i pociągnęła w stronę pokoju. Oparła mnie o drzwi szafy i kucając objęła obiema rękami trzon mojego penisa, ściągając całkiem napletek. Trzymając mnie mocno rękoma, dołączyła usta, które pieściły główkę mojego penisa. Okręcając głowa przekręcała główkę w ustach. Byłem strasznie podniecony, więc podniosłem Ją, odrywając od mojego ciała. Powiedziałem „Musze to zrobić TERAZ!” i odwracając ją tyłem do siebie, dałem do zrozumienia aby oparła się na krześle. Zsunąłem z żony dżinsy i stringi – M. rozsunęła nogi i oparła się rękami o siedzenie krzesła, , wypinając w moją stronę pośladki. Dotknąłem Jej kobiecości, ręką – była wilgotna. Westchnęła gdy potarłem Jej łechtaczkę palcem. Skierowałem penisa w stronę Jej ciała. Byłem napięty, aż członek drżał w delikatnych dreszczach, był świecący, wilgotny. Podobnie jak Ona! Przysunąłem go do granicy Jej szparki i delikatnym ruchem naparłem, rozsuwając Jej ciało. M. jęknęła przyjemnie, moje biodra zatrzymały się, by po chwili bardziej zdecydowanym ruchem wprowadzić penisa głębiej, Po chwili jeszcze głębiej – do końca. Następnie wysunąłem się prawie całkiem i znów wsunąłem się do końca. Powoli rozkoszowałem się widokiem wypiętego Jej ciała i Jej skarbu rozpieranego moim penisem. Widokiem moich rąk trzymających Ją za biodra. Po serii delikatnych ruchów, zaczynałem zwiększać tempo. M. wzdychała mocniej, a moje ręce coraz mocniej przyciągały Ją do siebie, próbując mocniej napierać Nią na mojego penisa.. M. była już coraz głośniej, coraz przyjemniej Jej było, ale wiedziałem, że niestety ja nie dam rady. Czułem jak zbliża się moment gdy wyrzucę z siebie nasienie, a moje ciało obejmie wulkan przyjemności. Nie potrafiłem już tego kontrolować. Po prostu zadrżałem i poczułem jak napięcie znika zamieniając się w błogi stan spełnienia. Wykonałem jeszcze kilka ruchów i wyjmując penisa z żonki pociągnąłem ją do łóżka. Położyła się prostopadle do krawędzi. Rozsunąłem Jej nogi i uklęknąłem przy łóżku kierując usta do Jej kobiecości. M. położyła sobie stopy wygodnie na moich ramionach. Od razu wsunąłem w Jej ciało jeden palec, a językiem zacząłem drażnić łechtaczkę. Moje soki pomieszane z Jej sokami i dużym podnieceniem szybko doprowadziły moją twarz do całkowitego umazania wszystkim co tam było, ale to nie było już ważne. Starałem się dostarczyć jak najszybciej przyjemności żonie, bo czułem, że jest blisko. Gdy wsunąłem dwa palce i energicznie wsuwając je w Nią pieściłem łechtaczkę językiem usłyszałem głośne, ale jakże uwielbiane przeze mnie jęki, prawie krzyki. Jej nogi zacisnęły się na mojej głowie, biodra zdrętwiały a ona wygięta wzdychała głęboko…