Weekendowo – cz.2

Niedziele rano.
Niestety w sobotę wieczorem zalegliśmy przed telewizorem i z wieczornego seksu nic nie wyszło – bo zasypialiśmy na stojąco, prawie. Więc trzeba było przełożyć to na niedzielę.
W niedzielę ja obudziłem się pierwszy i postanowiłem nadrobić zaległy, wieczorny seksik. M. leżała do mnie tyłem, na boku z lekko podkurczonymi nogami. A więc miała wypięta pupę w moją stronę. Doskonale! Moja ręka podciągnęła i tak krótką koszulkę odsłaniając nagie pośladki M. Delikatnie gładziłem Jej ciało, zbliżając się w stronę Jej kobiecości. M. zaczynała cicho mruczeć gdy zaczęło do niej docierać, że koniec snu już się zbliża. Nie wiem, czy było to mruczenie niezadowolenia faktem, że Ją budzę, czy tez wynikało to z przyjemności- prawdopodobnie jedno i drugie! Moje ręce coraz śmielej sobie pozwalały krążąc coraz głębiej między pośladkami, a jednoczenie raz po raz zahaczając o Jej biodra – jedno z bardzo erogennych miejsc mojej żony. Gdy Monika się już obudziła zaczęła wypinać coraz bardziej swój tyłeczek, eksponując swoje kształty. Bardzo się tym widokiem podnieciłem. Zawsze podniecała mnie Jej pupa – uważam, że jest doskonała. Taka okrągła, pośladki tak doskonale pasują do dłoni. Mógłbym je trzymać w rekach cały czas! Coraz głębiej docierały moje palce aż M. rozsunęła nogi i zrobiła dostęp do swojego kwiatu kobiecości. Bardzo delikatnie masowałem Jej intymne części ciała. Powoli i zmysłowo, tylko muskałem Jej ciało. M. mruczała – teraz już byłem pewien że z przyjemności. Po chwili moje ręce przeniosły się do góry – wsunąłem je pod koszulkę i delikatnie masowałem Jej piersi. Czułem jak brodawki robią się twarde. Gdy zaciskałem trochę dłoń na nich M. pojękiwała cichutko. Stawała się głośniejsza gdy jedna dłonią zbierałem obie brodawki i drażniłem sutki palcami. M. wtulała się plecami w moje ciało – z pewnością czuła na pośladkach jaki byłem sztywny. Musiała to czuć, tym bardziej, że mój penis była także całkiem wilgotny. Po chwili znów moja ręka zsunęła się miedzy Jej pośladki – teraz wsunąłem się jednak głębiej. Rozchyliłem Jej ciało i dotarłem do wilgotnej, kobiecości. Najpierw masowałem samo wejście do Jej ciała, rozsmarowywałem okrężnymi ruchami Jej wilgoć, by po chwili delikatnie wniknąć w nią. Najpierw tylko trochę, było ciasno. Musiałem się trochę cofnąć i po chwili wsunąłem się już głębiej – M. jęknęła, ale napierała na mój palec, więc z kolejnym moich ruchem byłem już głęboko. Wsuwałem i wysuwałem palec z Jej wilgotnej kobiecości a Jej ciało pracowała w rytm moich popchnięć ręki. Wzdychała i napierała na moją rękę. Czasami zatrzymywałem się na chwilę i poruszałem palcem na boki, starając się go zginać. Potem znów wracałem do ruchów posuwistych, a gdy była już mocno rozpalona, wyjąłem palec i trzema palcami dotknąłem Jej łechtaczki. Była nabrzmiała i duża. Gdy zacząłem Ją pieścić M, zaczęła głośno i regularnie jęczeć. Czułem jak zbliża się Jej spełnienie. Coraz szybciej i coraz mocniej poruszałem ręką. Jej ciało także się ruszało, poruszane moimi ruchami a także Jej ruchami napierającymi na mnie. Długo dochodziła, aż mnie ręka bolała, ale była tak głośno, że nie mogłem przestać – ponieważ czułem jak jest na samym skraju przyjemności. W ostatecznej fazie zadrżała i skuliła całkiem ciało zanurzając głowę w poduszkę. Zduszone jęki tylko w małym stopniu dotarły do mnie. M. leżała zmęczona, prawie bez ruchu. Po chwili podniosła się i oblizała usta – mówiąc, że całkiem Jej zaschło w buzi. Głęboko oddychała nadal. Uklęknąłem z tyłu za nią i skierowałem mojego penisa ku Jej wypiętej kobiecości. Uklęknąłem nisko i wsunąłem się w Jej bardzo wilgotne ciało. M. wtuliła głowę znów w poduszkę, bo wszedłem w Nią prawie cały. Gorące, ciasne ciało objęło mojego członka. Cofnąłem się i wsunąłem do końca. Zdecydowanie ale powoli wsuwałem się w nią. M. delikatnie reagowała czując jak dość intensywnie kocham ją – wdychała cicho, gdy byłem w niej cały. Moje biodra delikatnie się cofały i agresywniej poruszały się do przodu. M. podniosła trochę pupę, przekręcając ją z boku do góry. To dobry pomysł! Cofnąłem się i chwytając ją za pośladki dałem do zrozumienia aby uklękła i wypięła się. Po chwili znów mój penis był przed wejściem do Jej kwiata miłości. Wypiętego , eksponowanego, i czekającego. Wsunąłem się i docierając prawie do końca chwyciłem żonę za biodra i zacząłem przyspieszać – kochając Ja „na pieska” . Od rana jestem nieskory do zabaw i długo dochodzę, więc potrzebuję mocniejszych bodźców. Kochałem ją rytmicznie i mocno. Nasza sypialnie zapełniały odgłosy westchnień żony, mojego szybkiego oddechu i tarcie mojego ciała o Jej wypiętą pupę. Coraz szybciej się poruszając czułem jak mój członek robi się gorący i przechodzi go delikatne mrowienie. Wiedziałem, że jeśli uda mi się nie wypaść z tempa to uczucie to będzie narastać i skończy się jedną z najfajniejszych form orgazmu. Takiego do którego długo się dochodzi ale z mrowienia z czasem przeradza się w ogarniającą falę rozkoszy. Takiej intensywnej i radosnej. Trudno to opisać – wiedziałem po prostu, że jednostajne i szybkie, najlepiej coraz szybsze ruchy skończą się fantastycznym orgazmem. Ważne, też aby moje Kochanie nie zmieniło pozycji – więc mocniej zaciskając dłonie na Jej biodrach poruszałem się sztywno do przodu i do tyłu. Coraz szybciej i mocniej. Mrowienie robiło się coraz intensywniejsze. Coraz większą część mojego ciała obejmowało. Coraz bardziej docierało do gorącego penisa . Z każdym momentem czułem już falę przyjemności, ale wiedziałem, że najlepsze będzie za chwilę. W każdej chwili mógł nastąpić ten moment maksymalnego mrowienia a chwilę później mój członek wyrzuci nasienie, drżąc cały. I stało się – M. usłyszała moją przyjemność. Poczuła jak moje dłonie przytrzymują Jej ciało, abym mógł być w niej w tym momencie jak najgłębiej, jak najdłużej…. W jednej chwili poczułem mrowienie wszędzie, od palcy u nóg po głowę, Przepływająca fala dotarła wszędzie, a odpływając rozluźniła moje napięte mięśnie. Powoli robiło mi się miękko, krew tętniąca w żyłach zaczynała się uspokajać. Drgającego w spazmach penisa wyjąłem z ciała żony. Uśmiechnęliśmy się do siebie, kładąc się na łóżku i przytulając.

Tagi: ,

Zostaw odpowiedź

Twoja strona www (nie wymagane)


dziewięć + = 16